Czy Maciej Kot mógł stanąć na podium TCS?

Maciej Kot

W ostatnim konkursie Turnieju Czterech Skoczni w Bischofshofen w drugiej serii skok Daniela Andre Tande był fatalny. Uratował się on jednak od upadku, ale czy odległość jego skoku była dobrze wymierzona?

O wielkim pechu podczas tegorocznego 65. Turnieju Czterech Skoczni może mówić reprezentant Norwegii. Od praktycznie samego początku był prawie, że pewnikiem zawodnika, który stanie na najwyższym stopniu podium całego cyklu. Bardzo dyskusyjna jest jednak odległość jego skoku podczas ostatniego konkursu TCS. Sędziowie po zmierzeniu uznali, iż Tande skoczył 117 m. Natomiast po wnikliwym obejrzeniu powtórek z tego skoku widać, iż odległość ta jest całkiem inna. Istnieją zasady dotyczące pomiaru skoku tzw. nietypowego. Skok młodego norwega można bezapelacyjnie takim nazwać, ponieważ ratował się on przed upadkiem. Przepisy mówią wtedy, iż długość skoku mierzy się w momencie, gdy pierwsza narta dotknie podłoża, a nie jak w typowym skoku gdy obie go dotykają. Po skrupulatnym obejrzeniu powtórek jednoznacznie widać, że Tande oddał skok w granicach 110-112 m, a nie jak podali sędziowie 117 m (w tej odległości druga narta zawodnika dotknęła zeskoku). Skok został więc zmierzony jak przy typowym skoku. Gdyby skok policzony został „tak jak powinien” byłaby by wtedy bardzo duża szansa by podium Turnieju Czterech Skoczni było biało- czerwone. Maciej Kot ostatecznie tracił do norwega 7,5 pkt. Policzono, że Tande powinien skoczyć przynajmniej 112,5 m, by pozostać na trzecim miejscu całego cyklu. Długość skoku podczas konkursu śledzą kamery o wysokiej rozdzielczości, które nakładają obraz na siebie, by dokładnie wymierzyć odległość, która następnie trafia do systemu, jednak to sędzia jest osobą decyzyjną co do wyboru odpowiedniej klatki pomiarowej. – W końcówce konkursu były duże emocje, sędzia pomiarowy mógł po prostu tego nie zauważyć bądź nie pamiętał o przepisie. Takie lądowania nie zdarzają się często – mówi Mateusz Król, sędzia PZN.

Pomimo jakby się wydawać mogło kardynalnego błędu sędziów w tej chwili nie można już zmienić wyników konkursu i co za tym idzie całego cyklu. – Jeśli faktycznie popełniono błąd, to sztab reprezentacji miał jedynie 15 minut od skoku na złożenie protestu. Później nie są one rozpatrywane – mówi Ryszard Guńka, Przewodniczący Komisji Delegatów Technicznych.

Źródło: sport.pl

Mateusz Król
Obserwuj

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.