Piotr Żyła wybrał nowy zawód. Zagrał w filmie u boku największych gwiazd

Screen - Twitter/Netflix

Piotr Żyła stanął przed kolejnym wyzwaniem, tym razem nie na skoczni. Polski skoczek zagrał w filmie „Wygrać marzenia”. W superlatywach o jego pracy wypowiadał się jeden z twórców produkcji. – Na planie był prawie pięć godzin i naprawdę dał radę.

Screen – Twitter/Netflix

Zakończony sezon 2021/2022 był dla Piotra Żyły najgorszym od czterech lat. Mimo mniejszego niż w ostatnich latach dorobku punktowego w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata był najwyżej sklasyfikowanym z Biało-Czerwonych z dorobkiem 480 punktów. Do tego dwukrotnie stanął na podium – najpierw w Lahti na najniższym jego stopniu, a potem w Oberstdorfie na drugiej lokacie.

Nowe wyzwanie

Walka na skoczni nie była jedynym wyzwaniem, którego w ostatnich miesiącach podjął się Żyła. Polski skoczek wystąpił w filmie „Wygrać marzenia” w reżyserii Piotra Fiedziukiewicza. Żyła pojawił się tam w scenie z wesela. Cała produkcja to historia snowboardzisty, którego karierę przerwała kontuzja, i zdeterminowanej pianistki. Gdy ich drogi się przecinają, ona inspiruje go do realizacji marzeń o igrzyskach olimpijskich. W pozostałych rolach wystąpili między innymi Józef Pawłowski, Sebastian Fabijański, Mirosław Baka czy Małgorzata Kożuchowska.

Sebastian Staszewski, autor scenariusza i producent kreatywny filmu, zaznacza, że na początku pracy na planie u Żyły pojawił się stres. – Jak sam przyznawał, wywiady przed telewizyjną kamerą albo gra w reklamie to jednak mniejsza presja niż pełnometrażowy film fabularny. Szybko jednak opanował emocje i z pomocą aktorów grających w jego scenie wczuł się w rolę – mówił dziennikarz zaangażowany w produkcję. Staszewski docenił starania skoczka. – Na planie był prawie pięć godzin i naprawdę dał radę. A że miał rolę komediową, to ze swoim poczuciem humoru i luzem sprawdził się w niej idealnie.

Produkcja jest już dostępna do obejrzenia w serwisach Netflix i Polsat Box.

Źródło: sport.interia.pl