Koronawirus wciąż blokuje saneczkarzy. Nie wystartują w pierwszych zawodach

fot. upload.wikimedia.org

Już w najbliższy weekend rozpocznie się kolejny sezon Pucharu Świata w saneczkarstwie. Niestety, podczas inauguracji w Igls zabraknie polskiej dwójki Wojciech Chmielewski/Jakub Kowalewski. Do wyjazdu do Austrii nie uprawniają ich wyniki ostatnich testów na obecność koronawirusa.

fot. upload.wikimedia.org

Ostatnio w polskiej kadrze saneczkarzy pojawił się koronawirus, co kompletnie wywróciło do góry nogami końcową fazę przygotowań do nowego sezonu. Pisaliśmy o tym dwa tygodnie temu. Jednak to nie koniec kłopotów. Wiemy, że podczas najbliższych zawodów w Igls zabraknie dwójki Wojciech Chmielewski/Jakub Kowalewski. Wyników testów na obecność koronawirusa nadal nie pozwalają saneczkarzom na opuszczenie kwarantanny i start w pucharowych zmaganiach. – Mam nadzieję, że nasz test wkrótce będzie negatywny i wrócimy może na Altenberg (druga runda Pucharu Świata w dniach 5-6 grudnia),  żeby zdążyć z przygotowaniami do mistrzostw świata, ale będzie to trudne – przyznaje dla naszego portalu Wojciech Chmielewski.

W związku z pandemią sezon dla saneczkarzy będzie bardzo trudny. Niestety, Polacy mieli bardzo utrudnione przygotowania. Dwójka Chmielewski/Kowalewski dodatkowo później wejdzie w sezon. To, czy pozostali reprezentanci naszego kraju pojadą do Igls, zdecyduje się po kolejnych testach. – Nie jest łatwo nawet wejść nam w sezon, bo już nas zabraknie w Innsbrucku. Zrobimy wszystko, by wspiąć się na wyżyny naszych możliwości. Koronawirus całkowicie zdemolował nasze plany przygotowania do sezonu. Zamiast oddać 150 ślizgów, zrobiliśmy może 50. Zamiast jeździć na torze mogliśmy tylko poćwiczyć w pokoju na kwarantannie, co nijak się nie ma do normalnego treningu – dodał Chmielewski.

Dwójka w poprzednim sezonie po raz pierwszy w karierze stanęła na podium Pucharu Świata. Pomimo zamieszania Chmielewski i Kowalewski mają takie same cele jak ostatnio. – Celem jest wrócenie do świetnej dyspozycji i do ścigania się z najlepszymi, a reszta sama przyjdzie. Myślę, że problemy z torami, na których jeździmy są coraz mniejsze. Częściej nie pojawia się pytanie u nas czy dojedziemy, tylko jak szybko pojedziemy. Myślę, że zaszliśmy bardzo wysoko, jak na tych kilka zim – powiedział polski saneczkarz.

źródło: informacja własna

%d bloggers like this: