MŚ w Seefeld: Medalowa sobota dla Polski? Stoch wśród faworytów na dużej skoczni (lista startowa)

fot. Agnieszka Białek/Sportsinwinter.pl

fot. Agnieszka Białek/Sportsinwinter.pl

Jutro o tej porze powinniśmy już wiedzieć, kto został świeżo upieczonym złotym medalistą konkursu indywidualnego na dużej skoczni w Innsbrucku. Wśród głównych kandydatów do podium przewijają się oczywiście nazwiska Polaków, na czele z Kamilem Stochem. Medalowe aspiracje zgłasza jednak kilkunastu zainteresowanych i podium dla któregoś z reprezentantów Polski nie jest żadną oczywistością.

Wydaje się, że jutrzejszy konkurs indywidualny ma dwóch głównych faworytów, mianowicie Kamila Stocha i Ryoyu Kobayashiego. Tak wskazuje klasyfikacja generalna Pucharu Świata, tak to widzą bukmacherzy. Grupa pościgowa jest jednak wyjątkowo liczna i najmniejsze potknięcie rywali mogą wykorzystać reprezentanci Niemiec, Norwegii, Polski oraz oczywiście gospodarze ze Stefanem Kraftem na czele. Osobiście nie pokusiłbym się o typowanie jutrzejszego podium, ponieważ równie prawdopodobne jest to, że zarówno Stoch, jak i Kobayashi na nim staną, jak i to, że żadnego z nich nie zobaczymy w TOP3.

Za Stochem nie przemawiają dzisiejsze kwalifikacje, jedenaste miejsce lekko niepokoi, ale pamiętajmy, że prawdziwa próba sił nastąpi jutro, a dziś odbyły się tylko przedbiegi. Kamil nie jest jednak etatowym medalistą Mistrzostwach Świata. Tak jak półka z trofeami Adama Małysza jest zapełniona w dużej mierze medalami właśnie z MŚ, tak Kamil Stoch indywidualnie zgarnął do tej pory ledwie jeden medal na tej imprezie. Będąc jednak uczciwym, trzeba przypomnieć, że tak się składało, iż Stoch tylko dwukrotnie jechał na MŚ w optymalnej dyspozycji. Niemniej jednak od 2013 roku nasza kadra przywiozła więcej medali drużyny niż indywidualnych. Gdyby nie szalony skok Piotra Żyła sprzed dwóch lat lista indywidualnych osiągnięć podopiecznych Kruczka i Horngachera wyglądałaby bardzo ubogo. Co więcej, w styczniu dowiedzieliśmy się, że skocznia w Innsbrucku nie leży biało-czerwonym, gdyż zdarzył się im na niej dość słaby występ. Poza Stochem w walce o medal spośród naszych reprezentantów powinni się liczyć zarówno Piotr Żyła, jak i Dawid Kubacki. W ich przypadku decydująca powinna okazać się dyspozycja dnia, ponieważ jeden, jak i drugi od jakiegoś czasu delikatnie falują z formą. Reasumując, mamy faworytów, ale warto jednak ostudzić głowy przed jutrzejszym konkursem i nie nastawiać się na pewny medal.

Król i objawienie tego sezonu, czyli Ryoyu Kobayashi w kwalifikacjach znalazł się tuż za podium i możemy być pewni, że Japończyk z pewnością zakręci się w najściślejszej czołówce. A może wspomnienia z Turnieju Czterech Skoczni poniosą go po złoto?

W dzisiejszych kwalifikacjach świetnie wypadła dwójka Niemców, czyli Karl Geiger i Markus Eisenbichler, zajęli oni dwa pierwsze miejsca. W przypadku tego duetu decydująca może okazać się chłodna głowa. Możliwości są niemałe, ale skoki w kwalifikacjach to co innego niż konkurs. Gdyby jednak spojrzeć na przewidywania bukmacherów to widzą oni któregoś z Niemców na podium.

No i gospodarz, czyli Stefan Kraft. Austriacka publika chyba nie dopuszcza myśli, że zostanie bez indywidualnego medalu, a jedynym, który może sprostać temu wyzwaniu, wydaje się być właśnie ten skoczek. Ani Hayboeck, ani tym bardziej  Aschenwald, nie prezentują w tym sezonie formy mogącej pozwolić na zakręcenie się w okolicach podium. I pomimo świetnych skoków w kwalifikacjach nie są raczej kandydatami do tej najściślejszej czołówki, choć mury lubią pomagać gospodarzom i definitywnie bym ich nie lekceważył. Jest jeszcze eskadra norweska, a tam każdy skoczek nosi buławę w plecaku i z pewności skoczkowie ze Skandynawii postarają się namieszać w czubie klasyfikacji.

Pozostaje kwestia czarnych koni. Moim osobistym kandydatem do tej roli jest Killian Peier. Szwajcar chyba lubi austriacką skocznię (siódmy w konkursie przed miesiącem, trzeci w kwalifikacjach), formę też ma nie najgorszą. Czyżby Helweci dość niespodziewanie doczekali się następcy Ammanna na mistrzowskiej imprezie?

Mistrzostwa Świata mają to do siebie, że w konkursach możemy obserwować skoczków z krajów nieco bardziej egzotycznych. Niestety reprezentant najbardziej osobliwej nacji, czyli Węgier nie zdołał wślizgnąć się do pięćdziesiątki. W konkursie nie zobaczymy również reprezentanta USA o swojskim nazwisku Gasienica. Nie będzie jednak aż tak zwyczajnie, w zawodach znalazło się bowiem miejsce dla Ukraińca.

Jutrzejszy konkurs ma jeszcze jeden wymiar. Będzie on także ostatnim sprawdzianem przed niedzielną rywalizacją drużynową i może rozwiać wątpliwości trenerów, bądź przyprawić ich o spory ból głowy. W polskiej ekipie teoretycznie swojego miejsca może nie być pewien Jakub Wolny, ale chyba tylko kataklizm odebrałby mu start w niedzielnych zawodach. Horngacher od jakiegoś czasu widzi w Wolnym czwartego do brydża i nawet ewentualny brak kwalifikacji do trzydziestki nie byłby tego w stanie zmienić.

Sobotnie otwarcie Mistrzostw Świata dla skoczków narciarskich zapowiada się na pasjonujące widowisko. Lista faworytów jest na tyle długa, że konia z rzędem temu, kto dziś byłby w stanie wytypować skład jutrzejszego podium. Przed nami pierwszy akt mistrzowskiej imprezy, główne role czekają na obsadzenie, miejmy nadzieję, że wśród najważniejszych aktorów tego widowiska znajdą się miejsca dla skoczków znad Wisły.

Lista startowa tutaj.

Źródło: Informacje własne

MŚ w Seefeld: Program, wyniki, listy startowe

Program zawodów wg dyscyplin: biegi narciarskie | kombinacja norweska | skoki narciarskie

Składy ekip: biegi narciarskie | kombinacja norweska | skoki narciarskie

Wywiad z Apoloniuszem Tajnerem przed mistrzostwami świata

Wszystkie nasze teksty, relacje, wywiady, wyniki i wypowiedzi znajdziecie TUTAJ.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.