Świat skoków narciarskich wciąż żyje skandalem związanym z nieprawidłowościami w sprzęcie zawodników. Dyskusja na temat skuteczniejszych metod kontroli trwa, a wiele wskazuje na to, że Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) będzie musiała wprowadzić poważne zmiany. Jednym z najgłośniejszych krytyków obecnego systemu jest Adam Małysz, który otwarcie zarzuca organizacji brak odpowiednich działań i wskazuje na konkretne zaniedbania.
Były mistrz świata i obecny dyrektor sportowy polskiej kadry narciarskiej nie kryje rozczarowania sposobem, w jaki przeprowadzane są kontrole sprzętu. Jego zdaniem problemem nie jest tylko sam proceder manipulacji, ale także fakt, że odpowiedzialne za to osoby znajdują się w komisji, która powinna dbać o przejrzystość regulaminu.
- Zaskakuje mnie, że tę sprawę bada zespół, w którym zasiadają także ludzie współodpowiedzialni za wcześniejsze nieprawidłowości. Taka komisja powinna być całkowicie niezależna - powiedział Małysz w rozmowie z portalem sport.interia.pl.
Szczególnie ostre słowa padły pod adresem Christiana Kathola, kontrolera FIS, którego Małysz oskarża o brak odpowiedniej reakcji na zgłaszane przez Polaków nieprawidłowości. Zdaniem legendy skoków narciarskich, gdyby nie determinacja niektórych osób, sprawa mogłaby nigdy nie ujrzeć światła dziennego.
- To my zwracaliśmy uwagę na nieprawidłowości. Gdybyśmy nie dostarczyli dowodów w postaci nagrań, Norwegowie dalej mogliby oszukiwać. System kontroli jest po prostu zbyt niedokładny - podkreślił Małysz.
Według byłego skoczka jednym z problemów jest brak odpowiedniej liczby inspektorów oraz nieskuteczność obecnych procedur. - Nie można tłumaczyć się brakiem czasu czy personelu. Można przecież zatrudnić więcej osób do przeprowadzania kontroli - dodał.
Manipulacje przy kombinezonach
Małysz zwrócił uwagę na konkretne przypadki naruszeń. Według niego norweskie kombinezony były sztucznie modyfikowane poprzez zastosowanie specjalnych wzmocnień w okolicy butów. To właśnie tam pojawiały się nienaturalne fałdy, które świadczyły o manipulacji materiałem.
- Wystarczyło wykonać prosty test. Normalny kombinezon rozciągałby się swobodnie, ale ten z usztywnieniami pozostawał sztywny. To było oczywiste, a mimo to nie zostało sprawdzone - skwitował Małysz.
Czy FIS zdecyduje się na reformę?
Dyskusja na temat uczciwości w skokach narciarskich wciąż trwa, a FIS musi stawić czoła rosnącej presji ze strony zawodników i ekspertów. Czy federacja zdecyduje się na reformę kontroli sprzętu? Czas pokaże, czy postulaty Małysza znajdą odzwierciedlenie w przyszłych zmianach.
Źródło: Sport.de, Interia sport
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz