Norweskie skoki kobiet uratowane? “Projekt 2022” ma być kontynuowany

fot. M.Rudzińska

fot. M.Rudzińska

Norweska inicjatywa “Projekt 2022” była zagrożona ze względu na cięcia budżetowe. Oznaczałoby to duże problemy skoków kobiet w tym kraju. Teraz jednak okazuje się, że projekt prawdopodobnie zostanie  zachowany. – Jesteśmy bardzo blisko pozytywnego rozwiązania – oświadczył dyrektor sportowy Clas Brede Braathen.

“Projekt 2022” to inicjatywa, której celem jest wydobycie większej liczby norweskich talentów w skokach kobiet. Zawodniczki reprezentujące ten kraj mają jak najlepiej pokazać się podczas nadchodzących MŚ i IO. Działacze dbają również o to, aby młode skoczkinie mogły się rozwijać na dobrym poziomie. Dalsze losy norweskiej inicjatywy stanęły jednak pod znakiem zapytania. Problemy zostały spowodowane cięciami budżetowymi. Zarząd Norweskiego Związku Narciarskiego pomniejszył środki z 31 do nieco poniżej 24 milionów koron. Nie zdecydowano się również na powołanie kadry B.

Okazuje się jednak, że działacze poradzili sobie z tym problemem. – Jesteśmy bardzo blisko pozytywnego rozwiązania – powiedział Clas Brede Braathen, dyrektor sportowy norweskich skoczków. Oznacza to, że “Projekt 2022” prawdopodobnie będzie kontynuowany. Ostateczne formalności mają zostać załatwione na początku sierpnia. Braathen zauważył, że będzie to kluczowa decyzja dla przyszłości skoków kobiet w Norwegii. – Żeńska część naszego zespołu wciąż znajduje się w fazie rozwoju. Jest bardzo wrażliwa. Bardzo ważne jest, abyśmy mogli kontynuować tę inwestycję – przyznał działacz.

Z kontynuowania inicjatywy rozwoju zawodniczek bardzo zadowolona jest Line Jahr. To była skoczkini, która reprezentowała Norwegię na arenie międzynarodowej do sezonu 2016/2017. Od trzech lat szkoliła młode zawodniczki właśnie w ramach “Projektu 2022”. – Bardzo się cieszę, że udało im się wypracować takie rozwiązanie. Będę mogła dalej pracować nad tym, czego chcę. Jest to również bardzo satysfakcjonujące dla dziewcząt objętych projektem – rzekła 36-letnia Jahr. – Widzę, że to jest ważne dla nich. Nie dlatego, że to ja, ale dlatego, że przechodziłam przez to samo, co one – dodała.

Medalistka mistrzostw globu stresowała się całą sytuacją. Nie wiedziała, jak potoczy się jej przyszłość. – Było ciężko. Trochę się zastanawiałam, jakby to było normalnie pracować w biurze w godzinach 8-16. Nie mogłam sobie tego wyobrazić. Stajesz się szczęśliwszy, kiedy dowiadujesz się, że znaleziono rozwiązanie i z czasem wszystko będzie normalne – podsumowała.

Źródło: aftenposten.no

%d bloggers like this: