Frida Karlsson potwierdziła swoją dominację podczas igrzysk olimpijskich 2026. Szwedka sięgnęła po złoty medal w biegu na 10 km stylem dowolnym i zrobiła to w imponującym stylu. Na mecie miała aż 46 sekund przewagi nad drugą Ebbą Andersson.
Była to trzecia konkurencja biegów narciarskich kobiet w programie igrzysk. Na trasę wyruszyło 111 zawodniczek, w tym cztery reprezentantki Polski. W pierwszej grupie startowej znalazły się Monika Skinder, Izabela Marcisz oraz Eliza Rucka-Michałek. Jako ostatnia z Polek ruszyła Aleksandra Kołodziej.
Od początku tempo było wysokie. Dobre międzyczasy notowały Rucka-Michałek i Marcisz, co dawało nadzieję na solidne miejsca. Sytuacja zmieniła się jednak po starcie głównych faworytek. Karlsson i Andersson bardzo szybko zaczęły budować przewagę nad resztą stawki.
Na półmetku Karlsson miała już ponad 20 sekund zapasu nad rywalkami. W grze o podium pozostawały jeszcze Jessica Diggins oraz Norweżki, ale walka o złoto praktycznie się zakończyła. Szwedka biegła równo i bez kryzysu.
Na mecie Karlsson uzyskała czas 22:49.2 i mogła cieszyć się z drugiego złotego medalu igrzysk. Andersson sięgnęła po srebro, a brąz trafił do Diggins. Tuż za podium uplasowały się Norweżki.
Najlepszą z Polek była Eliza Rucka-Michałek. Po obiecującym początku zabrakło jej jednak sił na drugim okrążeniu i ostatecznie zajęła 27. miejsce. Izabela Marcisz była 40., Aleksandra Kołodziej 44., a Monika Skinder zakończyła bieg na 58. pozycji.
Warto dodać, że start w biegu na 10 km był dla Izabeli Marcisz ostatnim indywidualnym występem olimpijskim w karierze. Jak przekazał Kacper Merk, dziennikarz Eurosportu, zawodniczka podjęła tę decyzję już wcześniej.
– To był mój ostatni indywidualny start w życiu na igrzyskach, tę decyzję podjęłam już wcześniej. Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie – miała powiedzieć Marcisz, cytowana w mediach społecznościowych.
Z kolei w TVP Sport Marcisz powiedziała, że zastanawia się jeszcze, czy trenować do kolejnego sezonu i wystartować na MŚ w Falun.
To ogromne zaskoczenie. Mistrzyni świata juniorek sprzed kilku lat była wielką nadzieją polskich biegów. Ma dopiero 25 lat.
1 0
Jak w męskich biegach dominują Norwegowie, tak u Pań Szwedki. Frida jest w świetnej formie. Cieszę się że Jessica ugrała brązowy medal. Amerykanka miała świetny sezon, zwycięstwo w TdS i byłoby żal gdyby nie zdobyła żadnego medalu. A w tej konkurencji miała największe szanse na medal. Co do Polek, to Eliza zaliczyła kolejny udany występ. Ta dziewczyna ma potencjał, ma talent, jest ambitna i widać że walczy na trasach z całego serca. Co do Izy to niby jej najlepszy dystans, niby były jakieś oczekiwania na TOP30, ale prawda jest taka że wyniki w tym sezonie nie dawały optymizmu. Te miejsce w trzydziestce było poza zasięgiem. Sama decyzja Izy jest przykra. Dziewczyna pod okiem Justyny bardzo fajnie rokowała. Ona, Monika Skinder, Weronika Kaleta i Karolina Kaleta dawały wiele nadzieje. Niestety rzeczywistość okazała się okrutna. Jeszcze kilka lat temu dziewczyny potrafiły rywalizować z Eiduką, Kaelin, Hoffmann, Weber czy Skistad. Dziś te dziewczyny naszym odjechały. Coś poszło w systemie, w zarządzanie nie tak. Szkoda dziewczyn. Ale sam Związek zaprzepaścił te talenty. Co sezon podobna historia. Latem przygotowania, zimą dziewczyny stawały do PS, nie było wyników, to stawiano na treningi, aby nie mówić o słabych wynikach. Później mówiono, że dziewczyny trenują pod daną imprezę. Tam wyników nie było, to twierdzono, że są przemęczone treningami albo nie trafiono z formą. I co sezon ta sama śpiewka. Zamiast uczestniczyć w PŚ, to treningi i potem się dziwić że świat odjechał.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu sportsinwinter.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz