Jaka przyszłość czeka inaugurację PŚ w Wiśle? “Powinna być w innym miejscu”

Fot. Magdalena Janeczko

Od trzech lat Wisła otwiera nowy sezon zimowy w skokach narciarskich. Nikt nie ma wątpliwości, że pod względem atmosfery trudno o lepsze miejsce. Problemem jest jedna brak śniegu w Beskidach o tej porze roku. Stąd produkcja sztucznego i kontrowersje wokół upadków. – Niestety te upadki odbijają nam się czkawką – przyznała szefowa konkursów Agnieszka Baczkowska. Czy przyszłoroczna inauguracja jest zatem zagrożona?

Kibice, zawodnicy i sztaby szkoleniowe – nikt nie ma wątpliwości, że Wisła to dobre miejsce na rozpoczęcie sezonu ze skokami narciarskimi pod względem atmosfery. Z roku na rok może jednak okazywać się, że to nie wystarcza.  W minionym sezonie Simon Ammann obraził się na skocznię im. Adama Małysza i zapowiedział, że więcej się tu nie pojawi. Trudno powiedzieć, czy Szwajcarowi chodziło tylko o śnieg. Obiekt po prostu mu nie leży. W tym roku to jednak zeskok znów był na językach zawodników i sztabów. Znów trzeba było bowiem śnieg produkować. –Naprawdę ciężko jest patrzeć jak koledzy się przewracają na zeskoku lub mają kłopoty z lądowaniem. Skocznia z każdym dniem była lepiej przygotowana, jednak rozpoczynanie sezonu tu, w Wiśle, jest dla nas trudne. Wielu zawodników nie ma możliwości trenowania skoków na śniegu przed przyjazdem tutaj, a sztuczny śnieg utrudnia lądowanie. Myślę, że jeśli chodzi o inaugurację sezonu, z powodu tego śniegu powinna ona być w innym miejscu. Byłoby to może lepsze – mówił nam w Wiśle Peter Prevc.

Podobnych głosów było więcej, ale w większości bardziej stonowane. Dawid Kubacki uznał, że w tegoroczne przygotowanie zeskoku było lepsze. Nikt nie ma jednak wątpliwości, że nigdy idealnie nie będzie. Dlatego z sezonu na sezon pojawia się pytanie, czy warto organizować inaugurację Pucharu Świata właśnie tutaj, skoro są miejsca, gdzie śnieg o tej porze roku jest. – Przygotowanie skoczni w takich warunkach jest wyjątkowo trudne. Śnieg przez miesiąc produkcji krystalizuje się. W momencie, kiedy ostatecznie rozprowadzamy go na zeskoku, jest bardzo suchy i dlatego czasami są aż takie problemy. Staramy się co roku, progres jest, ale musimy wymyślić coś jeszcze lepszego – tłumaczyła kierowniczka zawodów Agnieszka Baczkowska. Na pytanie, czy jest sens, szefowa nie chciała jednak odpowiedzieć. – To zostawiam organizatorom – przyznała.

Inauguracyjne zawody w Wiśle odbijają się szerokim echem w zagranicznych mediach. Polska jest oczywiście chwalona, że podejmuje próby organizacji zawodów mimo trudnych warunków. W samych superlatywach pisze się także o kibicach. Nie brakuje jednak negatywnych opinii o śniegu. Dlatego co roku zastanawiamy się, czy w przyszłym sezonie otwarcie również nastąpi w Beskidach. – Nie słyszałam na razie żadnych głosów, aby FIS chciał nam to odebrać. Czeka nas duża miana, bo w przyszłym sezonie będzie nowy dyrektor Pucharu Świata [Sandro Pertile] i to od niego pewnie będzie zależało to, jaka będzie wizja – mówiła Agnieszka Baczkowska. – W przyszłym roku może nie dojdzie do zmiany, bo kalendarz jest już raczej dopięty, ale co w kolejnych latach… tego nie wiadomo – dodawała. Wiele zależy jednak od samych organizatorów, którzy muszą podjąć decyzję, czy nadal chcą inaugurować sezon. A tu łatwo nie będzie. Starania o cały weekend zawodów w środku sezonu będą trudne. Już raz Wisła chciała robić zmagania w styczniu (po tym, jak otrzymała inaugurację), ale sprawę postawiono w zasadzie jasno: albo otwieracie, albo wcale.

Z Wisły dla Sportsinwinter.pl,
Mateusz Król i Angelika Uchacz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: