Ilka Stuhec: Nie ma miejsca dla kobiet w wyścigach mężczyzn

fot. AFP

fot. AFP

Ilka Stuhec była jedną z największych rewelacji ubiegłego sezonu w narciarstwie alpejskim. Mistrzostwo świata, dwie małe kryształowe kule to sukcesy, których mało kto spodziwał się przed rozpoczęciem sezonu 2016/2017. Przed wyjazdem na letnie zgrupowanie do Chile Słowenka udzieliła wywiadu dla siol.net, w którym opowiedziała m.in. o celach na kolejny sezon.

Niedawno Ilka Stuhec trenowała w Europie na lodowcu w Saas Fe, jednak kolejny miesiąc słoweńska alpejka spędzi w Chile, gdzie będzie mieć miejsce kolejny etap jej przygotowań do olimpijskiego sezonu – W Saas Fe trafiliśmy na złą pogodę. Przed długi czas nie stałam na nartach, dlatego miałam dużo czasu na trening siłowy – powiedziała Stuhec. Jednak w końcu Słowence udało się odbyć kilka treningów na lodowcu, dzięki czemu udało się złapać czucie śniegu przed wyjazdem na śniegi półkuli południowej.

W sezonie 2016/2017 pierwszym starem Stuhec były zawody w konkurencjach szybkościowych w Lake Louise, gdzie od razu zwyciężyła. Tym razem być może zobaczymy Słowenkę również na inauguracji sezonu w Sölden. Choć Stuhec w ubiegłym sezonie zrobiła furorę przede wszystkim dzięki konkurencjom szybkościowym to nieźle radziła sobie także w konkurencjach technicznych i była jedną z niewielu zawodniczek, które punktowały we wszystkich konkurencjach w Pucharze Świata – Taki jest plan, aby wystartować w Sölden. Ostateczna decyzja zostanie jednak podjęta w październiku. Sezon jest bardzo długi, Sölden to zawody, które przygotowują widzów na zimę. Dla mnie sezon naprawdę zacznie się później – zdradziła swoje plany startowe Ilka Stuhec, która na pewno nie pojawi się na slalomie w Levi.

Stuhec odniosła się także do sprawy Lindsey Vonn, która od lat zapowiada, że chciałaby konkurować w zawodach z mężczyznami. Zdaniem słoweńskiej narciarki jest to przede wszystkim chęć zwrócenia uwagi – Prawdę mówiąc nie ma miejsca dla kobiet w wyścigach mężczyzn. Oni są silniejsi, ciężsi, różnią się nartami. Takie porównania nie są rozsądne – wyraziła swoją opinię Stuhec, która dodała również, że na treningach lubi zmierzyć się z mężczyznami, ale trening a zawody to zupełnie inna bajka – Byłabym szczęśliwa, gdybym mogła pojechać w Kitzbühel, ale jako przedzjeżdżacz i bez kamer – zdradziła Słowenka.

Dołączenie do światowej czołówki przyciągnęło również więcej kontroli antydopingowych. Stuhec przyznała jednak, że przyzwyczaiła się do tego i dobrze zdaje sobie sprawę, że jest to część tego sportu – Kontrolerzy wykonują swoją pracę, a ja swoją. Wprawdzie w naszym sporcie nie ma zbyt wiele dopingu, jeśli ktoś nie wie jak jeździć, to żaden doping mu nie pomoże – stwierdziła Stuhec.

Jak będzie wyglądać przyszły sezon? Jak to często bywa, w przypadku alpejczyków, również Ilka jest ostrożna z przewidywaniami przed rozpoczęciem sezonu. – Trudno powiedzieć jaka będzie sytuacja, teraz każdy pracuje na maksa, a potem trzeba będzie pokazać to co się potrafi. Patrząc przez pryzmat poprzedniego sezonu, sprawa dużej kryształowej kuli wydaje się być całkiem realistyczna, ale jak będzie w tym roku, nie wiem. Nie chcę mówić, że duża kryształowa kula jest celem, ale interesuje mnie droga do niej – powiedzuiała Ilka.

Marek Cielec

 

Źródło: siol.net

Mateusz Król
Obserwuj

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.