Tomasz Zimoch : „Lidera kształtują głownie wyniki” [wywiad]

tomasz-zimoch

W czasie trwania Targów Książki Tomasz Zimoch promował swoją najnowszą książkę zatytułowaną „Panie… Kończ Pan ten mecz”. Udało nam się porozmawiać z byłym dziennikarzem Polskiego Radia o nadchodzącym sezonie skoków narciarskich, Macieju Kocie czy Mistrzostwach Świata w Lahti. Wywiad przeprowadził Jakub Balcerski.

JB : Jak widzi pan nowy sezon w wykonaniu naszych skoczków? Czy wreszcie forma z lata ma szanse przełożyć się na zimę? Często jest tak, że ta dyspozycja prezentuje się dość słabo, najlepszym tego przykładem jest chyba Dawid Kubacki. Ale po tegorocznej Letniej Grand Prix niektórzy twierdzą że Maciej Kot jest gotowy do wygrywania na najwyższym, światowym poziomie…

TZ : Tak, ale od twierdzeń nie wygrywa się konkursów. Wszystko i tak rozstrzygnie się dopiero zimą. Trudno powiedzieć, czemu jednym się udaje latem, a innym nie. To jest spowodowane także faktem, że skoki narciarskie latem to druga kategoria lub coś w tle skoków zimowych. Nie we wszystkich konkursach startowała też czołówka najlepszych, ale przykład Maćka Kota, który i na początku i na końcu cyklu pokazywał się z dobrej strony świadczy o tym, że rzeczywiście coś zmieniło się w nim samym. Zmienił podejście, zaczął pracować z psychologiem, a nawet sam wprowadził parę nowinek i miejmy nadzieję, że uda mu się osiągnąć to, o co walczył w ostatnich dwóch sezonach i że w tym będzie wszystko zdecydowanie lepiej.

JB : A czy jest on już w stanie być takim liderem jak Kamil Stoch dla naszej kadry? Może w pewnym stopniu odciążeniem dla naszego mistrza świata, o czym z resztą on sam wspominał, pytany o to w ostatnich wywiadach?

TZ : Lidera kształtują głównie wyniki. Dopiero później to, co zawodnik prezentuje dodatkowo, czyli pewna charyzma. Poczekajmy na tegoroczne konkursy, nie tylko te rozpoczynające sezon, ale nawet do Turnieju Czterech Skoczni i obserwujmy jak ta forma naszych skoczków będzie się rozwijała, co będą pokazywali i prezentowali. Dopiero to da nam odpowiedź na pytanie, czy będziemy mieli jednego, dwóch, czy nawet kilku zawodników prezentujących ten sam poziom.

JB : W tym sezonie celem większości zawodników będą Mistrzostwa Świata, które będą miały miejsce w Lahti – miejscu, w którym Pan już był i z którego skomentował Pan chyba jeden z najważniejszych konkursów w historii polskich skoków. Fińska miejscowość wydaje się być z jednej strony miejscem dla nas szczęśliwym, z którym łączy Polskę przede wszystkim wielka tradycja MŚ, ale z drugiej to także stolica wietrznych i dość niebezpiecznych konkursów. Według Pana to dobre miejsca dla Polaków na te mistrzostwa czy gdyby Pan mógł to byłoby do zmiany?

TZ : Nie, nic bym tu nie zmieniał, bo uważam że mistrzostwa nie mogą się odbywać w jednym miejscu. Muszą się odbywać także i w takich ośrodkach. Lahti to jedno z najważniejszych centrów sportów zimowych na świecie, a wiatr zawsze może przeszkodzić, w każdym miejscu. Myślę, że Finowie zrobią wszystko, żeby także dla skoczków przygotować jak najlepsze warunki i by aura wcale nie zakłócała spokojnego rozgrywania zawodów.

JB : Kogo awizuje pan do walki o czołowe miejsca poza Polakami? Jest Peter Prevc, a za nim spora kolejka różnych narodowości, które przez ostatnie lata ukształtowały sobie kadry z wielkimi indywidualnościami, które chyba trudno ze sobą porównywać?

TZ : Rywali będzie na pewno sporo. Norwegowie, Austriacy, Niemcy, na pewno Prevc, ale myślę, że być może nie tylko on ze Słoweńców. Będzie spora grupa, ale zobaczymy bo MŚ dopiero w drugiej połowie lutego, a prawdopodobnie nie wszyscy zawodnicy będą potrafili tak długo utrzymać swoją dobrą dyspozycję. A to przecież najważniejsza impreza sezonu, więc niektórzy mogą się szykować na walkę szczególnie lub nawet tylko tam.

JB : Pytając jeszcze o Pana karierę komentatorską, czy ma Pan jakiś konkurs którego Pan nie skomentował, a bardzo chciałby to zrobić?

TZ : Nie byłem w Rosji, na skoczniach gdzie teraz jest rozgrywany Puchar Świata. Ale tak naprawdę byłem wszędzie, gdzie odbywały się te najważniejsze zawody w skokach narciarskich.

Dziękuję za rozmowę.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *