Pekin 2022. Polskie nadzieje olimpijskie. Piotr Michalski [6]

Fot. Piotr Wojtaszczyk

Czas na następny odcinek cyklu o polskich nadziejach olimpijskich. Niestety, ten sezon jest jedną wielką katastrofą dla prawie wszystkich polskich sportów zimowych. Honor ratują jedynie narciarze alpejscy i panczeniści. W dzisiejszym felietonie miał znaleźć się ktoś zupełnie inny. Ktoś, kto biega i strzela. Z naszą dzisiejszą “gwiazdą odcinka” ma jednak trochę wspólnego. Piotr Michalski, co prawda nie biega, a jeździ, ale startuje po strzale startera. Zapraszamy do kolejnej odsłony “Polskich nadziei olimpijskich”. Do rozpoczęcia igrzysk pozostało 30 dni.

Fot. Piotr Wojtaszczyk

Piotr urodził się 27 lipca 1994 w Sanoku. Postać widmo – tak można opisać to, co jesteśmy w stanie znaleźć o nim w Internecie. Żadnej wzmianki o początkach kariery, niczego, co mogłoby tradycyjnie znaleźć się na początku naszego felietonu. Zaczniemy więc na przekór od końca, bo przecież nieważne jak się zaczyna, ale ważne jak się kończy. Cały ten odcinek będzie trochę inny, bo i Piotr nie jest przez innych wymieniany jako kandydat do medalu. Jego forma jednak ciągle zwyżkuje, a sport podobno lubi takie historie. “Wszystko się może zdarzyć, gdy głowa pełna marzeń” – śpiewała przecież Anita Lipnicka.

“To nie jest sen”

Piotr ocenia swoje szanse bardzo zachowawczo. Wie, że potrzeba ciężkiego treningu i małej ilości szczęścia. W Pekinie wszystko będzie miało znaczenie. Z kim trafi do pary, na której części toru zacznie, a przede wszystkim – w jakiej będzie dyspozycji.

– W igrzyskach będziemy rozstawieni według Pucharu Świata, ale bieg w parze nie jest aż tak istotny. Można być pewnym, że będzie dobre ściganie, bo wystąpią tam sami najlepsi. Igrzyska jednak rządzą się swoimi prawami. Zresztą pokazały to te ostatnie letnie w Tokio. Zobaczyliśmy, że wszystkie rankingi trzeba wyrzucić do kosza przed taką imprezą, bo w igrzyskach mamy do czynienia z nowym rozdaniem. Mam nadzieję, że w Pekinie będę brał w nim udział. Jestem w światowej czołówce, a z niej każdy może zaskoczyć. Wiadomo, że będzie inny, a przede wszystkim nieznany tor. Dlatego wielką sztuką będzie odnaleźć się na nim jak najlepiej – mówił w rozmowie z Onetem.

Ten sezon idzie Piotrowi bardzo dobrze. Na początku kręcił się w okolicach dziesiątego miejsca. Na Pucharze Świata w Tomaszowie widać było w nim jednak trochę goryczy, jakby chciał już na starcie osiągać lepsze wyniki. Jak się okazało, ta złość miała uzasadnienie w ostatnich wynikach naszego panczenisty. Dwa razy 6. miejsce w Salt Lake City, a potem ósme i dziewiąte w Calgary. Do tego dorzucił jeszcze dwa rekordy Polski – na 500 i 1000 metrów.

– Muszę powiedzieć, że od samego początku celem było pobicie tego rekordu Polski. Już bieg w Tomaszowie Mazowieckim pokazał mi, że potrafię szybko jeździć, a przecież ten tor nie należy do najszybszych. Wiedziałem zatem, że wyjazd za ocean, to będzie atak na rekord Polski. I tak się stało. Czułem, że jeszcze można było z tego wyniku trochę urwać, ale nie będę gburowaty i przyjmuję to, co jest. Bardzo się cieszę z tego wyniku – dodawał.

Trochę (nie)sportowej prywatności

Bardzo dużo zależy od tego, jak Piotr przepracuje ostatni miesiąc przed igrzyskami. Jeśli forma ciągle będzie rosnąć w tak szybkim tempie, w lutym może być nawet na poziomie najlepszej “trójki”. On jest niesamowicie skupiony na tym, co chce osiągnąć. To będzie jego życiowa szansa. Choć teraz nie stawia na niego nikt, my wierzymy w jego sukces. Ma psychikę mistrza i chcielibyśmy, by udowodnił nam to swoimi olimpijskimi startami. Obycie z podium Pucharu Świata też “ma”. Co prawda, zna je tylko z opowieści Natalii Maliszewskiej, czyli swojej narzeczonej (i jednocześnie faworytki do medalu w short tracku w Pekinie), ale na pewno doświadczenie partnerki wykorzysta. Oboje wzajemnie się napędzają: Natalka emocjonuje się startami Piotra, a Piotr czerpie motywację ze startów Natalii. Podobnie było rok temu, gdy Michalski zajął 4. miejsce w Heerenven. W ten sam dzień Maliszewska zdobyła srebro Mistrzostw Europy.

– To był dosłownie ostatni moment przed wyjściem. Gdy kończyłem rozgrzewkę zauważyłem, że za moment będzie jechać. Zdążyłem jeszcze sobie włączyć i obejrzeć na żywo, więc na swój bieg wychodziłem bardzo zadowolony. Na lodzie skupiłem się już na sobie, ale bardzo miło było widzieć jak Natalka zdobywa medal. Dało mi to trochę dobrych emocji, które zawsze przydają się przed startem – mówił w rozmowie ze sport.tvp.pl

Osiągnięcia i igrzyska

Jedyne igrzyska Piotra to Pjongczang 2018. Zajął wtedy 31. miejsce na 500 i 33. na 1000 metrów. Wtedy był jeszcze za młody na sukcesy, teraz sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Do pewnego momentu uznawany był za ogromny talent, potem… coś zgasło. Wyniki przyszły dopiero. Nie chcemy jednak pozostawić Was z obrazem Piotra stojącego całe życie tuż obok podium. Miejsca w pierwszej trójce zajmował już wielokrotnie, ale na zawodach rangi krajowej lub juniorskiej. Oto wszystkie ważniejsze osiągnięcia naszego panczenisty na arenie międzynarodowej.

  • Puchar Świata juniorów w łyżwiarstwie szybkim 2013/2014:
    – srebrny medal na 500 m,
    – srebrny medal na 1000 m.
  • Akademickie Mistrzostwa Świata 2014:
    – srebrny medal.
  • Mistrzostwa Europy w Łyżwiarstwie Szybkim na Dystansach 2018:
    brązowy medal drużynowo w sprincie.

Źródło: Wikipedia / sport.onet.pl / sport.tvp.pl

Piotr Wojtaszczyk