Pjongczang 2018: Zapowiedź kombinacji alpejskiej mężczyzn (lista startowa)

fot. Jeff Shiffrin via flickr.com / CC BY ND

Pisząc zapowiedź olimpijskiej kombinacji alpejskiej mężczyzn mam pełną świadomość, że istnieje bardzo duża możliwość powtórki z soboty i niedzieli, czyli przełożenia zawodów z powodu pogody. Mając jednak nadzieję, że w końcu się uda przeprowadzić zawody narciarstwa alpejskiego na igrzyskach w Pjongczang, chciałbym przestawić swoje rozważania na temat tej konkurencji, która powoli umiera. Rozpoczęcie rywalizacji mężczyzn w kombinacji zaplanowane jest na godzinę 3:30. 

Dwa ostatnie dni na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Pjongczang, przyniosły dużą dawkę rozczarowania dla kibiców narciarstwa alpejskiego. Oczekujący zmagań alpejczyków o olimpijskie medale, nie zostali zaspokojeni ani w sobotę, ani w niedzielę. Przełożono bowiem zawody mężczyzn w zjeździe, które miały się odbyć w niedzielę oraz zawody kobiet w slalomie gigancie, które miały zostać przeprowadzone dzisiejszej nocy. Wszystkiemu winny wiatr, który jest na razie największym zwycięzcą igrzysk. To on rozdaje karty i utrudnia życie wielu sportowcom oraz nie ułatwia podejmowania decyzji organizatorom.

Kombinacja alpejska stała się konkurencją, uznawaną za niepasującą do naszych czasów. Anachroniczna, nienaturalna, przez wielu niechciana. Łączy w sobie konkurencje techniczne i szybkościowe. Niegdyś kombinacja składała się z jednego przejazdu zjazdu i dwóch slalomowych. By nieco bardziej przystosować ją do nowych czasów, zmieniono jej format. Zrezygnowano z kombinacji, w której przeliczano czas na punkty, wszystko stało się jaśniejsze dla kibica, bo wystarczyło zsumować czas zawodnika, aby znać jego wynik. Klasyczną kombinację zastąpiła superkombinacja, w której mieliśmy już tylko jeden przejazd konkurencji szybkościowej (skrócony zjazd lub supergigant) oraz jeden przejazd konkurencji technicznej (zazwyczaj slalom, rzadko slalom gigant). Format superkombinacji stosuje się także teraz, jednak w związku z całkowitą rezygnacją z kombinacji klasycznej, stosuje się po prostu nazwę kombinacja alpejska, gdyż nie ma już potrzeby rozróżniania tych dwóch formatów. Mimo wszystko te zabiegi okazały się daremne. Kombinacja powoli umiera i już za kilka lat takich zawodów prawdopodobnie oglądać nie będziemy. Bardzo ceniona niegdyś wszechstronność jest obecnie towarem deficytowym. Widać to szczególnie u mężczyzn. Zawodnicy jeżdżący konkurencje szybkościowe nie garną się do slalomu, a slalomiści rzadko zakładają długie narty zjazdowe. Tylko nieliczni startują w Pucharze Świata zarówno w konkurencjach szybkościowych jak i w zjazdach i supergigantach. Wszystko wskazuje na to, że igrzyska w Pjongczang są ostatnimi, na których zostaną przyznane medale za kombinację (choć istnieje ryzyko, że nawet w Korei może się to nie odbyć). W prowizorycznych kalendarzach Pucharu Świata na kolejne sezony, kombinacja istnieje tylko do sezonu 2019/2020. Od sezonu 2020/2021 ma ona zniknąć. Pojawi się natomiast więcej zawodów typu slalom równoległy czy slalom gigant równoległy.

Jutrzejsza kombinacja jest zagrożona, podobnie jak rywalizacja alpejska w dwóch poprzednich dniach. Wiatr ma być nieco słabszy, ale wciąż istnieje spore ryzyko odwołania zawodów.W przypadku, gdy planowe przeprowadzenie zawodów będzie niemożliwe, może zostać wybrana jedna z trzech najbardziej prawdopodobnych opcji. Pierwsza opcja to obniżenie startu do zjazdu, opcja druga to próba przeczekania niekorzystnych warunków, przeprowadzenie zjazdu po południu czasu koreańskiego (ok. 14:00), a slalomu w godzinach wieczornych już po zmroku. Jeżeli te opcje zawiodą, możliwe jest całkowite odwołanie rywalizacji mężczyzn w kombinacji, bez przekładania ich na inny dzień. Po prostu medali wyjątkowo nie przyznano by.

Przyjmijmy jednak optymistyczny wariant. Kombinacja się odbędzie i czeka nas wspaniała rywalizacja. Kto ma największe szanse na tytuł mistrza olimpijskiego? W Pjongczangu nie ma złotego medalisty z Soczi. Szwajcar Sandro Viletta po problemach zdrowotnych nie zdołał przygotować formy i zakwalifikować się na igrzyska. Nie będzie także srebrnego medalisty poprzednich igrzysk – Ivicy Kostelicia, który srebrny medal w kombinacji zdobywał na trzech igrzyskach z rzędu (w 2006, 2010 i 2014 roku). Jest obecny natomiast brązowy medalista – Christof Innerhofer, który w tym sezonie zajął w tej konkurencji 11. miejsce w Bormio, a w Wengen nie ukończył slalomu do kombinacji. Aktualnym mistrzem świata jest Luca Aerni. Zdobył on złoto atakując w slalomie z 30. miejsca jakie zajmował po zjeździe. Vicemistrzem jest Marcel Hirscher, a brązowym medalistą Mauro Caviezel. Wśród wymienionych przeze mnie zawodników nie ma Alexisa Pinturault, a to właśnie on będzie jednym z głównych pretendentów do tytułu mistrza olimpijskiego. Francuz w tym sezonie odpuścił walkę o małą kryształową kulę za kombinację, choć po pierwszych zawodach był liderem. W drugiej kombinacji nie wystąpił, a kryształową kulę zgarnął Peter Fill. Jednak to Pinturault w ostatnich latach był najbardziej utytułowany biorąc pod uwagę kombinację. Cztery razy wygrywał klasyfikację tej konkurencji w Pucharze Świata. Drugi z wielkich faworytów to Marcel Hirscher. Austriak ostatnio w PŚ nie startował w tej konkurencji, ale nie powinno mieć to żadnego znaczenia. Na treningach zjazdu w Jeongseon nie odstawał bardzo od Pinturaulta, a w slalomie zazwyczaj jest od Francuza lepszy. Inni przedstawiciele konkurencji technicznych, którzy mogą liczyć się w walce o medale to Luca Aerni, Marco Schwarz, Justin Murisier i Victor Muffat-Jeandet, który wygrał ostatnie zawody kombinacji w Wengen. Spośród specjalistów konkurencji szybkościowych zacząć należy od Petera Filla. Wygrał przecież małą kryształową kulę, więc jest powinien być dobrze przygotowany. Poza nim duże szanse powinni mieć Kjetil Jansrud, Mauro Caviezel, którzy teraz jeżdżą głównie w zjazdach, ale warto pamiętać, że debiutowali w PŚ w slalomie. W kombinacji wystartuje także jeden z dwóch najlepszych zjazdowców sezonu: Aksel Lund Svindal. Jeśli w zjeździe zdołałby zrobić odpowiednio dużą przewagę, mogliby próbować obronić ją w slalomie. Svindal był nawet mistrzem świata w kombincji, wygrał także kilka takich zmagań w Pucharze Świata. Jednak po serii kontuzji kolana nieco odpuścił trening konkurencji technicznych. Na podium może stanąć naprawdę wielu zawodników, kombinacja jest jedną z najbardziej nieprzewidywalnych konkurencji. Na pewno ochotę na medale mają także Carlo Janka, Aleksander Aamodt Kilde, jeżdżący zarówno konkurencje szybkościowe jak i slalom gigant, jest też Dominik Paris, Matthias Mayer i wielu, wielu innych.

Polskę reprezentować będzie w tej konkurencji debiutujący na igrzyskach Michał Kłusak. W Pucharze Świata Kłusak niegdyś uplasował się na 35. miejscu w superkombinacji. To jego najlepszy wynik w tej konkurencji. Było to jednak aż 7 lat temu, w Chamonix. Jego pozostałe rezultaty w kombinacji oscylowały w granicach 40-45.

Pierwszy przejazd kombinacji to zjazd, który powinien rozpocząć się o godzinie 3:30 (czasu polskiego). Decyzja odnośnie ewentualnych zmian powinna pojawić się do godziny 2:30. Drugi przejazd to slalom, którego rozpoczęcie planowane jest na 7:00.

Lista startowa kombinacji alpejskiej mężczyzn

Z numerem 1. pojedzie Niemiec Thomas Dressen. Tuż po nim wystartuje Marcel Hirscher, a następnie Rosjanin Paweł Trichiczew, który niespodziewanie stanął na podium w Wengen, czym zapewnił sobie dobry numer startowy na początku stawki. Numer 4. będzie miał Ryan Cochran-Siegle, numer 5. Victor Muffat-Jeandet, 6. Luca Aerni, 7. Alexis Punturault, a numer 8. Aksel Lund Svindal. Jako 9. pojedzie Peter Fill, a jako 10. Dominik Paris. Michał Kłusa otrzymał numer 48.

Program i wyniki zawodów w narciarstwie alpejskim na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich Pjongczang 2018

Źródło: informacja własna / oasport.it

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.