Monika Hojnisz o sezonie i kolejnych wyzwaniach. „Chciałabym powtórzyć wynik z 2013 roku” [WYWIAD]

fot. M. Król

Monika Hojnisz miniony sezon rozpoczęła od drugiego miejsca w biegu indywidualnym. Później Polka także odnotowywała bardzo dobre rezultaty. Reprezentantka biało-czerwonych nie chce jednak na tym poprzestawać, o czym poinformowała w rozmowie z naszym portalem. – Każdy sezon jest inny i trzeba stawiać sobie nowe cele – przyznała biathlonistka.

Mateusz Wasiewski: Przed sezonem mówiła pani, że najważniejsze będzie ustabilizowanie się na pozycjach punktowanych. Ten cel udało się wykonać. Jaki będzie kolejny?

Monika Hojnisz: Każdy sezon jest inny i trzeba sobie stawiać nowe cele. Te z tego roku przerosły moje oczekiwania, jednak to nie znaczy, że nie stawiam sobie większych. Oczywiście dalej chciałabym móc się liczyć w każdym starcie, regularnie punktować. W dalszym ciągu dla mnie ważna jest regularność i powtarzalność. Nie będę oryginalna, pisząc, że ważne będą dla mnie mistrzostwa świata, do których chciałabym się świetnie przygotować.

M.W: Jest pani w stanie ustabilizować formę biegową na takim poziomie, aby zawsze mieć kontakt z czołówką? Co trzeba zrobić?

M.H: W jakimś stopniu udało mi się ją ustabilizować na ten sezon. Nie był to może jeszcze ten poziom, który chciałabym osiągnąć, ale pozwalał on przy dobrym strzelaniu walczyć o lokaty, które w tym sezonie bardzo mnie cieszyły.

M.W: W minionym sezonie zdarzyło się pani otrzeć o zwycięstwo. Żałuje pani, że się nie udało? Pojawiała się wtedy sportowa złość?

M.H: Był to wówczas pierwszy start na inaugurację Pucharu Świata. Nie wiedziałam, na co mogę wtedy liczyć, ale też nie spodziewałam się takiego otwarcia. Był to dla mnie wielki dzień i na pewno nie rozpatrywałam tego w kategorii żalu. Jedno wiem na pewno – był to kopniak, który napędził mnie na dalszą cześć sezonu i zapewne wpłynął na jego całość.

M.W: Jak czuła się pani przed samymi mistrzostwami? Było poczucie, że to może nie być dla pani najlepszy czas tej zimy?

M.H: Czasami trudno wyczuć swój organizm, bo daje on różne oznaki. Podchodziłam do tych startów jak do każdego innego. Ciekawa, zmotywowana i gotowa do walki. Wyszło jak wyszło. Nie zawsze mamy wpływ na wszystko i nie zawsze jest tak jakbyśmy sobie tego życzyli. Wzięłam to na klatę.

M.W:: Zgadza się pani z tezą, że kolejna impreza sezonu została zawalona przez złe smarowanie?

M.H: Nie będę kryła, że ich przygotowanie miało wpływ na wyniki. Wiem jednak, że to nie to wywarło jedyny wpływ na ostateczny oczekiwany rezultat.

M.W: Jak to się stało, że przez ostatnie lata nie mogła pani ustabilizować formy, a nagle po roku treningu z Nadią Biełową stała się pani czołową zawodniczką?

M.H: Nie jest powiedziane, że to efekt rocznej pracy. Jestem przekonana, że praca, jaką wykonałam w poprzednich latach, w końcu zaowocowała. Oczywiście nie umniejszam tutaj trenerce Nadii, bo z współpracy z nią jestem bardzo zadowolona i mimo długiego stażu treningowego i doświadczeń, nauczyłam się wiele i dzięki niej wiem, że jeszcze mam sporo do zrobienia. Co mnie oczywiście cieszy, bo to oznacza, że są rezerwy.

M.W: Rok temu, w rozmowie z naszym kolegą redakcyjnym, powiedziała pani: „Gdybym teraz skończyła, to na pewno nie byłabym spełnioną zawodniczką”. Co musi się stać, aby się pani spełniła?

M.H: Chciałabym móc powtórzyć chociażby wynik z 2013 r., kiedy to wchodząc w wiek seniorki, zdobyłam medal MŚ.

M.W: Kiedy zaczynacie przygotowania do nowego sezonu? Kadra A pozostaje w niezmienionym składzie?

M.H: Posiedzenie zarządu mamy na koniec kwietnia. Dopiero wtedy będą ustalane składy kadr, trenerzy i zgrupowania. Zwyczajowo przygotowania do następnego sezonu zaczynają się w maju.

M.W: Na czym pani chciałaby się najbardziej skupić podczas przygotowań? Któraś z pozycji strzeleckich czy jednak postawić na jeszcze lepszy bieg?

M.H: Oczywiście będę pracowała nad biegiem i techniką. Ale najważniejsza dla mnie będzie praca na strzelnicy. Wiem, że to właśnie tutaj mogę najwiecej „urwać” <śmiech>.

M.W: Celem na Anterselwę jest medal?

M.H: Bardzo bym chciała, tak jak już wcześniej wspomniałam.

Dziękujemy za rozmowę.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: