Historia PŚ w biegach. Zwycięstwo szkoleniowca polskich biegaczy. Historyczne dokonanie Polek

fot. Polski Związek Narciarski

Siódma w pełni rozegrana w XXI wieku edycja Pucharu Świata w biegach narciarskich zainaugurowana została 27 października 2007 roku w Dusseldorfie. Mimo że na przestrzeni kilku miesięcy rywalizacji zawodnicy i zawodniczki nie walczyli o medale mistrzostw świata czy igrzysk olimpijskich, to jednak zima z przełomu lat 2007/2008 obfitowała w wiele interesujących wydarzeń i niezapomnianych emocji.

fot. Polski Związek Narciarski

Trener zgarnia (prawie) wszystko

Zanim Lukas Bauer został szkoleniowcem polskich biegaczy narciarskich, wcześniej sam z sukcesami rywalizował na biegowych trasach. To właśnie on – wówczas 31-latek z Ostrovy – w sezonie 2007/2008 po czterech latach przełamał niemiecką hegemonię w walce o Kryształową Kulę panów. Choć początek rywalizacji w trzydziestej piątej odsłonie zmagań pucharowych wskazywał, że trofeum dla najlepszego biegacza zimy może pozostać w Niemczech (wszak w dwóch pierwszych indywidualnych zawodach tryumfowali nasi zachodni sąsiedzi, a dokładniej – Josef Wenzl i Axel Teichmann), to na początku grudnia po raz czwarty w karierze na najwyższym stopniu zmagań pucharowych stanął srebrny medalista biegu rozegranego techniką klasyczną na dystansie 15 kilometrów podczas igrzysk olimpijskich w Turynie, Lukas Bauer. W kolejnych startach Czech nie spuszczał z tonu, regularnie plasując się w ścisłej czołówce rywalizacji. Prawdziwy pokaz siły zademonstrował w trakcie drugiej edycji Tour de Ski, podczas której o prawie trzy minuty pokonał Rene Sommerfeldta z Niemiec i – sklasyfikowanego na trzeciej pozycji w cyklu – Włocha, Giorgio Di Centę. Ponad sześciusetpunktowy dorobek wywalczony w czesko-włoskiej imprezie walnie przyczynił się do wywalczenia przez Bauera jedynej jak dotąd Kryształowej Kuli, która trafiła do Czech. Oprócz tryumfów w Tour de Ski i klasyfikacji generalnej obecny szkoleniowiec polskich biegaczy narciarskich zwyciężył także w rywalizacji dystansowej. Do pełni szczęścia zabrakło jedynie sprinterskiego lauru.

I cóż, że ze Szwecji?

Kiedy Virpi Kuitunen wygrała pierwszy etap drugiej edycji Tour de Ski, wydawało się, że pozostanie ona jedyną zawodniczką, znającą smak zwycięstwa w całym cyklu. Drugi akt rywalizacji pokazał jednak, że o końcowy tryumf będzie niezwykle ciężko. Dopiero dwudziesta druga lokata w biegu rozegranym techniką dowolną na dystansie 10 kilometrów sprawiły, że Finka spadła w klasyfikacji touru na czwartą pozycję. Miejsce bezpośrednio przed nią zajmowała Justyna Kowalczyk, którą wyprzedzały – mająca na swoim koncie przed rozpoczęciem Tour de Ski zaledwie jedno pucharowe podium – Szwedka, Charlotte Kalla (która nie miała sobie równych w drugim biegu czesko-włoskich zmagań), a także gwiazda kobiecych biegów, Norweżka, Marit Bjoergen. W następnych aktach rywalizacji cyklu zwycięstwa odniosły jeszcze: Arianna Follis z Włoch, Aino-Kaisa Saarinen i Virpi Kuitunen z Finlandii, Wałentyna Szweczenko z Ukrainy oraz – dwukrotnie – Charlotte Kalla. Dzięki trzem etapowym tryumfom 20-letnia wówczas Szwedka zwyciężyła w klasyfikacji drugiej edycji Tour de Ski, osiągając w ten sposób swój największy (w tamtym czasie) sukces w karierze. Do tej pory żadna z jej rodaczek nie powtórzyła tego znakomitego osiągnięcia.

Ostatnie fińskie zwycięstwo

O ile w przypadku Lukasa Bauera potwierdziło się stanowisko, zgodnie z którym tryumfator Tour de Ski na ogół zwycięża także w ogólnej klasyfikacji Pucharu Świata, o tyle wśród pań reguła ta została potwierdzona przez wyjątek. W sezonie 2007/2008 zdobywczynią Kryształowej Kuli nie została bowiem Charlotte Kalla (swoją drogą, czy Szwecja doczeka się wreszcie premierowego tryumfu w kobiecej klasyfikacji Pucharu Świata?), a Virpi Kuitunen, będąca wielką przegraną touru. Porażka utytułowanej zawodniczki z jedenaście lat młodszą od siebie juniorką z pewnością była dla Finki bolesnym doświadczeniem. Urodzona w Kangasniemi sportsmenka nie rozpamiętywała tych ran zbyt długo. Zamiast tego skupiła się na walce o Kryształową Kulę. Cel ten osiągnęła, zwyciężając „po drodze” w sześciu pucharowych biegach. 16 marca 2008 roku po raz drugi z rzędu tryumfowała w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Od tego czasu Finowie czekają na podobny sukces reprezentanta (lub reprezentantki) swojego kraju.

Zrobiły to po raz pierwszy

Kiedy Virpi Kuitunen świętowała wywalczenie drugiej z rzędu Kryształowej Kuli, ze swych życiowych osiągnięć w Pucharze Świata cieszyły się także zawodniczki, którym w klasyfikacji generalnej przypadły w udziale druga i trzecia lokata. Biegaczkami tymi były odpowiednio Norweżka, Astrid Uhrenholdt Jacobsen, i Polka, Justyna Kowalczyk. Po dwóch sezonach, w których pochodząca z Kasiny Wielkiej sportsmenka jedynie sporadycznie plasowała się w najlepszej trójce zawodów, zimą z przełomu lat 2007/2008 obecna dyrektor sportowa Polskiego Związku Biathlonu ustabilizowała swą dyspozycję, regularnie zajmując miejsca w ścisłej czołówce zawodów. W efekcie w trakcie niespełna pięciu miesięcy pucharowej rywalizacji Kowalczyk zgromadziła na swoim koncie tysiąc dziewięćdziesiąt sześć „oczek”. Nie był to jednak całkowity dorobek punktowy kobiecej kadry. Uzupełniły go bowiem także zdobycze dwóch innych polskich biegaczek, a mianowicie Sylwii Jaśkowiec i Kornelii Marek. Zatem sezon 2007/2008 był przełomowy dla kobiecych biegów narciarskich w Polsce. Powodem tego było nie tylko premierowe podium polskiej biegaczki w klasyfikacji końcowej Pucharu Świata, ale i fakt, że po raz pierwszy w dwudziestodziewięcioletniej historii rozgrywania tego cyklu w żeńskiej jego postaci, punktowały w nim trzy biegaczki z Rzeczypospolitej Polskiej.

Źródło: informacja własna/Wikipedia/fis-ski.com