Trener Maciusiak tłumaczy, dlaczego postawił na Zniszczoła. „Obaj dostaną szansę w Hakubie”

fot. Wiktoria Wnętkowska

Za nami weekend pełen sukcesów podopiecznych Macieja Maciusiaka w Letnim Pucharze Kontynentalnym. Dwa zwycięstwa Klemensa Murańki nie pozwoliły jednak skoczkowi na start w Zakopanem podczas Letniego Grand Prix. – To dzięki Olkowi mamy kwotę siedmiu zawodników – tłumaczył w rozmowie ze Sportsinwinter.pl trener Maciusiak. 

Mateusz Król: Bardzo dobre wyniki pańskich podopiecznych w Wiśle to zaskoczenie?

Maciej Maciusiak: Czy ja wiem? Dobrze prezentowali się cały czas, chociażby w Hinterzarten czy podczas ostatniego zgrupowania w Wiśle, gdzie mieliśmy zaplanowane trzy sesje treningowe, ale poziom skoków był na tyle dobry, że z jednej zrezygnowaliśmy i pojechaliśmy do domu. Spodziewałem się dobrych rezultatów, ale może nie aż takich.

MK: Te zwycięstwa pokazały chyba Klemensowi, że naprawdę wszystko jeszcze w jego przypadku możliwe. Po tych wszystkich przejściach, takie zwycięstwo może mocniej podbudować?

MM: Każdy dobry wynik buduje. Po to zawodnicy trenują, żeby startować w zawodach i odnosić w nich sukcesy. Jak się zawody wygrywa i skacze się na odpowiednim poziomie, to każdy start buduje. Jednak w drugą stronę, jeśli starty nie wychodzą, to trzeba zawsze się pozbierać i znaleźć odpowiednią drogę, aby wrócić do dobrego skakania. W przypadku Klemensa to można powiedzieć: nareszcie! Podkreślałem od początku lata, że on będzie dobrze skakał. Szczerze mówiąc, to myślałem, że nastąpi to już na starcie w Kranju. Piął się jednak do góry z formą po każdym kolejnym zgrupowaniu i teraz skacze już naprawdę dobrze.

MK: Po takich udanych zmaganiach musiał trener powiedzieć: gratulacje panowie, ale nie ma co popadać w hurraoptymizm, bo do zimy daleko? Czy zawodnicy sami doskonale o tym wiedzą?

MM: Po wczorajszych zawodach było krótkie spotkanie i przekazanie gratulacji. Powiedzieliśmy sobie co jeszcze przed nami. Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że do zimy jeszcze daleko, a naszym celem jest osiągnąć stabilny i wysoki poziom właśnie zimą.

MK: Co zadecydowało o tym, że to Aleksander Zniszczoł jedzie na LGP do Zakopanego, a nie Klemens?

MM: Obaj są w podobnej formie. Mieliśmy jedno miejsce do obstawienia i zdecydowałem, że Olek. Myślę, że w ostatnich zawodach lepiej się prezentował i, co najważniejsze, to dzięki niemu mamy kwotę 7 zawodników. Natomiast obaj dostaną szansę występu w Hakubie.

MK: Wróćmy do minionego weekendu. Jak ocenia pan występ pozostałych reprezentantów?

MM: Zacznijmy od Aleksandra Zniszczoła. W jego przypadku pierwszego dnia skoki nie były do końca udane. W pierwszej serii spóźnił mocno i tylko dzięki swojej pewności siebie, jaką teraz dysponuje, udało mu się dociągnąć do punktu K. Przed niedzielą udało nam się w analizie pokazać błędy i w pewnym stopniu udało się je skorygować. W drugiej serii zabrakło jednak noszenia na dole skoczni, chociaż punktów odjęto mu sporo. W przypadku Pawła Wąska myślę, że bardzo solidnie. On od pewnego czasu skacze raczej stabilnie, chociaż czasami zdarzają mu się te „makareny”, ale stabilnie. Bardzo dobrze spisał się oczywiście Andrzej Stękała, który ma już raczej stabilną formę. Te skoki nie są jeszcze jeden za drugim na najwyższym poziomie, bo po bardzo dobrym przychodzi nieco słabszy. Kacper Juroszek skacze tak jak na treningach. To młody zawodnik, który cały czas pracuje nad tym, aby mieć napięte mięśnie cały czas w locie. Punkty jednak zrobił i za to brawo. W przypadku Tomka Pilcha, te skoki na treningach wychodzą już całkiem dobrze, w serii próbnej w niedzielę dobry skok oddał, pierwszego dnia były punkty, ale to wciąż nie jest jego poziom.

MK: Jak ocenia pan start Bartosza Czyża?

MM: Byłem zadowolony z tego, że w obu konkursach oddawał najlepsze skoki, jakie mógł na ten moment przygotowań. Jest mały progres w jego skokach, ale wiadomo, że wszyscy pracujemy, aby zrobił kolejne kroki w rozwoju. To jednak nadal jest zbyt mało na Puchar Kontynentalny. Najważniejsze jednak, że z Wisły wyjechał z pozytywnym odczuciem i oby tak do zimy. Chciałbym jednak złożyć gratulacje Wojciechowi Toporowi, którego trzej zawodnicy spisali się bardzo dobrze. Jan Habdas, Mateusz Gruszka i przede wszystkim Adam Niżnik, którzy pokazali się ze znakomitej strony. Niżnik był nawet brany pod uwagę do startu we Frenstacie, ale dostanie szansę, jak dwaj wyżej wymienieni zawodnicy, w Rasnovie.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: