Zapowiedź PŚ w narciarstwie alpejskim 2018/2019: Część II – Hirscher po raz pierwszy, Hirscher po raz drugi… kto da więcej?

fot. Guillaume Ancelet / guigui_sk8_74 via flickr.com

Jesień rozhulała się na dobre, dając się we znaki wielu miłośnikom cieplejszych klimatów. Jeśli nie pogoda za oknem nie jest wystarczająca, to może innym dobrym usprawiedliwieniem na dłuższe pozostanie w domu bez wyrzutów sumienia będzie śledzenie alpejskiego Pucharu Światam 2018/2019, który rozpoczyna się już w najbliższy weekend.

Choć prognozy pogody na weekend straszą opadami śniegu i silny wiatrem, to organizatorzy inauguracji PŚ w Solden na pewno zrobią wszystko, aby zawody doszły do skutku. Panowie mają sezon rozpocząć w niedzielę od slalomu giganta. To dobra okazja dla Marcela Hirschera na szybkie objęcie prowadzenia w klasyfikacji generalnej, którą wygrywa co roku od sezonu 2011/2012. Czy w nadchodzącym sezonie doczekamy się jakiegoś przełomu, czy też znów czeka nas kilka miesięcy dominacji Hirschera?

Klasyfikacja generalna

Wiele wskazuje na to, że Marcel Hirscher może zdobyć dużą kryształową kulę po raz 8 z rzędu. Nie miał z tym problemu w poprzednim sezonie, nawet pomimo kontuzji złamania kostki, której doznał w sierpniu tuż po rozpoczęciu treningów na śniegu. W sezonie 2017/2018 Hirscher wygrał 13 zawodów PŚ, jednak gdyby przyjrzeć się dokładnie poszczególnym wyścigom, można by zauważyć, że nie wszystkie przyszły mu z wielką łatwością. Głównym rywalem Austriaka w sezonie 2018/2019 powinien być Henrik Kristoffersen. Nieco ucichły już spory Norwega z rodzimą federacją i wygląda na to, że z większym spokojem może on przygotowywać się do kolejnej edycji PŚ. Kristoffersen długo czekał w poprzednim sezonie na pierwsze zwycięstwo, kilkakrotnie zajmując miejsca na niżsych stopniach podium – najczęściej drugie. W końcu doczekał się zwycięstwa w Kitzbuhel w drugiej połowie stycznia, po czym wrócił do zajmowania drugich miejsc. Zajął również drugie miejsce w klasyfikacjach generalnej, slalomowej i gigantowej. Dość popularne stały się w internecie żarty z wiecznie drugiego Norwega. Niekiedy wyglądający na poirytowanego tym faktem norweski zawodnik, w końcu może jednak odblokować się na stałe, a wtedy będzie naprawdę dużym zagrożeniem dla Hirschera. Jeśli nie Kristoffersen to kto? W ostatnich latach największymi rywalami Hirschera byli także inni Norwegowie jak Aksel Lund Svindal i Kjetil Jansrud. Ich szanse na zwycięstwo w klasyfikacji generalnej obniżone są niestety przez to, że startów w konkurencjach szybkościowych będzie o 5 mniej niż w technicznych. Do szybkiej regularnej jazdy wrócił w poprzednim sezonie Szwajcar Beat Feuz, który był najbliżej pokonania Marcela Hirschera biorąc pod uwagę wszystkie triumfalne sezony Austriaka. Jednak w pamiętnym sezonie 2011/2012 Feuz dużo punktów zyskał w kombinacji, w której ostatnio się nie pokazuje. W gronie potencjalnych faworytów można wymienić jeszcze Alexisa Pinturault, jednak temu zawodnikowi brakuje błysku w którejś z pozostałych konkurencji, poza gigantem, w którym radzi sobie świetnie. Z zainteresowaniem będę także obserwował starty takich zawodników jak Aleksander Aamodt Kilde, (poprzedni sezon miał mocno rozczarowujący, ale jeśli się poprawi to może walczyć o wysokie miejsca), Matthias Mayer czy Loic Meillard.

Zjazd

W poprzednim sezonie w zjeździe największą moc pokazywali Beat Feuz i Aksel Lund Svindal. Ostatecznie wygrał Szwajcar, który nawet w swoim najlepszym dotąd sezonie 2011/2012 nie zdobył małej kryształowej kuli. Występy Svindala z pewnością zależeć będą od tego jak zachowywać się będzie jego kolano. Największym zaskoczeniem sezonu na plus był Niemiec Thomas Dressen, który wygrał bardzo prestiżowe zawody na Streifie w Kitzbuhel, a na tej trasie przypadkowi zawodnicy raczej nie wygrywają. Dressen pokazał, że nie był to żaden przypadek, pokazując się z dobrej strony także w wielu innych zawodach, m.in. w Kvitfjell, gdzie również wygrał. Zawodników, których stać na bardzo dobre wyniki w zjeździe jest wielu. O regularnych zwycięstwach i zakończeniu z byciem jedynie gwiazdą treningów marzy Christof Innerhofer, ale o miejsce na szczycie dopominać się powinni także młodsi: Matthias Mayer, Aleksander Aamodt Kilde czy Vincent Kriechmayr. Dużo do powinien mieć także Kjetil Jansrud.

Supergigant

W ostatnich kilku latach klasyfikację supergiganta na zmianę wygrywają różni Norwegowie. W sezonie 2017/2018 był to Kjetil Jansrud, rok wcześniej Aleksander Aamodt Kilde, przed nim Jansrud, a trzy kolejne sezony wstecz Aksel Lund Svindal. Czy znów zwycięży któryś z Norwegów? A może ich wspaniałą serię przełamie Vincent Kriechmayr, który bardzo dobrze spisywał się w sezonie 2015/2016, w sezonie 2016/2017 miał obniżkę formy, a ostatniej zimy znów wrócił do ścigania na wysokim poziomie.

Slalom gigant

Do zwycięstwa w klasyfikacji slalomu giganta jest trzech mocnych kandydatów. Marcel Hirscher, Marcel Hirscher i Marcel Hirscher. A pisząc już całkiem na poważnie, do skróconej listy faworytów dopisać można Alexisa Pinturault i Henrika Kristoffersena. We wcześniejszych sezonach Kristoffersen w gigancie jeździł w kratkę, natomiast w poprzednim ustabilizował formę i często kończył na podium, choć nie udało mu się odnieść zwycięstwa. Z kolei Alexis Pinturault od siedmiu sezonów sezon kończy w czołowej czwórce gigancistów i na pewno bardzo będzie chciał wreszcie sięgnąć po zwycięstwo. W dalszym szeregu są nieobliczalny Manuel Feller, szukający dawnej formy Ted Ligety, młody-zdolny Loic Meillard. Po kontuzjach do rywalizacji wracają Niemcy Felix Neureuther i Stefan Luitz, którzy również mogą wznieść się na wysoki poziom.

Slalom

Pisząc o slalomie mógłbym powtórzyć wstęp ze slalomu giganta. Hirscher to oczywiście główny faworyt, ale już raz przegrał z Henrikiem Kristoffersenem rywalizację o małą kryształową kulę za tę konkurencję. Henrik cały czas depcze po piętach Marcelowi i jeśli będzie cierpliwie i wytrwale pracował jak dotychczas to Austriak może znów zostać strącony z tronu. Austriacy poza Hirscherem mają także innych solidnych slalomistów, z szansą na dobry wynik. Są to medalista MŚ Michael Matt, często wypadający z trasy Manuel Feller oraz najmłodszy z tej grupy Marco Schwarz. Na slalomie chce w tym sezonie skupić się mistrz olimpijski Andre Myhrer, który małą kryształową kulę wygrał w sezonie 2011/2012. Znów przywołać należy również Felixa Neureuthera, który świetnie zaczął poprzedni sezon od wygranej w Levi, a później pauzował z powodu kontuzji. On również może włączyc się do walki o zwycięstwa, podobnie jak Szwajcarzy Ramon Zenhausern, Luca Aerni i Daniel Yule. Ciekawie może być również w przypadku Francuza Clementa Noela. Ten 21-latem rzutem na taśmę przebił się do kadry Francji na IO w Pjongczang, gdzie otarł się o medal. Również w PŚ zaliczył kilka świetnych występów. To może być godny następca Jeana-Baptiste Grange’a.

Kombinacja

Z kombinacją sprawa jest o tyle trudna, że nie zawsze najwięksi faworyci mają ochotę w niej startować. Jeśli mają, to najbardziej liczącymi się zawodnikami są Alexis Pinturault i Marcel Hirscher. W poprzednim sezonie obaj odpuścili sobie walkę o trofeum za kombinację i zwyciężył Peter Fill. Choć powtórki się nie spodziewam, to wykluczyć Filla z grona faworytów też nie można. Poza tym zawsze chętnie w kombinacji walczy Kjetil Jansrud. Zarówno w PŚ jak i na IO z bardzo dobrej strony pokazał się ubiegłej zimy Victor Muffat-Jeandet, który bardzo poprawił jadę w slalomie (choć trochę kosztem giganta). Poza nimi do listy faworytów dopisać można Mauro Caviezela, mistrza świata Lucę Aerniego, Matthiasa Mayera i Aleksandra Aamodta Kilde, Justina Murisiera, Dominika Parisa oraz jako czarnego konia wszechstronnego, choć jeszcze nie będącego na najwyższym światowym poziomie, Stefana Hadalina.

Polskie szanse

W pierwszych zawodach sezonu w Soelden ma wystąpić Szymon Bębenek. Jak sam powiedział, nie zamierza jednak iść drogą Pucharu Świata. Nie należy spodziewać się, żeby drogą PŚ szedł którykolwiek z członków kadry młodzieżowej, kierowaną przez Christiana Leitnera: Paweł Pyjas, Michał Michalik, Piotr Habdas czy Jan Grodecki. Największe szanse na dobry wynik mogą mieć bracia Jasiczkowie, którzy startują niemal wyłącznie w slalomach. W poprzednim sezonie częste starty w PŚ w ramach starań o IO notował Michał Kłusak, ale wobec braku wsparcia PZN jego sytuacja jest dość trudna, podobnie jak innych polskich zawodników, którzy muszą radzić sobie sami, jak Dominik Białobrzycki, Paweł Babicki, Adam Chrapek czy Andrzej Dziedzic.

Przed rozpoczęciem PŚ warto zapoznać się także z kalendarzem alpejskiego PŚ oraz sprawdzić o jakie postaci uszczupliła się stawka zawodników, czyli jacy zawodnicy zakończyli po lub w trakcie sezonu 2017/2018 karierę zawodniczą.

Źródło: Własne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.