Trener polskich biathlonistek uspokaja. “Nikt nie jest maszyną” [wywiad]

fot. Mateusz Król

Polskie biathlonistki rozpoczęły sezon od dwóch weekendów zmagań w Kontiolahti. Kibice po pierwszych zawodach mogą stawiać znaki zapytania dotyczące tego, jak może wygPolskie biathlonistki rozpoczęły sezon od dwóch weekendów zmagań w Kontiolahti. Kibice po pierwszych zawodach mogą stawiać znaki zapytania dotyczące tego, jak może wyglądać ta zima w wykonaniu reprezentantek biało-czerwonych. Trener kadry kobiet Michael Greis w rozmowie z nami ocenił dotychczasowe starty swoich podopiecznych. Niemiecki szkoleniowiec odniósł się m.in. do swoich odczuć po fińskiej inauguracji, problemów Moniki Hojnisz-Staręgi, rosnącej formy Kamili Żuk, możliwości Joanny Jakieły, ochronie polskich juniorek, wagi rywalizacji w sztafecie oraz przygotowań.lądać ta zima w wykonaniu reprezentantek biało-czerwonych. Trener kadry kobiet Michael Greis w rozmowie z nami ocenił dotychczasowe starty swoich podopiecznych. Niemiecki szkoleniowiec odniósł się m.in. do swoich odczuć po fińskiej inauguracji, problemów Moniki Hojnisz-Staręgi, rosnącej formy Kamili Żuk, możliwości Joanny Jakieły, ochronie polskich juniorek, wagi rywalizacji w sztafecie oraz przygotowań.

fot. Mateusz Król

Mateusz Wasiewski: Trenerze, jak się pan ma po dwóch pierwszych tygodniach rywalizacji? Jakie odczucia?

Michael Greis: Jak do tej pory wszystko jest dobrze. Na początku sezonu było wiele rzeczy do zrobienia. Wszystko kręciło się wokół koronawirusa i tego całego zamieszania związanego testowania. W tym momencie, kiedy jesteśmy już po dwóch tygodniach startów w Kontiolahti, znamy procedury i wszystko jest prostsze. Ta sytuacja to wyzwanie dla wszystkich zespołów.

Jaka jest najlepsza rzecz, którą może pan teraz powiedzieć o polskich biathlonistkach po zawodach w Kontiolahti? Czy było coś, co szczególnie sprawiło panu satysfakcję? Wyniki nie były najlepsze, jednak pan, jako trener, może zdecydowanie więcej powiedzieć o ocenie pierwszych startów.

Dużo rozmawialiśmy po pierwszych zawodach. Bardzo dobrą sprawą jest fakt, że dziewczyny były bardzo zmotywowane. Wiedziały, co mają robić i cały czas pozostawały w skupieniu i koncentracji na sezonie. Dobrze zdawały sobie sprawę, że przepracowały odpowiednio lato. Naprawdę miło było na to patrzeć. Tu nie chodzi o to, żeby być teraz zmartwionym wynikami. Trzeba pozostać skoncentrowanym na polepszaniu się i realizacji zamierzonych celów. Dużo ważniejsze od pierwszych startów i początku sezonu są bowiem mistrzostwa świata.

Jasne, rozumiem. Właściwie więc jak może pan skomentować formę zespołu? Jak dziewczyny zaczęły ten sezon jako cała grupa?

Oczywiście chciałbym, żeby początek był troszkę lepszy. To zawsze jest nadzieja trenera. Biorąc wszystko pod uwagę, myślę, że trzeba spojrzeć na więcej szczegółów dotyczących każdego z osobna. Sprint był dobry, jeśli chodzi o wyniki całego zespołu. Kiedy porównuję zawodniczki, Kamila wygląda podobnie w stosunku do ubiegłego roku. Kinga także. Karolina jest nowa w moim zespole, ale myślę, że zrobiła progres w porównaniu z ubiegłym rokiem. W tamtym sezonie w ogóle jej nie było w zawodach Pucharu Świata. Magda rzecz jasna na początku nie startowała. Asia jest wciąż młoda. Jestem bardzo zadowolony z jej biegu, ale nie może go przenieść na zawody. To jest to, nad czym musi więcej popracować. Trzeba jednak pamiętać, że to wciąż juniorka. Potrzebuje czasu, żeby stać się bardziej regularną i złapać pewną rutynę. Podczas przygotowań trenuje normalnie, a w czasie zawodów potrzebuje większej stabilności i koncentracji. Jeśli chodzi o Monikę – była lepsza w poprzednim sezonie. W bieganiu też było dobrze. Zgaduję, że teraz na pewno nie jest zadowolona ze swoich startów.

Czemu jednak ten sezon w jej wykonaniu rozpoczął się w taki sposób? Jakie są tego przyczyny?

Jesteśmy teraz poza zawodami, więc nie możemy dokonać dokładnych analiz. Musimy się trochę wstrzymać z wnioskami.

Monika opuści teraz pierwszy weekend zmagań w Hochfilzen. Jakie są jej założenia na ten tydzień bez wyścigów i czy to pewne, że dołączy do zespołu w drugim tygodniu Pucharu Świata w Austrii?

Ma teraz trochę problemów z gardłem i dlatego zdecydowaliśmy, żeby dać jej odpocząć. Będzie miała więcej czasu na regenerację i skupienie się na powrocie w silniejszym wydaniu. Wszystko jest dobrze, po prostu jeśli nie jest zdrowa w stu procentach, to nie rywalizuje. Wygląda jednak na to, że wystartuje już za tydzień. Mamy nadzieję, że pokaże się we wszystkich trzech wyścigach, natomiast sprint oraz bieg pościgowy są pewne. Na sto procent.

W pana opinii – kiedy ona będzie w stanie rywalizować na wyższym poziomie? Czy to w tym momencie jest już koncentracja tylko na mistrzostwach świata w Pokljuce, czy macie też inne cele?

Patrzymy na to, co jest teraz. Monika jest wyjątkowa. Zobaczymy, co będzie dla niej na dany moment najlepsze. Jeśli jednak pojawiają się problemy zdrowotne, to nie ma sensu, żeby startowała. Pracujemy teraz nad tym, aby w najbliższych tygodniach powróciła mocniejsza, mam nadzieję, że z solidnym biegiem, z jakiego zresztą jest znana z poprzedniego sezonu. Próbujemy napisać dla niej dobry plan na styczeń. To jednak nie jest takie łatwe, bo nikt nie jest maszyną.

Zostawmy może teraz Monikę i przejdźmy do Kamili Żuk, o której pan już wspominał. Wydaje, że ze startu na start robi progres. Było to widoczne w sprincie, jak też głównie w sztafecie. Po raz drugi w karierze w zawodach Pucharu Świata strzeliła na czysto, to robi wrażenie. Jak pan widzi jej kolejne starty?

Kamila naprawdę pokazała się z dobrej strony. Zaczęła sobie coraz lepiej radzić w zawodach, ale to dopiero początek sezonu. Wciąż czasami traci pewność siebie i wtedy zaczyna strzelać bardziej według własnego instynktu. Dla mnie jest istotne ile może się z tego nauczyć, co jest w stanie wyciągnąć. Tak jak powiedziałeś, a oboje się zgodziliśmy, Kamila robi progres. Jestem z tego powodu szczęśliwy. Na pewno w ubiegłym sezonie w okolicach Nowego Roku była lepsza w biegu, ale myślę, że teraz też jest na dobrej drodze do podobnej dyspozycji. Strzela lepiej niż rok temu, co jest dla niej na pewno ważne, ale rywalki też robią postęp , co sprawia, że nie jest łatwo piąć się w górę klasyfikacji. Najważniejszą sprawą jest jednak to by Kamila podążała ustaloną rutyną. Nawet jeśli jest trochę wolniejsza niż reszta. Praca, którą Kamila musi wykonać jest skupienie na strzelaniu. W tamtym roku trochę za bardzo kombinowała. Bardzo skupiamy się na skuteczności, a czas strzelania jest na drugim planie.

Czy jest to możliwe, że Kamila będzie wystarczająco świetna, aby powalczyć o podium w tym sezonie? Ubiegłej zimy Tomasz Sikora powiedział, że już teraz może to osiągnąć, lecz tak się nie stało, więc może teraz?

Podium to dla Kamili cel długoterminowy, ale w tym momencie przeciwniczki – głównie z Francji, Norwegii i Szwecji – są w naprawdę fantastycznej formie biegowej. Myślę, że nawet osiągnięcie czołowej dziesiątki będzie świetnym sukcesem dla Kamili. Spójrzmy przykładowo na rywalizację powiedzmy z Lisą Vitozzi. Kamila traci do niej jakieś 15 sekund, co jest spowodowane tylko czasem pobytu na strzelnicy. Gdy u Kamili wzrośnie pewność siebie to na początku przyszłego roku będzie mogła być agresywniejsza. W ubiegłym sezonie posunęła się jednak w tym aspekcie za daleko. To może być głównym tematem na przyszły rok, szczególnie jeśli chodzi o strzelanie w postawie leżąc, stójka wygląda bowiem dobrze. Na leżaku jest wciąż jest duże pole do poprawy. W tym momencie TOP3 przy szczęśliwym strzelaniu nie jest niemożliwe, ale ogólnie podium to w tej chwili naprawdę wysoko zawieszona poprzeczka i nie można tego tak po prostu oczekiwać.

A co jeśli chodzi o Kingę Zbylut? Wiemy, że jest bardzo dobrą częścią polskiej sztafety, ale indywidualnie zaczęła sezon punktem (ale oczywiście z czystym strzelaniem) i dwoma gorszymi rezultatami. Jak pan odbiera jej obecną formę?

Kinga dobrze trenowała. W tamtym roku potrafiła lepiej biegać, w Hochfilzen zajmowała miejsca w czołowej dwudziestce, ale to był tylko ten jeden raz. Chciałbym, żeby Kinga prezentowała się solidnie na przestrzeni całego sezonu, co oczywiście nie jest łatwe. Potrzebuje przy tym też bezbłędnego strzelania. Pracowaliśmy też z Kingą dużo nad techniką. Myślę, że czuje się dobrze. Ona jest również jedyną osobą w naszym zespole, która jest w stanie zawsze przy strzelaniu podjąć ryzyko. Nie boi się szybko oddawać strzałów. To dobra oznaka jej pewności siebie. Zobaczymy jak to będzie. Patrząc na sam trening, wszystko jest na dobrej drodze.

A kto teraz ma najlepszą technikę?

Technika to sprawa indywidualna, ale jeśli mam zrobić porównanie, to bardzo się cieszę z tego, jak Asia sobie radzi. Jest naprawdę bardzo dobra, ma silne górne partie ciała. Dzisiaj startuje ponownie. Ma stąd dobre wspomnienia (Joanna Jakieła w Hochfilzen wywalczyła brązowy medal Mistrzostw Europy Juniorów – przyp. red.). Może jej się to miejsce na pewno lepiej kojarzyć niż Kontiolahti. Zobaczymy jak to będzie. To tyczy się również reszty. Każda okazja do poprawy umiejętności jest dobra. Każda sytuacja uczy. Pewnym wyzwaniem czy to w biegach, czy biathlonie jest to, aby swoją siłę przenieść na narty. Do tego potrzebujesz dodatkowych umiejętności, tj. strategii biegu czy techniki.

Jestem bardzo zadowolony z tego, że obejrzymy dziś Joannę ponownie. To miłe, kiedy widzisz młodą zawodniczkę rywalizującą w Pucharze Świata. Myślę, że ma duży potencjał do tego, aby walczyć o naprawdę dobre lokaty w przyszłości. Zgadza się pan ze mną?

Tak. Jestem naprawdę szczęśliwy z tego, jak się rozwija, ale jednocześnie musi zrobić teraz kolejne kroki do przodu. Chodzi tu o strzelanie. Asia jest jednak najmłodsza, więc to zrozumiałe. To naprawdę ważne, że mamy Monikę jako przykład jednej z najlepszych strzelczyń w naszym zespole. Może ona przekazać dobre nawyki innym, to szczególnie pomocne dla Joanny.

Czy to możliwe, że Joanna dostanie szansę wystąpienia w sztafecie w tym sezonie, czy bierze pan pod uwagę tylko Anię, Magdę i Karolinę jako tą czwartą obok Moniki, Kamili i Kingi?

Jak Ty myślisz? Jaka jest Twoja opinia?

Ja myślę, że mogłaby dostać szansę, żeby wystartować, jednak zdanie trenera jest najważniejsze.

Ok, ok. Generalnie jeśli będzie w stu procentach gotowa, może dostać szansę. W tym momencie jednak sądzę, że Asia nie jest gotowa na sztafetę i nie chodzi wcale o to, że nie jest wystarczająco dobra. Ja jako trener muszę dbać o moje podopieczne. Jeśli Asia dostaje szansę startu w dzisiejszym sprincie, wtedy wie, że ja jej ufam i jestem pewny jej możliwości startów. Mamy w grupie otwarte dyskusje, także z młodymi zawodniczkami. Taką jest również Natalia Tomaszewska, która była z nami w Kontiolahti. Ona bardzo dobrze strzela, bardzo się w tej kwestii poprawiła. Jest naprawdę stabilna. Biorąc pod uwagę treningi, Natalia była przez większą czasu drugą strzelczynią po Monice. Jeśli chodzi o bieg, to potrzebuje więcej czasu na te trudne warunki, które panują w Pucharze Świata. W startach juniorskich nie była bardzo mocna, a mamy jeszcze poziom Pucharu IBU, a dopiero potem PŚ. Muszę dbać o młode zawodniczki. Nie mogę pozwolić na to, że wystartują z dużym ciężarem na plecach z nadzieją, że to udźwigną. Dlatego też jest większe ryzyko, że Asia w sztafecie pod presją zaliczy karną rundę. Musimy zawsze zaczynać od tego, czy to zawodniczki są gotowe. W sztafecie też okrążenie ma tylko 2 kilometry, co wiąże się z tym, że dobre, szybkie strzelanie jest ważniejsze. Jeśli młode zawodniczki będą już bardziej doświadczone, to co innego. Na razie chcę je chronić.

Na moment chciałbym jeszcze powrócić do początku sezonu. Chciałbym wyjaśnić pewne spekulacje fanów dotyczące przygotowania nart. Czy pana zawodniczki były zadowolone z pracy serwismenów? Narty były dobrze przygotowane? Niektórzy myśleli, że to właśnie to było problemem w Kontiolahti.

Często jest tak, że mamy narty, które czasami są dobre, czasami nie są najlepsze. Myślę, że mieliśmy drobne wzloty i upadki, ale tak ogólnie narty z pewnością pozwalały rywalizować na wysokim poziomie, były wystarczająco szybkie. Uważam więc, że narty nie były przyczyną.

2 dni temu minęło 25 lat od pierwszego startu Magdaleny Gwizdoń w Pucharze Świata. To naprawdę bardzo imponujące dla mnie.  Czy dostanie szansę wystartowania w Hochfilzen?

Bardzo prawdopodobne, że ją dostanie. Zobaczymy rezultaty pozostałych zawodniczek z następnych startów. Latem odbyły się kwalifikacje do startu w PŚ, różnice nie były duże. Po trzech wyścigach zapadła ostateczna decyzja. Teraz Anna dostanie szansę w sztafecie. W zależności od wyników wystartować może również Magda.

Generalnie jakie to były przygotowania? Czujecie, że straciliście coś w porównaniu do poprzedniego sezonu ze względu na sytuację na świecie związaną z koronawirusem?

Nie mogliśmy zrealizować wszystkich obozów tak, jak planowaliśmy. Na początku w ogóle nie mogliśmy przystąpić do obozu, a potem często przyjeżdżaliśmy do Dusznik. Mieliśmy tam dobre warunki do treningów. Nie ma tam jednak tak długiej trasy nartorolkowej jak na tych dużych obiektach, ale wciąż myślę, że wykonywaliśmy dobrą pracę. Zobaczymy jak to wyjdzie, sezon dopiero się rozpoczął. Nie wszyscy świetnie zaczynają sezon. Patrząc na analizy zawodów, można zauważyć, że np. Wierer nie biega na takim poziomie jak rok temu, mimo że oczywiście już raz wygrała. To samo z Vitozzi.

Na koniec muszę oczywiście zadać chyba najbardziej popularne pytanie: jakie są pana ogólne cele na dalszą część sezonu? Po prostu poprawianie rezultatów krok po kroku, a może koncentracja tylko na mistrzostwach świata?

Jeśli porównam to z poprzednim rokiem to celem jest wystąpić na MŚ przynajmniej tak, jak w ubiegłym sezonie w Anterselvie. To było bardzo miłe, co tam mogliśmy oglądać. Świetne rezultaty Moniki, której zabrakło kilku sekund do medalu. Chcemy też wystąpić podobnie w sztafecie. Powtórzyć ten wynik to ambitny cel. Teraz też bardzo ważne jest, aby znaleźć odpowiedni balans na następne tygodnie i podążać krok po kroku do celu. Obecnie wyniki nie są najważniejszą rzeczą. Chodzi o to, aby z dnia na dzień, godziny na godzinę wyciągać najwięcej z każdej sytuacji podczas treningów.

Obserwuj