Maryna Gąsienica-Daniel powalczy podczas MŚ w Åre. Trener Orłowski: „Chcemy pokazać się z dobrej strony” [Wywiad]

Trwa najlepszy dotychczas sezon w karierze Maryny Gąsienicy-Daniel. Przed naszą zawodniczką mistrzostwa świata w szwedzkim Åre. W nich najbardziej zależy jej na startach w gigancie i super-G. O oczekiwanych wynikach nie ma jednak co mówić. – My jesteśmy tak naprawdę na początku tej drogi – powiedział w rozmowie ze Sportsinwinter.pl trener Maryny Marcin Orłowski. 

Mateusz Król: Na początek chciałem zapytać o zdrowie. Wszystko jest w porządku? Nic nie przeszkadzało Wam w czasie okresu przygotowawczego i już tego startowego?

Marcin Orłowski: W całym okresie przygotowawczym – od maja – na pewno jakieś przeziębienia się trafiły. Jednak nic poważnego się nie zadziało i z tego trzeba się cieszyć. Wszystko jest w porządku. Maryna odpoczęła dzień po Pucharze Świata i ruszyła na mistrzostwa.

Ostatnio sporo kontuzji wśród zawodniczek i zawodników. Wydaje się nawet, że więcej niż to bywało w ostatnich latach. Pan może zna jakiś sposób na to, żeby “uciekać” od tych wypadków? Da się w ogóle ustrzec tego?

Myślę, że walczyć z tym będzie ciężko. Tylko ostatnio w Ga-Pa dwie dziewczyny “kończyły sezon”, a tam ta trasa nigdy nie była jakaś szczęśliwa. Nawet po przebudowie pod koniec dwudziestego wieku. Patrząc globalnie na sezon, to kontuzji jest sporo. Myślę, że nadal tak będzie. Szczególnie jeśli chodzi o kolana. Narty mają taki kształt a nie inny, technika też jest taka, że wszystko idzie przez kolano. Nie są to do końca naturalne ruchy i to wszystko się odbija na kolanach właśnie. Nie mam szczerze mówiąc pomysły na to, jak się ustrzec tych kontuzji. To jest teraz taka specyfika tego sportu.

Tak udany start, jak ten w Mariborze ostatnio, czy też wcześniejsze w sezonie, muszą dawać niezłą motywację i budować pewność siebie u Maryny. To ważne przed mistrzostwami świata, prawda?

Na pewno dobrze jest, kiedy wykonywana praca przynosi efekty. Nie ma nic bardziej motywującego od tego, kiedy osiągasz jakiś sukces po drodze, ale trzeba też na to spojrzeć bardziej ogólnie. My jesteśmy tak naprawdę – mam nadzieję – na początku tej drogi w Pucharze Świata. Także ze wszystkim na spokojnie. Nie ma co się od razu jakoś napalać. Będziemy pracować i liczyć na to, że w przyszłości będzie jeszcze lepiej.

Jak wygląda kwestia sprzętowa. Możecie pod tym względem równać się ze światową czołówką?

Maryna jeździ na nartach firmy Atomic. Jeśli chodzi o gigant, czyli jej koronną konkurencję, to wszystko jest dobrze pod tym względem. Dostajemy tutaj bardzo dobry sprzęt. Jeśli chodzi o konkurencje szybkościowe, w których idzie nam nieco słabiej, to też właśnie sprzętowo odstajemy od światowej czołówki. To jest związane z testowaniem nart i całego sprzętu. Tu mamy jeszcze sporo do zrobienia.

Jak wyglądają ostatnie przygotowaniach do takich mistrzostw świata?

W tym roku jest wyjątkowo “ciasno”. Pierwszego lutego były zawody Pucharu Świata w gigancie, a dwa dni później musieliśmy już być w Åre. Niektóre teamy mogą pozwolić sobie na lot do Szwecji, a ja na przykład nie mogę. Dlatego Maryna poleciała z Mariboru do domu, odpoczęła dzień a ja dwa dni samochodem do Åre.

Czego spodziewacie się po tych mistrzostwach? Nastawiacie się na którąś z konkurencji szczególnie?

Chcemy pokazać się przede wszystkim z bardzo dobrej strony w gigancie i supergigancie. To są dwa starty, na których nam najbardziej zależy. Jeśli chodzi o kombinację, to trzeba tam najpierw pojechać zjazd. Jeśli on jest zbyt trudny, to może się okazać zbyt dużym ryzykiem. Dlatego decyzję w sprawie startu podejmiemy już na miejscu. Na koniec mistrzostw jest jeszcze slalom, w którym rzadziej Maryna startuje. My cały czas nad tym oczywiście pracujemy. W przyszłym sezonie liczymy na więcej slalomów równoległych, w których mamy dobre wyniki. Jeśli chodzi o slalom, to poświęcamy mu po prostu mniej czasu, ale na mistrzostwach na pewno Maryna wystartuje.

Jest wynik, który usatysfakcjonowałby Marynę w sposób szczególny?

W tym roku udało nam się przestawić na takie myślenie, żeby oceniać jakość przejazdów. Jeżeli nie będzie błędów, przejazdy będą poprawne, to właśnie to jest sprawą pierwszorzędną. Jak Maryna wykona dobrą pracę na stoku, to właśnie z tego się cieszymy. Na miejsce patrzymy dopiero po tym. W sporcie tak jest, że możesz być dziesiąty, a startowało np. dziesięciu zawodników. To pozornie wygląda na dobry wynik, ale sportowo nie jesteś zadowolony. Możesz też zająć 29. miejsce, ale ukończy zawodu 80. zawodników. Wtedy sportowo jesteś zadowolony. Dlatego nie ma co mówić o miejscach. Chcemy pokazać się tam z dobrej strony. Zaprezentować to, co Maryna pokazuje na treningach, czy też ostatnio na Pucharach Świata i Europy.

Skoro padło hasło “Puchar Europy”, to właśnie o to zapytam. Będziecie chcieli powalczyć o końcowy triumf w klasyfikacji giganta? Maryna nie startowała w PE ostatnio, ale wciąż jest liderką.

Łącznie odpuszczamy pięć startów. To bardzo dużo, ale program tych wszystkich wydarzeń gigantowych jest tak poukładany, że nie jesteś w stanie jeździć wszystkiego. Do tego miejscowości są od siebie bardzo oddalone. Odpuściliśmy starty w Szwajcarii niedawno, żeby potrenować trochę giganta i supergiganta. To na pewno jest bardzo ciężkie, żeby pogodzić starty w Pucharze Świata i Pucharze Europy. Mamy w planach jeszcze dwa starty. Jeden w Jasnej a drugi podczas finałów we Włoszech. Myślę, że jeśli tam uda się dobrze zjechać, to jeszcze szansa na końcowy sukces jest. Będzie jednak ciężko, bo dużo odpuszczamy.

To czego Wam życzyć na mistrzostwa i też do końca sezonu?

Najlepiej zdrowia i szczęścia. To najważniejsze.

Dziękuję za rozmowę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.