Alpejski PŚ w Val d’Isere: Triumf Hirschera w slalomie

fot. Guillaume Ancelet / guigui_sk8_74 via flickr.com

Niespodzianek w slalomie rozgrywanym we francuskim Val d’Isere dziś nie było, co nie znaczy, że emocji brakowało. W trudnych, śnieżnych warunkach sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, choć – finalnie – triumfowali dziś faworyci.

Po pierwszym przejeździe z czasem 49.00 dość niespodziewanie prowadził Włoch Stefano Gross. Stratę 0,19 sek. miał do niego Austriak Michael Matt, dalej zmieścili się doświadczeni Szwedzi – Andre Myhrer (+0,21 sek.) i Mattias Hargin (+0,38 sek.) i sporo od nich młodsi Norwegowie – Henrik Kristoffersen (+0,41 sek.) i Sebastian Foss-Solevaag (+0,42 sek.). Nieco słabiej wypadł po przejeździe pełnym błędów wielki faworyt Marcel Hirscher, był ósmy ze stratą 0,55 sek. Dość słabo zaprezentowali się świetnie jeżdżący przedstawiciele mniej typowych nacji – Anglik Dave Ryding był dopiero szesnasty, zaś Rosjanin Aleksandr Choroszyłow raptem dziewięnasty (o jedno zaledwie miejsce niż jego znacznie słabszy rodak Paweł Trichiczew).

Drugi przejazd rozpoczął Słoweniec Pavel Hadalin osiągnął czas 1:43,86 i długo nie prowadził – już trzeci w kolejności Austriak Marco Schwarz wyprzedził go o 0,76 sek. Niemniej Hadalin przesunął się aż o 14 miejsc, co warto zauważyć.

Schwarz za to nie miał nic do stracenia (miejsce pod koniec trzeciej dziesiątki raczej nie leżało w sferze jego marzeń) i przejechał świetnie (okazało się na koniec, że nikt nie miał lepszego drugiego przejazdu) i prowadził bardzo długo – ani Ryding, ani Choroszyłow nie byli w stanie go wyprzedzić. Stosunkowo najbliżej był Austriak Christian Hirschbühl, ale zabrakło mu 0,02 sek. Dopiero trzynastemu po pierwszym przejeździe Norwegowi Jonathanowi Nordbottenowi udało się pokonać Austriaka z czasem obydwu przejazdów lepszym o 0,47 sek. Niemniej następny w kolejności Szwajcar Luca Ärni wypadł z trasy, zaś legendarny Francuz Jean-Baptiste Grange przegrał o 0,16 sek. jeszcze z… Hirschbühlem. Zostało więc dziesięciu zawodników na trasie.

38-letni Francuz Julien Lizeroux przejechał całkiem przyzwoicie, niemniej uplasował się tuż przed swoim wielkim (i młodszym o 5 lat) rodakiem Grangem. Fatalnie zaprezentował się zwycięzca giganta Francuz Alexis Pinturault wypadając z trasy. Następny w kolejności był Marcel Hirscher, który na szczęście ustrzegł się błędów i wyszedł na prowadzenie z czasem 1:41,94 wyprzedził o 0,69 sek. Nordbottena.

Siódmy po pierwszym przejeździe jeżdżący w barwach Niemiec pół-Austriak Fritz Dopfer stracił 0,95 sek. do Hirschera i uplasował się za Nordbottenem, Sebastian Foss-Solevaag pojechał ciut gorzej i osiągnął czas łączny identyczny ze wspominanym tu wielokrotnie Austriakiem Schwarzem. Dużo lepiej spisał się jego rodak Henrik Kristoffersen – przegrał o 0,39 sek. z Hirscherem, ale ciężko było się do jego przejazdu przyczepić. Gorzej Mattias Hargin – strata 1,06 sek. umiejscowiła go pomiędzy Dopferem, a Foss-Solevaagiem i Schwarzem. Jego rodak Andre Myhrer jechał bardzo dobrze i niemal zrównał się z Kristoffersenem (to niemal to 0,01 sek.). Zostało na górze dwóch zawodników, ale ciągle ciężkie warunki (padający śnieg) raczej nie napawały optymizmem. Obserwując zawody byłem już pewien, że nic w trójce się już nie zmieni.

I faktycznie, nie zmieniło się, choć zawodnicy walczyli dzielnie – Michael Matt stracił 0,55 sek. do Hirschera kończąc na pozycji czwartej, zaś Stefano Gross 0,76 sek., co dało mu miejsce szóste. Włoch nie ustrzegł się poważnych błędów, które nie pozwoliły mu stanąć na podium.

Reasumując – pierwsza dziesiątka przedstawiała się następująco: wygrał Hirscher, przed Kristoffersenem (+0,39 sek.), Myhrerem (+0,40 sek.), Mattem (+0,55 sek.), Nordbottenem (+0,69 sek.), Grossem (+0,76 sek.), Dopferem (+0,95 sek.), Harginem (+1,06 sek.) oraz Foss-Solevaagiem i Schwarzem (+1,16 sek.). Największy awans zanotował oczywiście Schwarz (dziewiętnaście pozycji) i Hadalin (czternaście miejsc) oraz Francuz Loic Meillard (z dwudziestego piątego, na czternaste). Najbardziej względem pierwszego przejazdu spadł Francuz Victor Muffat-Jeandet (z czternastego na dwudzieste czwarte), jako jedyny notując tak duży spadek, drugi na tej niechlubnej liście znalazł się Gross, ale przecież pięć miejsc to nie tak dużo. Z zawodników z wysokimi numerami zdobywającymi punkty – nr 55 miał Niemiec Philipp Schmid (mimo 31 roku życia dopiero ósmy raz zdobył punkty PŚ dziś dwudziesty piąty), zaś nr 51 nieznany szerzej Francuz Clement Noel (pozycja dwudziesta, są to pierwsze punkty zawodnika w piątym starcie w PŚ). Pierwsze punkty w piątym starcie w PŚ (w ogóle, czwartym w slalomie) zdobył też Niemiec David Ketterer, który dzięki dobrym startom w zawodach niższej rangi miał jednak stosunkowo niski nr (32).

Prowadzenie w PŚ zarówno w slalomie, jak i w klasyfikacji generalnej objął Henrik Kristoffersen.

Pełne wyniki

źródło: informacja własna 

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.