Kamil Stoch zachwycony nowym trenerem. “Udało się”

Screen YouTube

Po zakontraktowaniu Thomasa Thurnbichlera jako trenera polskiej kadry skoczków, wszyscy baliśmy się jak zareaguje na tę informację lider naszej kadry – Kamil Stoch. Czterokrotny mistrz olimpijski nie krył bowiem żalu po zwolnieniu Michala Doleżala, byłego szkoleniowca Polaków (który w tym sezonie będzie współpracował ze Stefanem Horngacherem). Jak się okazuje, nasze obawy były zbędne. “Rakieta z Zębu” jest zachwycona dotychczasową współpracą z austriackim trenerem. – Nowy sztab ma wiele świetnych pomysłów i bardzo profesjonalne podejście do wielu rzeczy – przyznaje Kamil Stoch. Co jeszcze ma do powiedzenia na ten temat? Jaki ma kontakt z młodszym od siebie trenerem? Między innymi o tym przeczytacie w poniższym artykule.

Screen YouTube

Nowy start

Od 3 do 5 maja miało miejsce pierwsze zgrupowanie polskich skoczków z Thomasem Thurnbichlerem. Austriacki szkoleniowiec wybrał Kraków, jako miejsce do treningów. Polacy ćwiczyli w ośrodku sportowym “Kolna”. Podczas zgrupowania nie zabrakło ciekawych pomysłów. Jednym z nich była m.in. jazda na rolkach. Jak się okazuje, sposób pracy austriackiego trenera bardzo spodobał się Kamilowi Stochowi.

– Pierwsze zgrupowanie było naprawdę bardzo owocne. Nowy sztab ma wiele świetnych pomysłów i bardzo profesjonalne podejście do wielu rzeczy, a nawet jedno z najbardziej profesjonalnych z jakim kiedykolwiek spotkałem się w życiu. Poruszonych zostało bardzo wiele istotnych kwestii i uważam, że to jest dobre. Chodzi nie tylko o budowanie fizycznej dyspozycji zawodnika, ale również o budowanie świadomości sportowca: po co on to robi, w jakim celu i co chce osiągnąć. Motywacja zawodnika i jego podejście są bardzo ważne. Istotne jest to, aby inicjatywa bardziej wychodziła od zawodników niż ze strony trenerów. To sportowiec powinien chcieć to zrobić i ustalić cele do realizacji. Tutaj nie chodzi o cele wynikowe, tylko właśnie o te zadaniowe. Ważne jest to, aby każdy z zawodników zrobił wszystko, co w jego mocy, aby te cele zrealizować i to bardzo mi się podoba. Uważam, że dążenie w taki sposób jest idealne do tego, aby się rozwijać – wyjaśnił Kamil Stoch.

Jak się okazuje, to nie jedyne pozytywy pracy z nowym sztabem szkoleniowym. Trzykrotny mistrz olimpijski chwali także sposób w jaki Thomas Thurnbichler rozmawia z nim i jego kolegami z kadry. Dostrzega profesjonalizm i pozytywne nastawienie Austriaka.

– Sama komunikacja z nowym trenerem jest naprawdę super. Wydawało mi się, że przez pierwsze dni będziemy podchodzili do siebie z dystansem, ale to byłoby naturalne w momencie, kiedy poznajemy kogoś nowego, bo trzeba najpierw znaleźć wspólny język. Uważam, że tutaj nie było żadnych barier, a nawet jeśli były, to zostały one całkowicie przełamane od razu na samym początku. Czuję, że mogę zwracać się do trenera jak do kogoś, z kim pracowałbym już od dawna. Podsumowując, jestem bardzo zadowolony, dobrze nastawiony, zmotywowany i uśmiechnięty – podkreślił trzykrotny mistrz olimpijski. – W Krakowie mieliśmy pierwszy obóz, ale nie było to nasze pierwsze spotkanie z trenerem. Owszem po raz pierwszy zobaczyliśmy siebie na żywo, ale wcześniej mieliśmy już kilka spotkań online. Pierwszy kontakt był chwilę po tym, jak Thomas Thurnbicher został ogłoszony nowym szkoleniowcem w Polsce. Wówczas trener przedstawił się, a także nakreślił bardzo ogólnikowo swoje cele i zarys planu szkoleniowego, abyśmy wiedzieli, jaką on ma wizję. Naprawdę wtedy bardzo mi się to spodobało, że trener pierwszy wyszedł z inicjatywą, żeby się przedstawić, poznać nas i przekazać wszystkie najważniejsze informacje, aby to wszystko wyszło od niego, a nie żebyśmy dowiedzieli się czegoś z mediów. To było naprawdę super i bardzo to doceniam – dodał Kamil Stoch.

Zmiany w podejściu PZN-u?

Thomas Thurnbichler od początku swojej pracy w Polsce zaznaczał, jak ważna jest dla niego dobra komunikacja między poszczególnymi grupami w kadrze. Pod koniec kwietnia w Wiedniu odbyło się zgrupowanie szkoleniowe sztabów trenerskich wszystkich kadr narodowych w skokach narciarskich mężczyzn. Do składu reprezentacji Polski mężczyzn w skokach narciarskich powołanych zostało łącznie 23 zawodników. Kadra Narodowa A będzie liczyła pięciu skoczków. W grupie B Macieja Maciusiaka znalazło się sześciu zawodników, a do Kadry Narodowej Młodzieżowej Daniela Kwiatkowskiego powołanych zostało dziewięciu sportowców. Również w ośrodkach bazowych zawodnicy będą przygotowywali się do kolejnego sezonu. W grupach regionalnych szkoleniem centralnym objętych zostało trzech skoczków narciarskich. – Dało się to odczuć i zauważyć, że trenerzy mają ze sobą bardzo dobry kontakt po obozie szkoleniowym w Wiedniu i znaleźli autostradę porozumienia. Każdy z nas jest w nowej sytuacji, ale dobra komunikacja od początku jest bardzo istotna. Wszyscy wiemy, co mamy robić i w jaki sposób. Każdy zna swoje zadania. Teraz chodzi tylko o to, abyśmy to samo nastawienie, jakie jest na początku, mieli do samego końca – przyznał reprezentant Polski.

Kamil stwierdza, że Thomas Thurnbichler wprowadza nowe rodzaje treningów, z którymi do tej pory nie spotkał się na początkowym etapie przygotowań. – Te pomysły, które trener przedstawił na samym początku już wlały we mnie dużo optymizmu. To są rzeczy, o których niby wiedzieliśmy, ale tak do końca tego nie robiliśmy. Jest dużo nowych ćwiczeń, nowych form aktywności, które teraz robimy i będziemy na pewno jeszcze je kontynuowali. Dzięki temu ja sam poznaję tak jakby swoje ciało na nowo i dostrzegam rezerwy. Odkrywam pewien potencjał, który został całkowicie pominięty. Wszyscy trenerzy, którzy przychodzą, robią to samo. Każdy, z którym zaczynałem współpracę, wdrażał coś nowego, coś swojego, gdzie mogłem poznawać siebie na nowo. I tak jest również w tym przypadku, co bardzo mi się podoba. W wieku 35 lat w dalszym ciągu czuję, że mogę się rozwinąć. Czuję, że są niewykorzystane pokłady ruchomości mojego ciała czy pewnych zakresów ruchów, dzięki temu mogę wyzwolić jeszcze więcej energii i w moim przypadku jeszcze lepiej skakać na nartach, co bardzo mnie motywuje do tego, żeby wkładać całą swoją energię w to, co robię – opowiedział Kamil Stoch.

Co z kontuzją?

Kamil mówi też o powrocie dolegliwości bólowych związanych z kontuzją, której doznał przed zawodami Pucharu Świata w Zakopanem. Przypomnijmy, że poprzedni sezon nie należał do zbyt szczęśliwych. 34- latek zaliczył fatalny Turniej Czterech Skoczni, z którego wycofał się po rywalizacji w części niemieckiej. Kiedy wydawało się, że z formą naszego mistrza już wszystko w porządku, podczas jednego z treningów doznał skręcenia stawu skokowego, w wyniku czego zabrakło go w kilku konkursach.

– Postaram się to wyjaśnić, bo to nie jest tak, że ten uraz się odnowił. W styczniu miałem mocne skręcenie stawu skokowego z lekkim naderwaniem więzadła i to jest dosyć poważny uraz. Starałem się bardzo szybko wrócić do pełnej sprawności, to znaczy takiej sprawności, która pozwoli mi skakać na nartach i rywalizować w zawodach. Chciałem wrócić na igrzyska, a nawet jeszcze na zawody je poprzedzające. To wszystko było coś kosztem czegoś. I ten uraz jeszcze nie do końca się zabliźnił. Podczas pierwszego obozu i treningu przy pełnym obciążeniu, na pełnym gazie, gdzieś to się odezwało. To nie jest nic groźnego. Nic się nie odnowiło, nie skręciło ani nie naderwało. Chodzi tylko o to, że staw skokowy znów dostał brutalny strzał i dał o sobie znać. To znaczy, że nie wszystko jest jeszcze stuprocentowo wyleczone. Teraz otrzymałem indywidualny program treningowy z mniejszymi obciążeniami. Będę wykonywał mniejszy zakres ruchu, ale moje mięśnie cały czas będą w pracy i dzięki temu będę mógł realizować treningi, a także skupię się na rehabilitacji – wyjaśnił Stoch.

Młodszy trener to nie problem?

Starsi kibice na pewno pamiętają czasy, gdy stery nad polską kadrą obejmował Łukasz Kruczek. Adam Małysz – ówczesny lider naszej kadry – nie czuł się zbyt dobrze pod okiem polskiego szkoleniowca. Czterokrotny mistrz świata wielokrotnie podkreślał, że Kruczek był dla niego bardziej kolegą, niż trenerem. Na szczęście Kamil Stoch ma inne odczucia w stosunku do Thomasa Thurnbichlera. Przypomnijmy, że skoczek z Zębu niedługo skończy 35 lat. Austriak jest więc od niego prawie dwa lata młodszy. Jak podkreśla nasz Mistrz, różnica wieku nie ma najmniejszego znaczenia we współpracy, bo najważniejsze są inne aspekty.

– Przede wszystkim ja się czuję w dalszym ciągu nastolatkiem i wydaje mi się, że wyglądam nawet młodziej od trenera – powiedział z uśmiechem na twarzy Kamil Stoch. – Uważam, że nie ma sensu komentować wieku trenera, bo tutaj wiek nie ma najmniejszego znaczenia. Przede wszystkim chodzi o doświadczenie, nastawienie, pomysły, obustronną chęć współpracy i działania – dodał.

Po finałowych zawodach Pucharu Świata w Planicy Kamil Stoch udał się na kilkutygodniowy urlop, połączony z pierwszymi treningami przygotowawczymi do nowego sezonu. – Taki czas był mi potrzebny, bo przede wszystkim udało się oczyścić głowę. Ostatni rok, a w zasadzie miesiące i tygodnie były naprawdę bardzo trudne. Wiele rzeczy się skumulowało, dlatego trzeba było troszkę dać odpocząć głowie. Udało się to również dzięki temu, że wystarczająco wcześnie dowiedzieliśmy się o nowym trenerze. Początkowo bałem się, że może to nie nastąpić prędko. Na szczęście wszystko szybko było jasne i nowy szkoleniowiec od razu się z nami skontaktował. Dostaliśmy wtedy pewne wskazówki, co robić właśnie w takim wolnym czasie. Kiedy kończymy sezon, fajnie jest tydzień czy dwa całkowicie odpocząć, ale po tych dwóch tygodniach ciało domaga się już ruchu. I tutaj dostaliśmy już od trenera pewne zadania do realizacji. Uważam, że to było super i było to coś, czego do tej pory nie robiłem, z czym miałem sporo problemów. Potraktowałem to jako wyzwanie. Wdrażało mnie to w nową sytuację i dodawało takiej dobrej energii oraz dużo optymizmu na przyszłość – podsumował Kamil Stoch.

Źródło: PZN