MŚ w Oberstdorfie 2021. Gorycz Marcisz po biegu na 10 kilometrów. Nie takiego startu oczekiwała

fot. M. Król

Kolejny raz na tym czempionacie Izabela Marcisz zakończyła bieg na niesatysfakcjonującej ją pozycji. Po “dziesiątce” u biegaczki pojawiła się gorycz, a jej dyspozycja była osłabiona przez ból nóg. – Chciałam, żeby to poszło, ale miałam kłopoty na trasie – mówiła pięćdziesiąta szósta zawodniczka dzisiejszej rywalizacji.

fot. Mateusz Król

Podsumowując ten bieg, to chyba już sił brakuje na tych mistrzostwach?

Tu była katastrofa, było strasznie, siły miałam i byłam super nastawiona na ten bieg. Chciałam, żeby to poszło, ale niestety miałam kłopoty na trasie. Piszczele troszeczkę odmówiły posłuszeństwa i walczyłam o to, żeby te zjazdy jakoś poszły, ale było bardzo ciężko. Chyba najgorsze były zakręty, bo aż ciężko było mi utrzymać równowagę i ten bieg w ogóle nie poszedł dzisiaj po mojej myśli. 

Jakaś kontuzja, to się dopiero zaczęło odzywać, czy to przemęczenie sezonem?

Możliwe, że to przemęczenie odczuwałam po tych sprintach, bo mieliśmy dosyć duży lód, a też chciałam sprinty dobrze pobiec. Zaczęłam odczuwać ból nóg już po tym biegu, ale miałam nadzieję, że dzisiaj jakoś pójdzie, ale, jak widać, nie poszło.

Taki wynik i przemęczenie piszczeli, to powoduje, że troszeczkę jednak będziecie zmieniać ten harmonogram startów, czyli tylko sztafeta, czy jednak w planach dalej jest bieg na 30 kilometrów?

Dzisiaj będziemy musieli porozmawiać na ten temat i zobaczymy, jak to dalej poukładamy. Informacja będzie dopiero po sztafetach, co robimy dalej.

Justyna mówiła, że po tym skiathlonie pojawiło się u ciebie lekkie załamanie, wiadomo jak po takich wynikach może się zdarzać. Czy takie słowa, jak ona mówiła do ciebie, że ty jesteś młodą dziewczyną, która ma za sobą Tour de Ski i Mistrzostwa Świata, pomagają, czy jesteś tak ambitnym sportowcem, że nie szukasz dla siebie usprawiedliwienia?

Z jednej strony ona jest moją trenerką i to, co ona powie, ma moc urzędową i jak najbardziej w to uwierzyłam, bo na pewno ma rację, jeśli chodzi o to. Ten sezon był jeśli chodzi o mnie dosyć długi i taki ze skrajności w skrajność. Myślę, że tutaj ma zupełną rację, że mogę już być teraz zmęczona, ale wiadomo, że jako zawodnik też jest druga strona tego wszystkiego, że też bym chciałam i miałam ambicję, że po Vuokatti zaprezentuję się tutaj z dobrej strony. Niestety nie zawsze jest tak, jak to sobie wymarzymy, i trzeba z tą goryczą się pogodzić, ale nie załamywać

Jest powód poza sportowy na tych mistrzostwach, dla którego Izabela Marcisz częściej się uśmiecha?

Myślę, że wróciłam już do siebie na szczęście po tych wszystkich perypetiach i po wszystkich mocnych momentach. To też trochę mnie obudziło i wróciła ta dawna Iza. Chociaż dzisiaj na trasie to na pewno nie była ta Iza, której wszyscy oczekiwali.

Myślisz sobie o Therese Johaug, ona znowu obroniła tytuł. Wydawało się w tym sezonie, że jest do złapania, bo niektóre zawodniczki potrafiły ją pokonać. Co sobie myślisz o takiej biegaczce? To jest osoba, którą chce się gonić, czy jak patrzy się na to, w jaki sposób ona wygrywa, to troszkę jednak odbiera chęci?

Wolałabym się nie wypowiadać na ten temat. Nie pytałam innych zawodniczek, co na ten temat sądzą. Myślę, że trzeba się zebrać w garść i też pokazać, że ktoś inny może wygrywać.

Z Oberstdorfu dla Sportsinwinter.pl, Mateusz Król

Partner relacji z MŚ w Oberstdorfie 2021:

Szczegółowy program MŚ w Oberstdorfie 2021 znajdziecie tutaj.

Raport Specjalny – MŚ w Oberstdorfie 2021 – kliknij poniżej