Kubacki okradziony z wygranej. W FISie jednak umywają ręce. “Normalna sytuacja”

Screen - TVP Sport/EuroSport

Niedzielny konkurs w Zakopanem miał kuriozalny przebieg. Już od samego rana warunki na skoczni były wyjątkowo trudne. Mimo zmiennych warunków udało się jednak je rozegrać. Na wyniki rywalizacji ogromny wpływ miała pogoda. Boleśnie przekonał się o tym m.in. Dawid Kubacki, który stracił pewne zwycięstwo. Głos w sprawie zabrał dyrektor Pucharu Świata – Sandro Pertile.

Screen – TVP Sport/EuroSport

Na półmetku zmagań Kubacki pewnie prowadził po skoku na odległość 137,5 m. W rundzie finałowej sędziowie puścili go jednak w fatalnych warunkach wietrznych. Współczynnik za wiatr wyniósł 20,1 pkt. Dawid uzyskał jedynie 124 m i musiał uznać wyższość Halvora Egnera Graneruda.

Lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata nie krył rozczarowania po zakończeniu konkursu. Do jury jednak pretensji nie miał. – Nie będę w to wnikać, czy warunki były w korytarzu, czy też nie. Myślę, że gdyby było inaczej, to nie zapaliłoby się zielone światełko. W takiej sytuacji nie ma po prostu prawnej możliwości nikomu czegoś zarzucić. Czasami po prostu w tym sporcie tak jest, że się nie trafi z warunkami, albo jest odwrotnie i wtedy wszyscy się cieszymy.  Sam nieraz znajdowałem się w takiej sytuacji i wtedy nikt nie dyskutuje, że nie powinienem być puszczony w tak dobrych warunkach – mówił.

Internauci nie gryźli się w język

W sieci wyraźnie zawrzało. Dziennikarze oraz kibice nie kryli słów oburzenia w kierunku Borka Sedlaka, który odpowiada za zapalanie zielonego światełka.

– Czasami brakuje słów by opisać to jak działa Borek Sedlak – napisał dziennikarz sport.pl, Piotr Majchrzak.

– Przez tyle lat o wynikach dyscypliny olimpijskiej decyduje pajac z kraju który nie ma ani jednego reprezentanta w tej dyscyplinie na przyzwoitym poziomie – wypalił nie przejmując się jakąkolwiek dyplomacją jeden z użytkowników Twittera.

W praktyce wszystko było zgodnie z zasadami

Z informacji sport.pl wynika, iż po zakończeniu konkursu doszło do rozmowy pomiędzy trenerem reprezentacji Polski – Thomasem Thurnbichlerem i jego sztabem, a Sandro Pertile i pozostałymi członkami jury. Do oczekiwanych refleksji jednak nie doszło, a komentarz Włocha był dość kuriozalny. – Z naszej strony sytuacja wygląda tak, że to jest absolutnie normalna sytuacja w zawodach. Takich sytuacji mamy dziesiątki w sezonie. Niestety, czasem jest tak, że masz szczęście, a czasami tego szczęścia nie masz. Nie mamy wpływu na to, co wydarzy się już po zapaleniu zielonego światła. W przypadku Kubackiego wszystko odbyło się w korytarzu – stwierdził działacz z Półwyspu Apenińskiego.

Borek Sedlak z kolei miał być zdruzgotany tym co się stało, a skocznię opuszczał w kapturze.

O komentarz poprosiliśmy Łukasza Kruczka, który oprócz funkcji trenera posiada również uprawnienia delegata FIS. Jego odpowiedź nie odbiegała jednak od tego, co powiedział Sandro Pertile.

Pozostaje zatem czekać do końca sezonu. Dopiero po jego zakończeniu mogły zostać wprowadzone jakiekolwiek zmiany.

źródło: twitter/sport.pl