Andreas Wellinger: “Ludzie są lekko zwariowani, ale to miłe”

DSC_0505 (Copy)
fot. Agnieszka Białek

Andreas Wellinger w sobotnim konkursie indywidualnym po raz kolejny stanął na podium w Wiśle. Niemiec wygrywał tu zarówno latem, jak i zimą. – To dla mnie mała niespodzianka, że znalazłem się w czołowej trójce – mówił po zawodach.

To był dość udany weekend dla Niemców w Wiśle. Najpierw zajęli trzecie miejsce w konkursie drużynowym, a dzień później ten sukces powtórzył indywidualnie Andreas Wellinger. – To nie były perfekcyjne skoki, ale dużo lepsze niż w piątek – oceniał w rozmowie z nami Wellinger. – Łatwiej było mi operować nartami i lecieć, to dało 6-7 metrów więcej niż wczoraj – dodawał. W piątkowym konkursie drużynowym faktycznie można było spodziewać się więcej po młodym skoczku. Zawodnik, który zazwyczaj świetnie radzi sobie na skoczni im. Adama Małysza, indywidualnie byłby 15. Dlatego też Andreas był nieco zaskoczony wynikiem w sobotę. – Próbował wskoczyć na podium, ale to nie jest takie łatwe, jak wygląda. Czułem się lepiej i udało mi się to przełożyć na skoczni – komentował Andreas Wellinger. Skoczek przyznał także, że warunki na skoczni były dobre. – Czasami kręciło, ale to normalne w naszym sporcie – mówił. – Maciek był po prostu najlepszy.

Andreas Wellinger w minionym sezonie zimowym ani razu nie stanął na podium zawodów Pucharu Świata. Mimo to, nie zanosi się u niego na szczególne zmiany. – Nie zmieniałem nic w przygotowaniach do zimy. Zmienił się lekko sztab szkoleniowy, ale trening pozostał taki sam – opowiadał Niemiec. Zmiany w niemiecki sztabie szkoleniowym musiały nastąpić, kiedy odszedł Stefan Horngacher, aby prowadzić polskich skoczków. – Wielki trener. Mam nadzieję, że przywróci polskich skoczków na najwyższy poziom i stoczymy dobrą walkę – mówił o szkoleniowcu Polaków Wellinger. Przyznał, że to dobra sytuacja dla nas, ale nie do końca dla Niemiec. – Myślę, że Stefan nie wróci do Niemiec. Jest w Polsce od trzech miesięcy i z pewnością czeka go tu długa kariera – dodawał. Drużynowy mistrz olimpijski z Soczi jest jednym z ulubionych skoczków zagranicznych w Polsce i widać to chociażby podczas takich zawodów jak LGP. – To jest wspaniałe. Ludzie są lekko zwariowani, ale to miłe dla nas. Fani stoją na dole, dopingują. Najlepsza motywacja jest właśnie w Wiśle i Zakopanem – miło powiedział Andreas i pozdrowił naszych kibiców.

Z Wisły dla Sportsinwinter.pl,
Mateusz Król

Mateusz Król
Obserwuj

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.