Historia PŚ w biegach. Bjoergen wchodzi na szczyt. Kowalczyk debiutuje w MŚ

Źródło: youtube.com

Źródło: youtube.com

Inauguracja jubileuszowej – trzydziestej – odsłony Pucharu Świata w biegach narciarskich miała miejsce już 26 października 2002 roku. W tym nadzwyczaj wcześnie rozpoczętym sezonie kibice byli świadkami wielu niezwykle interesujących wydarzeń, zaś punktem kulminacyjnym całej zimy były XXXI Mistrzostwa Świata w Narciarstwie Klasycznym.

Ciąg dalszy szwedzkiej dominacji

Pod dwóch z rzędu zwycięstwach Pera Elofssona w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w biegach narciarskich, w sezonie 2002/2003 do głosu zaczęli dochodzić inni Szwedzi. Forma urodzonego w Umeå zawodnika pozostawiała wiele do życzenia. Dość powiedzieć, że w trakcie opisywanej zimy zaledwie raz uplasował się na podium zawodów pucharowych. Miało to miejsce 18 stycznia 2003 roku podczas biegu rozegranego stylem dowolnym na dystansie 15 kilometrów w czeskim Novym Meście. Brak pokaźnych zdobyczy punktowych sprawił, że Elofsson uplasował się dopiero na dwudziestym czwartym miejscu w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata 2002/2003. Bardzo szybko znaleźli się jednak następcy brązowego medalisty olimpijskiego z Salt Lake City. Dzięki wysokiej dyspozycji prezentowanej przez cały sezon, 23 marca 2003 roku swą jedyną w karierze Kryształową Kulę odebrał inny Szwed, Mathias Fredriksson, który zgromadził o dwieście osiemdziesiąt siedem punktów więcej od Niemca, René Sommerfeldta. Na trzeciej pozycji ex aequo uplasowali się dwaj biegacze – Jörgen Brink oraz Axel Teichmann. Sukces Fredrikssona sprawił, że szwedzcy kibice mogli cieszyć się z trzeciego z rzędu zwycięstwa ich rodaka w Pucharze Świata.




Genialny sezon i… zakończenie kariery

Wśród pań – tak jak we wcześniejszym sezonie – ponownie najlepiej spisywała się Bente Skari. O ile rok wcześniej toczyła ona z innymi zawodniczkami wyrównaną batalię o końcowy tryumf, o tyle w trakcie zimy z przełomu lat 2002/2003 biegaczka z Oslo praktycznie nie miała konkurencji. 14 grudnia 2002 roku we włoskim Cogne zajęła pierwsze miejsce w biegu rozegranym techniką klasyczną na dystansie 15 kilometrów. Po sukcesie tym w dziesięciu kolejnych biegach również nie miała sobie równych. Jej fantastyczną serię jedenastu zwycięstw z rzędu przerwała dopiero Włoszka, Gabriella Paruzzi. Miało to miejsce 16 marca 2003 roku. W sumie w sezonie 2002/2003 Bente Skari aż czternastokrotnie stawała na najwyższym stopniu podium zawodów indywidualnych. Do tak wspaniałego osiągnięcia dołożyła jeszcze dwa złote medale mistrzostw świata. Bez wątpienia, była zdecydowanie najlepszą biegaczką owej zimy. Nie było osoby, która mogłaby z nią na równi konkurować. Po zakończeniu sezonu, w wieku 30 lat niespodziewanie ogłosiła, iż jej przygoda z zawodowym sportem (oczywiście w roli zawodniczki) dobiegła końca. Jako główny powód swej decyzji podała brak motywacji do dalszych treningów. Odeszła, będąc na szczycie…

Dwa z dwudziestu sześciu

Tymczasem w drodze na swój szczyt była rodaczka Skari, niejaka Marit Bjoergen. Urodzona w Trondheim biegaczka zainaugurowała swój czwarty pucharowy sezon najlepiej jak tylko mogła. W premierowym akcie rywalizacji opisywanej odsłony zmagań jej wyższość musiały uznać między innymi Gabriella Paruzzi czy Anita Moen. Później nie było już tak „kolorowo”. Nadeszły chwile, w których 22-letnia sportsmenka niejednokrotnie była zmuszona przełknąć gorycz porażki. Bardzo dobre występy zdarzało jej się przeplatać nieco gorszymi startami. Szczególnie dobrze radziła sobie w biegach sprinterskich. Ba, napisać „dobrze”, to tak, jakby nic nie napisać. W roku 2003 w Val di Fiemme Marit Bjoergen została mistrzynią świata w sprincie, który wówczas przeprowadzono stylem dowolnym. Ponadto, owej zimy zwyciężyła ona również w klasyfikacji sprinterskiej Pucharu Świata, zostawiając za sobą absolutną dominatorkę opisywanego cyklu rywalizacji, wspominaną już Bente Skari. Oprócz indywidualnego sukcesu, na włoskiej ziemi Bjoergen bardzo dobrze spisała się również w biegu sztafetowym, zajmując wraz ze swymi reprezentacyjnymi koleżankami drugą lokatę. W ten oto sposób rozpoczęło się nader pokaźne medalowe żniwo największej rywalki Justyny Kowalczyk.




Pierwszy czempionat polskiej mistrzyni

Jeśli o Kowalczyk mowa, to należy zauważyć, iż sezon 2002/2003 był drugim cyklem pucharowych zmagań, w którym startowała najwybitniejsza polska biegaczka narciarska. Co istotne, swój pierwszy punkt w zawodach najwyższej rangi Polka wywalczyła już 19 grudnia 2001 roku podczas zawodów we włoskim Asiago. W sezonie 2002/2003 pochodząca z Kasiny Wielkiej zawodniczka dwukrotnie plasowała się w gronie najlepszych trzydziestu biegaczek – najpierw (dokładnie rok po wywalczeniu premierowego punktu) 19 grudnia 2002 roku zajęła dwudziestą dziewiątą lokatę w austriackim Linzu; następnie zaś podczas zawodów w norweskim Drammen (11 marca 2003 roku) przypadła jej w udziale dwudziesta piąta pozycja. W efekcie swój drugi sezon pucharowych startów – z ośmioma punktami na koncie – ukończyła na osiemdziesiątym miejscu. Warto jednak zauważyć, iż zdobywczyni srebrnego medalu na mistrzostwach świata juniorów, których gospodarzem było w 2003 roku szwedzkie Sollefteå, otrzymała w tym samym roku szansę udziału w seniorskim czempionacie. Tam nie zachwyciła, ale też należy pamiętać, że nikt wówczas nie oczekiwał od niej, że nagle stanie się “Adamem Małyszem kobiecych biegów narciarskich”. Polka pojechała do Włoch, by zdobywać cenne doświadczenie… doświadczenie, które zaprocentować miało w przyszłości…

Źródła: informacja własna; fis-ski.com; Wikipedia; D. Ludwiński, Droga do Justyny Kowalczyk. Historia biegów narciarskich, Wydawnictwo SQN, Kraków 2014.

%d bloggers like this: