Reprezentacja Norwegii po bardzo ciekawym finiszu zwyciężyła w biegu sztafetowym biathlonowego Pucharu Świata rozgrywanego w Oberhofie. Występ Polaków przypominał sinusoidę, ostatecznie udało się nam dobiec na niezłym dziesiątym miejscu.
Tak jak we wczorajszej sztafecie kobiecej początkowo obserwowaliśmy brawurowy atak Szwedek i Francuzek, tak też dzisiaj Francuz Fabien Claude i Norweg Isak Frey spróbowali odłączyć się od długiej grupy pościgowej na koniec pierwszej zmiany. Johannes Dale-Skjevdal i Emilien Jacquelin ruszali z przewagą kilkunastu sekund nad "peletonem", któremu przewodzli Szwedzi. Jan Guńka stracił nieco na drugim strzelaniu, kiedy miał problem z nabojem i do strefy zmian dobiegł czternasty, tracąc niemal 40 sekund do liderów.
W trakcie zmiany Grzegorza Galicy z punktu widzenia Polaków zaczęło się znakomicie, a skończyło... nieco gorzej. Młody Zakopiańczyk w postawie leżąc strzelił bezbłędnie w sposób błyskawiczny, co w połączeniu z karnymi rundami Jacquelina przyniosło naszej sztafecie strzelanie z drugiego stanowiska w postawie stojąc! Co więcej, Johannes Dale również zaczął pudłować. Jednak Galica - niestety - dołączył do grona pudłujących, zanotował karną rundę, i na ostatnie swoje kółko wybiegł jako dziesiąty... tuż przed Norwegiem. Liderowała z kolei kadra Szwajcarii, dzięki Niklasowi Hartwegowi, który jak dotąd nie błyszczał w sezonie 2025/26. Grzegorz Galica zmienił się finalnie z Konradem Badaczem jako czternasty, 58 sekund za Szwajcarem.
Typujący wyniki po trzeciej zmianie mogli wykorzystać cytat z Sokratesa i powiedzieć: "Wiem, że nic nie wiem". Tracący Norwegowie i Francuzi za sprawą Uldala i Fillona Mailleta dołączyli do liderującej grupki, w której skład wchodzili też Niemcy i Szwedzi. Nie bez szans byli też Czesi tracący 20 sekund, Włosi mający na ostatniej zmianie znakomitego Tommaso Giacomela, a także Estończycy. Szwajcarzy stracili pozycję lidera - głównie za sprawą długo strzelającego Joschy Burkhaltera. Konrad Badacz biegł i strzelał całkiem solidnie. Do strefy zmian dobiegł na wysokim, dziewiątym miejscu, a na trasę wybiegł Fabian Suchodolski. Warto docenić, że w żadnym momencie biegu nie musieliśmy martwić się o dubla, nie traciliśmy do liderów więcej niż minutę i 30 sekund.
Po ostatnim strzelaniu Francuza, Norwega, Szweda, Niemca i Włocha dzieliło tylko 12 sekund! Jako pierwszy zaatakował reprezentant Trzech Koron, Sebastian Samuelsson, lecz miał nieco straty do Norwega Christiansena i Francuza Perrota. Vetle Christiansen bardzo pewnie podszedł do finiszu, wyszedł na prowadzenie w odpowiednim momencie i dowiózł wygraną do końca. Perrot utrzymał drugie miejsce swojej sztafety, na trzeciej pozycji bieg ukończyła kadra Szwecji.
Fabian Suchodolski zaczął znakomicie, strzelił bezbłędnie, a Polska znajdowała się nawet na siódmym miejscu. Niestety, były to "miłe złego początki". W postawie stojącej Fabian biegł karną rundę, a na mecie zameldował się dziesiąty, co i tak jest bardzo dobrym wynikiem polskiej sztafety.
źródło: informacja własna
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu sportsinwinter.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz