Zaskakujące słowa trenera o zdobywczyni Kryształowej Kuli. “Vlhova już nie urośnie”

Fot. rom@nski photo

Dla Słowaczki Petry Vlhovej miniony sezon był niezwykle udany. Jako pierwsza zawodniczka z tego kraju sięgnęła po Kryształową Kulę. Do tego udanie i medalowo zaprezentowała się na MŚ w Cortinie. Petra od lat współpracuje z włoskim trenerem Livio Magonim, który miał wielki wkład w jej sukcesy. W ostatnich dniach jednak Livio zachowuje się dość kontrowersyjnie i zagadkowo.

Fot. rom@nski photo

Livio Magoni udzielił wręcz sensacyjnego wywiadu popularnemu włoskiemu dziennikowi Corriere della Sera. W wywiadzie tym odnosił się do swojej podopiecznej niezwykle krytycznie. Na wstępie rozmowy nazwał Vlhovą “żelazem”, zaś włoskie zawodniczki – mowa o Marcie Bassino, Federice Brignone i Sofii Goggii – “diamencikami”. Porównał Petrę do klubu piłkarkiego Atalanty Bergamo. Czyli do kopciuszka, który walczy dzielnie z gigantami. To właśnie było jego motywacją do przyjazdu na Słowację po sukcesy. Magoni pierwotnie nie zakładał pozostania u naszych południowych sąsiadów po zakończonym sezonie, ale obecnie waha się, co zrobić.

– Jestem zdezorientowany. To zwycięstwo to kamień milowy. Ale, kiedy widzę jak dzieci i dorośli proszę mnie o autograf, myślę że zdradziłbym tych ludzi – bez fałszywej skromności przyznał trener. Choć kolejne wypowiedzi utrzymane były w tonie konfrontacyjnym. Uwypuklały przewagę Słowenki Tiny Maze, z którą też współpracował nad świeżo upieczoną zwyciężczynią klasyfikacji generalnej PŚ.

– Tina jest pełniejsza od Petry, także w życiu pozasportowym. Jako sportowiec ma siebie i swój wolny czas. Na tym froncie Petra nie istnieje – szczerze opowiadał włoski mediom Livio. Zawyrokował też, iż Słowaczka osiągnęła szczyt i nic lepszego już jej w sporcie nie czeka. – Petra już nie urośnie. Nie ma tego w DNA, może się tylko pogorszyć – stwierdził autorytarnie włoski szkoleniowiec. Krytykował też rodzinę Vlhovej. Ten wywiad wzbudził więc zrozumiałą konsternację u zawodniczki.

Vlhova odpowiedziała nań dość ostrożnie, acz widać było po jej tonie, iż jest kompletnie nim zaskoczona. W oświadczeniu dla mediów zwróciła uwagę, iż spotkanie zespołu dopiero się odbędzie i nic na ten moment nie jest przesądzone w kwestii współpracy z Magonim. Ale wśród urzędowego optymizmu i dyplomatycznych sformułowań można było wyczuć wyraźną nutę goryczy.

– Jestem szczęśliwa i dumna z tego, co zrobiłam ze swoim zespołem. Wypowiedzi trenera Magoniego uderzyły nas w chwili absolutnej radości z odniesionego sukcesu. Nie chcę ich komentować. Najpierw muszę się z nim spotkać. Każdy zespół, tak jak i każda rodzina ma swoje problemy. Zawsze jednak byliśmy w stanie sobie z nimi poradzić. Gdybyśmy tego nie potrafili lepiej niż rywale nie zdobylibyśmy Pucharu Świata – skądinąd słusznie zauważyła Petra.

Sprawa być może ma jednak i drugie dno, które związane jest z zawodniczką należących wg Magoniego do “diamencików”. Mowa o Federice Brignone – zdobywczyni Kryształowej Kuli w sezonie 2019/20. We Włoszech dość głośno słychać plotki jakoby Brignone miała zrezygnować z treningów z kadrą i zacząć trenować z… Magonim. Na ile to prawda jeszcze nie wiadomo. Nie wiadomo też, czy żelazo z diamencikiem miałyby trenować wspólnie, czy Magoni nie szykuje po prostu sobie już nowej posady. Na pewno kolejne odcinki serialu słowacko-włoskiego niebawem przed nami.

źródła: neveitalia.it, corriete.it