Lukas Bauer – trener pasjonat. Kim jest nowy szkoleniowiec Polaków?

fot Jana Mensatorova / eD Team Bauer

fot Jana Mensatorova / eD Team Bauer

Na takie nazwisko w męskim wydaniu polskich biegach narciarskich długo trzeba było czekać. Utytułowany, doświadczony i cieszący się zaufaniem zawodników – Lukas Bauer – został nowym trenerem naszej kadry. Czy czeska ręka okaże się zbawieniem dla znajdujących się od wielu lat w kryzysie biało-czerwonych narciarzy?

Lukas Bauer sam o sobie mówi, że w dzieciństwie nie był za bardzo utalentowanym biegaczem. Poprawiał się jednak z roku na rok dzięki ciężkiej pracy. Doszedł do perfekcji. Swój pierwszy medal imprezy seniorskiej zdobył w tym samym czasie, co nasza Justyna Kowalczyk. Czech wywalczył tytuł wicemistrza olimpijskiego w biegu na 15 kilometrów stylem klasycznym w Turynie 2006. Szczyt formy w Pucharze Świata przyszedł jednak dwa lata później, kiedy to wygrał po raz pierwszy Tour de Ski, wywalczył kryształową kulę za klasyfikację generalną i okazał się także najlepszym długodystansowcem. Największy sprawdzian czekał go rok później, kiedy Czesi organizowali Mistrzostwa Świata w narciarstwie klasycznym. Przy całej mizerii gospodarzy w Libercu, Bauer z jednym krążkiem okazał się niemal bohaterem narodowym. Tytuł wicemistrza świata na 15 km stylem klasycznym był jego pierwszym w karierze na mistrzostwach, ale nie ostatnim. Na igrzyska do Vancouver jechał już jako jeden z kandydatów do olimpijskich medali. Nie zawiódł, bo wrócił z dwoma brązowymi krążkami. Jeden wywalczył w starcie na 15 stylem dowolnym, a drugi w sztafecie, w której biegł na drugiej zmianie i wyprowadził ją z szóstej na trzecią lokatę. Cały sezon Pucharu Świata zakończył na drugim miejscu. W Oslo mistrzostwa mu nie wyszły, podobnie jak Val di fiemme. Wydawało się, że jego kariera zmierza już ku końcowi, kiedy w podczas czempionatu w Falun 2015, wywalczył srebro na dystansie królewskim (50 km). Kolejny raz udowodnił, że ciężkiej pracy się nie boi.

Od menadżera do trenera

Ostatni raz w reprezentacji Czech wystąpił podczas sztafety w Lahti 2017. – Była to najlepsza pora do zakończenia mojej kariery i znalezienia kolejnego wyzwania – przyznał w rozmowie ze Sportsinwinter.pl Bauer. I znalazł. Zakochał się w biegach maratońskich i stworzył swoją własną drużynę, dla której organizował treningi i pełnił rolę menadżera. Kiedy zdobywał swój ostatni medal imprezy mistrzowskiej, już zajmował się swoją ekipą. Jak nam niedawno powiedział, chciał swoją wiedzę przekazać Czeskiemu Związkowi Narciarskiemu, aby stworzyć nowy system. Nie było jednak zainteresowania. Dlatego stworzył swój zespół maratoński, aby pokazać, że jego wizja jest słuszna. – W ciągu tych lat zbudowałem najbardziej udany zespół „środkowoeuropejski” w VISMA SkiClassics, który w zeszłym roku zajął 4 miejsce w klasyfikacji drużynowej i mieliśmy dziesięć miejsc na podium, ze zwycięstwem również w Marcialonga. Zespół jest międzynarodowy od początku, składa się z 8 zawodników z 4 krajów, a 9 osób pracuje przy tym. Skończyłem zdecydowanie moją zawodniczą karierę po ubiegłym sezonie i w tym roku jestem 100% szefem, również odpowiedzialnym za smarowanie nart – opowiadał nam Lukas. Pracę Bauera chwalili sobie i chwalą nadal polscy biegacze, którzy znajdują się w eD Team Bauer. Mowa o Pawle Kliszu i Janie Antolcu. Bauer przyznał nam, że uwielbia współpracę z biegaczami i chce przekazywać swoją wiedzę i doświadczenie, chociaż na początku nie do końca był pewien, czy będzie na to gotowy. Przyjmując ofertę od Polskiego Związku Narciarskiego potwierdził, że nie boi się dużych wyzwań.

Misja: igrzyska

Lukas Bauer zna naszych doświadczonych biegaczy, ale w kadrze został spośród nich tylko Maciej Staręga. To właśnie tego biegacza Czech stawia sobie jako pierwszy cel. – Moim celem jest przywrócenie Maćka Staręgi do czołówki światowej i regularnego punktowania w “30” Pucharu Świata. Chcę zbudować silny, polski zespół na nadchodzące Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Pekinie – powiedział po podpisaniu umowy z PZN. A pracę z naszą kadrą już rozpoczął. Do wtorku nasi zawodnicy są na zgrupowaniu w Zakopanem. – Znam Lukasa Bauera i wiem, że jest to ambitny człowiek. Nie ukrywam, że śledziłem poczynania jego teamu i wiem, że stawia sobie wysokie cele jako trener – powiedział nam Maciej Staręga, który przyznał, że nowy szkoleniowiec dba o atmosferę w grupie od samego początku. – Spodziewam się dobrej pracy zespołowej, pokory ze strony sportowców, ponieważ jest to jedyny sposób na sukces – pracować razem jako zespół – a potem jestem w 100% dla każdego członka zespołu – mówił nam w marcu Czech. Warto jednak podkreślić, że Bauer nie zrezygnował z prowadzenia swojej drużyny maratońskiej. Od czasu do czasu będzie ona trenowała z naszą kadrą. – Ma bardzo dobre podejście. W naszej kadrze są teraz młodzi zawodnicy. Lukas wie, że czasami muszą mieć nieco mniejsze obciążenia, albo powinni zrobić coś inaczej – opowiadał Staręga. Pytanie, czy nowy trener potrafi jeszcze znaleźć pomysł na przywrócenie Macieja do czołówki sprinterskiej. – Myślę, że tak. Teraz w sprintach coraz bardziej liczy się wytrzymałość (przy zachowaniu dynamiki), bo biegamy na dłuższych trasach. O to zdecydowanie się nie boję – mówił Staręga. Poza nim pod opieką Lukasa Bauera znaleźli się: Dominik i Kamil Bury, Mateusz Haratyk, Dawid Damian oraz Michał Skowron.

Źródło: Informacja własna

Mateusz Król
Obserwuj

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.