Nowy trener biathlonistek: „Sztafeta musi trzymać się razem”

fot. M. Król

Kibice polskiego biathlonu wiążą duże nadzieje z zatrudnieniem nowego trenera kobiecej kadry. Norweg Tobias Torgensen w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego mówi o planach kadry i wrażeniach po pierwszym spotkaniu z zawodniczkami. 

Tobias Torgensen to 35-letni Norweg, który objął naszą kadrę biathlonistek na niespełna rok przed Igrzyskami w Pjongczang. Czeka go więc trudne zadanie, by scalić naszą drużynę i dobrze przygotować ją do sezonu olimpijskiego. Jak sam przyznaje nie jest to czas na rewolucje. -Gdybym chciał od razu przeprowadzić rewolucje, o Pjongczangu moglibyśmy zapomnieć. Zostało nam niecałe 300 dni przygotowań, a zmiany wymagają więcej czasu. Miałbym wejść i powiedzieć: „wszystko było źle, zapomnijcie o tym”? Ludzie, którzy byli w kadrze przede mną, nie marnowali przecież czasu, też zajmowali się treningiem. Mam przekonanie, że zawodniczki wykonały w ostatnich miesiącach kawał dobrej roboty i kluczem do przygotowania olimpijskiego będzie nic innego, jak odpowiednie ułożenie wszystkich klocków. To nie oznacza rzecz jasna, że wszystko zostawię, jak było. Swoje „rządy” i pomysły będę jednak wprowadzał stopniowo – wyjaśnia trener. Przyznaje również, że sporą pomoc otrzymał od poprzednich trenerów kadry Adama Kołodziejczyka oraz Tomasza Sikory. Dodał jednak, że postara się podejść do każdej zawodniczki indywidualnie, a tego w poprzednich latach w kadrze brakowało. – Jestem zbudowany ich dobrą wolą. Przekazali mi wszystkie informacje, jakie przez lata uzbierali – wyniki prowadzonych przez nich testów, plany treningowe, dodatkowe notatki, mocne i słabe strony każdej z zawodniczek. Dostałem kilka cennych rad i uważam to za bardzo miły gest. Z taką bazą danych będę mógł dużo szybciej zrozumieć mój zespół. Nie startuję z poziomu zero, ale też dlatego, że dziewczyny nawet bez mojego wsparcia mają olbrzymią wiedzę o sporcie i swoich organizmach. Mam do tego wielki respekt. Chcę z nimi rozmawiać, dyskutować każdy detal, który dla jednej może okazać się strzałem w dziesiątkę, a dla innej czymś zbędnym.

Torgensen zdradził także jak doszło do tego, iż został trenerem reprezentacji Polski. – Z tego, co wiem, polecili mnie inni trenerzy. Kilka razy otrzymywałem zimą ciekawe pytania o plany na przyszłość, m.in. czy zamierzam ruszać się ze Szwecji, w której od 2014 roku pracowałem lub jakie mam ambicje jako trener? Kontakt ze strony Polskiego Związku Biathlonu nastąpił w trakcie ostatnich zawodów sezonu, dosyć niedawno. Dagmara Gerasimuk poprosiła mnie wtedy o curriculum vitae i zaczęliśmy rozmowy o możliwościach zatrudnienia – opowiada.

W minionym sezonie kadra biathlonistek była podzielona. W głównej grupie trenowały jedynie Monika Hojnisz i młodsze zawodniczki – Kinga Mitoraj czy Anna Mąka. Krystyna Guzik trenowała z austriackim teamem, natomiast Magdalena Gwizdoń w kadrze B. Nowy trener ma scalić drużynę i od nowa zbudować dobrą atmosferę. Podkreśla jednak, że na pierwszym spotkaniu z zawodniczkami widział w nich dużo potrzebnego entuzjazmu. – Po pierwszym wspólnym spotkaniu Weronika Nowakowska, Magdalena Gwizdoń, a także trenująca w ostatnim sezonie w austriackim teamie Krystyna Guzik dały mi do zrozumienia, że wrócą do szkolenia grupowego. I jeśli faktycznie tak będzie, to jest to już znakomita informacja. Powiedziałem im, że dobra sztafeta musi trzymać się razem. A nie ma wątpliwości, że polska do takich należy – powiedział Torgensen. To wszystko będzie niezbędne do osiągnięcia sportowych celów. – Oczekuję tego, że kadra względem minionego sezonu poczyni wielki krok naprzód. To pierwszy cel – zakończył Torgensen.

źródło: przegladsportowy.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *