Kamil Stoch zajął 10. miejsce w konkursie Pucharu Świata w Lahti i osiągnął najlepszy wynik od blisko trzech lat. Skok Polaka wywołał duże emocje na trybunach. Po zawodach trzykrotny mistrz olimpijski mówił jednak o trudnej wewnętrznej walce.
Na skoczni w Lahti było chłodno, ale gdy spiker zapowiedział Kamil Stoch, atmosfera momentalnie się zmieniła.
Fińska publiczność wyraźnie ożyła. Wśród kibiców było też sporo Polaków. Z trybun popłynęły okrzyki, pojawiły się biało-czerwone flagi. To był jeden z tych momentów, gdy można było poczuć, że legenda skoków nadal przyciąga uwagę.
Stoch odpowiedział solidnym skokiem. 117,5 metra dało mu 10. miejsce, czyli najlepszy wynik w indywidualnym konkursie Pucharu Świata od prawie trzech lat. Po lądowaniu pojawiły się brawa, a w sektorach z polskimi kibicami także okrzyki radości.
Później, w drodze przez strefę mediów, Stoch co jakiś czas się uśmiechał. Rozmawiał z kibicami. Zatrzymywał się przy barierkach. Widać było, że wielu z nich kojarzy – dawał sygnały, że pamięta twarze z wcześniejszych sezonów. Ten uśmiech nie był jednak obecny cały czas.
Może właśnie dlatego jego słowa po konkursie brzmiały tak szczerze.
– Nie potrafię stwierdzić, czy było dużo radości – przyznał w rozmowie z nami. – Od jakiegoś czasu skoki sprawiają mi więcej… nie powiem, że męki, bo to za mocne słowo. Ale trudno mi znaleźć właściwe określenie.
Trzykrotny mistrz olimpijski mówił wprost, że nie jest w miejscu, do którego dążył.
– Nie czuję radości, bo wiem, że to nie jest poziom, o który walczyłem. To nie jest potencjał, do którego chciałem dojść – tłumaczył.
Jak podkreślił, toczy się w nim wewnętrzna walka.
– Z jednej strony chciałbym to zaakceptować i po prostu cieszyć się ostatnimi skokami, spotkaniami z kibicami czy kolegami ze skoczni. Z drugiej strony całe życie byłem nastawiony na rywalizację i walkę o jak najlepsze skoki. To jest sprzeczne z moją naturą – mówił.
Dlatego, jak przyznał, każdego dnia na skoczni mierzy się nie tylko z techniką czy warunkami.
– To jest wewnętrzna batalia. Czy zaakceptować to, co jest, czy dalej próbować i walczyć do samego końca – dodał.
Jedno w Lahti było jednak widać wyraźnie. Niezależnie od wyników, Stoch nadal potrafi poruszyć trybuny. A kibice wciąż czekają na jego kolejne skoki.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu sportsinwinter.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz