Szeroka krytyka zakazu używania fluoru. Będzie bojkot czołowych nacji?

fot. Patrycja Korczewska

fot. Patrycja Korczewska

Zakaz korzystania z wosków fluorowanych podczas smarowania nart biegowych, zapowiedziany w listopadzie zeszłego roku przez Międzynarodową Federację Narciarską (FIS), spotyka się z szeroką niechęcią środowiska narciarskiego. Zmiany miały wejść w życie już nadchodzącej zimy, jednak w obliczu sprzeciwu nie wiadomo, czy tak się stanie.

Pojedyncze głosy krytyki tej proekologicznej zmiany były słyszalne już kilka miesięcy temu. Firmy produkujące sprzęt sportowy zwracały uwagę na zbyt szybkie wejście w życie nowych przepisów, a co za tym idzie – brak czasu na opracowanie nowych, skutecznych technologii smarowania nart bez użycia fluoru. Ostatnio podobne stanowisko zajęły czołowe federacje narciarskie i biathlonowe.

Fińska federacja biegów narciarskich postuluje, aby zmiany weszły w życie z uwzględnieniem okresu przejściowego. Jak wynika z oświadczenia opublikowanego przez witrynę internetową związku, krótki okres międzysezonowy (ograniczony dodatkowo przez pandemię koronawirusa) nie wystarczył na przystosowanie się do nowych regulacji. Nie wykonano także dostatecznej ilości testów.

 – Fińska Federacja apeluje i prosi FIS, aby w ciągu kolejnego roku nowe rodzaje smarów były testowane podczas różnych zawodów. Próbowanie mieszanek podczas różnych warunków atmosferycznych pomoże przy okazji przyzwyczaić się biegaczom do nowego sprzętu – czytamy w oświadczeniu cytowanym przez portal Fondo Italia.

Ten sam portal przytacza również opinię głównego serwismena biathlonowej kadry Niemiec, Andreasa Elmslandera. Ekspert od smarowania nart, a prywatnie mąż utytułowanej biathlonistki Kati Wilhelm, zwraca uwagę na to, że maszyna mająca kontrolować poziom fluoru w smarach nie jest jeszcze dopracowana. Dowodem na to ma być przełożenie testu kontrolującego (pierwotnie miał odbyć się 23 września) i unikanie kontaktu projektantów urządzenia z serwismenami.

 – Rozwijanie takiej technologii zajmuje wiele lat, a nie kilka miesięcy. Posiadane przez nas informacje wskazują na to, że elementy wykrywające nie są gotowe do działania. Technologia ta nie nadaje się do wykrywania poziomu fluoru. Nie mamy więc powodu, aby temu ufać. W ostateczności możemy nawet zbojkotować kontrole sprzętowe – stwierdził serwismen, cytowany przez telewizję TV2.

  – W FISie panuje na razie chaos. Jako związki narciarskie nie zamykamy się na nowe technologie, ale chcemy metody stuprocentowo pewnej – skonkludował Elmslander.

źródło: fondoitalia.it

%d bloggers like this: