Ostatnia prosta biathlonistek. Kamila Żuk: Wierzę w debiut na Igrzyskach

fot. IBU

Polskie biathlonistki są już niemal na ostatniej prostej przed sezonem zimowym. Wśród nich Kamila Żuk, która tej zimy zamierza powalczyć nie tylko na mistrzostwach świata juniorów. – Wierzę w debiut na Igrzyskach – powiedziała w rozmowie z Mateuszem Królem.

Mateusz Król: Jak zdrowie u mistrzyni Polski?
Kamila Żuk: Aktualnie mogę powiedzieć, że jest okej, bez większych problemów zdrowotnych. Jednak ten sezon przygotowawczy nie był dla mnie łatwy pod względem chorób czy kontuzji. Borykałem się z kontuzją kolana, później stawu krzyżowo- biodrowego, a na sam koniec ze zwykła choroba. Mam nadzieję, że na ten rok limit „chorobowy” już wykorzystałam.

MK: Jak podoba się współpraca z nowym szkoleniowcem? Czuć jakąś drastyczną różnicę?
KŻ: Powiem tak…. To jeden z najlepszych sezonów przygotowawczych! Różnicę, która jest ogromna, na pewno odczuwa mój organizm. Różni się przede wszystkim plan szkoleniowy, duża objętość, dużo treningów wytrzymałościowych (od początku sezonu przygotowawczego), dużo siły dynamicznej i stabilizacji.

MK: Czy poza zadaniami, ćwiczeniami zmieniło się np. podejście do sprzętu?
KŻ: Z roku na rok zmienia się podejście do sprzętu. Myślę, że w tym sezonie również.

MK: Nad czym najwięcej pracowałaś przed sezonem zimowym? Jest jakiś element szczególny?
KŻ: Ja szczególną uwagę musiałam poświecić strzelaniu, co nie ukrywam, jest moim najsłabszym punktem. Analizując strzelanie teraz, a na początku sezonu, widać znaczną poprawę. Dużo uwagi poświęcam również dynamice biegu, co jest naprawdę ciężkie do wypracowania, gdy jest się zawodnikiem biegającym siłowo. Po tej częściej przygotowań widzę poprawę, ale wiem też, że jeszcze dużo pracy przede mną!

MK: Jak obóz w Oberhofie? To był pierwszy kontakt ze śniegiem? Jaki on był?
KŻ: Pracowity! Dla mnie nie był to pierwszy kontakt ze śniegiem. Będąc na obozie w Oslo, miałam możliwość pobiegania w tunelu w szwedzkim Torsby. Jazda na nartach sprawia mi zdecydowanie więcej przyjemności niż cały sezon przygotowawczy na nartorolkach, jednakże tunel nie należy do moich ulubionych miejsc. Strasznie mnie przytłacza. Zdecydowanie bardziej wole trenować w naturalnym środowisku.

MK: Mówimy o sprawach stricte treningowych. Jednak życie sportowca to też wiara w sukcesy. Jakie chcesz osiągnąć tej zimy? Jaki masz ogólny cel?
KŻ: Oczywiście moim największym celem jest dostać się do reprezentacji na Igrzyska Olimpijskie w Pjongczang. Jednak równie ważną imprezą będą dla mnie mistrzostwa świata juniorów, to ostatnie takie w mojej karierze. Wiem, że Pjongczang to nie jest moja jedyna szansa reprezentowania kraju na Igrzyskach Olimpijskich.

MK: Faktycznie wierzysz w to, że zadebiutujesz w tym sezonie na Igrzyskach?
KŻ: Czy wierzę? Oczywiście, że tak! Bo przecież wiara czyni cuda. Na razie staram się więcej nie myśleć na ten temat, teraz trzeba skupić się nad przygotowaniami, a przede wszystkim początkiem nadchodzącego sezonu. No i oczywiście zdobyciem kwalifikacji. Później można się zastanawiać, jakie one będą.

MK: Kto jest Twoją największą sportową inspiracją?
KŻ: Trudno wymienić takiego jednego sportowca. Jestem bardziej obserwatorem. Staram się obserwować całą czołówkę światową, każdy ma inną mocną stronę! Obserwuję i wyłapuję.

MK: Dzisiaj jesteś lepsza w strzelaniu czy w biegu? Da się to rozróżnić?
KŻ: W moim przypadku jasne, że tak. Zdecydowanie bieg jest moją mocniejszą stroną.

MK: Czego życzyć przed sezonem i na sezon ?
KŻ: Zdrowia, bo to najważniejsze !

Dziękuję za rozmowę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *