[NASZ WYWIAD] Monika Hojnisz: „Podium? Zawsze o nie walczymy”

fot. M. Król

Nieco ponad miesiąc pozostało do rozpoczęcia biathlonowego Pucharu Świata 2018/2019. Jak co roku mamy nadzieje na świetne rezultaty Polek, m.in. Moniki Hojnisz. Reprezentantka biało-czerwonych w rozmowie z nami opowiedziała o przygotowaniach, oczekiwaniach na nadchodzący sezon, mistrzostwach świata, a także o nowej trenerce Nadii Biełowej.

Mateusz Wasiewski: Jak się Pani czuje przed startem nowego sezonu w stosunku do poprzedniego?

Monika Hojnisz: Każdy sezon przygotowawczy jest inny i przed każdym sezonem startowym stoi jedna wielka niewiadoma. Taką też mam teraz przed oczami. Nie jestem w stanie przewidzieć co będzie, jednak wiem, że minione miesiące przepracowałam dobrze, bez większych kontuzji i chorób, co jest dla mnie ważne!

M.W: Jaki jest Pani główny cel na ten sezon? Starty w Pucharze Świata czy jednak dobre przygotowanie się do mistrzostw?

M.H: Jak co roku chciałabym móc biegać na równym, dobrym poziomie w pucharach świata, regularnie punktować i na tej fali płynąć. Oczywiście mistrzostwa świata są imprezą docelową i chciałoby się mieć tam szczytową formę. To oczywiste!

M.W: Nowa trenerka kadry dużo zmieniła w Waszych przygotowaniach, porównując sposoby szkoleniowców: Torgensena i Kołodziejczyka? Co Panią najbardziej zaskoczyło?

M.H: Nie chciałabym tutaj nikogo porównywać. Każdy trener to inna bajka, inny system i inna myśl treningowa. Żeby wysunąć jakieś dogłębne wnioski z naszej współpracy, na pewno potrzeba jeszcze czasu, a na pewno startów. Jednak póki co jestem zadowolona z naszej współpracy.

M.W: Który przystanek biathlonowego Pucharu Świata 2018/2019 odpowiada Pani najbardziej? Z którym ma Pani najlepsze wspomnienia?

M.H: Na pewno cieszę się, że pierwszy puchar nie zaczyna się w Skandynawii, tak jak to miało miejsce zawsze. Fajnie, że starty są zaplanowane w Nowym Mescie, no i że finał jest w Oslo. Lubię tam startować i mam jakiś sentyment do tego miejsca.

M.W: Planujecie wystartować przed sezonem w startach kontrolnych? Gdzie będziemy mogli Was zobaczyć?

M.H: Przed sezonem udajemy się na zgrupowanie do Austrii. Tam spędzimy ok. 20 dni przed pierwszym pucharem, oznacza to też, że nie będziemy mieli okazji na przedsezonowy sprawdzian z innymi zawodniczkami. Może i dobrze <uśmiech>.  Oszczędzimy sobie dodatkowych stresów i emocji. <uśmiech>

M.W: Co Pani uważa o szansach drużyny na ten sezon? Będziemy mogli nawiązać walkę o podium?

M.H: Podium? Chciałoby się… Zawsze o nie walczymy i to właśnie w drużynie. Często przed startem kibice na to liczą… Mamy teraz spore roszady w grupie. W tej chwili nie wiem, kto będzie w podstawowym składzie na sezon, więc ciężko mi mówić o szansach. Mam jednak wiarę w to, że będziemy mogły nawiązać walkę i czasami postraszyć <uśmiech>.

M.W: Znana jest Pani z niezwykłej mobilizacji na wielkie imprezy, czy widzi Pani jakieś szanse na medal MŚ?

M.H: To jest jedno z pytań, na które ciężko odpowiedzieć… Nie wiem, jak potoczy się sezon i jaka będzie moja dyspozycja. Rzeczywiście bywa tak, że główna impreza jakoś mi wychodzi, ale czy to będą MŚ w Ostersund? Odpowiem w marcu. <uśmiech>

M.W: Dużo mówiło się o problemie ze śniegiem podczas przygotowań. Czy faktycznie musieliście szukać innych rozwiązań niż sobie założyliście? Mieliście kiedyś podobny problem?

M.H: Póki co twardo trzymamy się planu i na razie nic go nam nie krzyżuje… Właśnie kończymy zgrupowanie w Ramsau, gdzie na lodowcu w początkowych dniach brakowało trochę śniegu, jednak udało nam się przepracować bardzo dobrze ostatnie 3 tygodnie, bez jakichś anomalii pogodowych i koniecznych zmian.

M.W: Kto, według Pani, będzie miał największe szanse na zdobycie Pucharu Świata? Makarainen, Kuzmina czy może ktoś inny?

M.H: Co roku jest jakaś niespodzianka w postaci „nowej”, dobrej zawodniczki i pewnie tak też będzie w tym roku. Jeśli chodzi o skład weteranek, myślę, że jak co roku dobrze się przygotują i będą wymieniać się miejscami…

M.W: Trenowaliście z reprezentantkami innych państw lub spotkaliście kogoś podczas przygotowań? Jak ewentualnie przebiegają takie wspólne treningi? Coś udało się z nich wyciągnąć?

M.H: Na każdym ze zgrupowań jest jakaś inna reprezentacja… Na wspólny trening nie ma mowy, jednak podpatrując można wysunąć wnioski, czegoś się nauczyć i zastosować w swoim treningu. Myślę, że są to dobre lekcje <uśmiech>.

Rozmawiał Mateusz Wasiewski.

One thought on “[NASZ WYWIAD] Monika Hojnisz: „Podium? Zawsze o nie walczymy”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.