Sławomir Hankus przed startem sezonu: Dziewczyny muszą pokazać na co je stać [WYWIAD]

fot. PZN

Już dzisiaj w Lillehammer rusza Puchar Świata w skokach narciarskich kobiet. Polskę reprezentować będą Kinga Rajda oraz Kamila Karpiel. O przygotowaniach do sezonu, sytuacji w polskiej kadrze, formie i oczekiwaniach naszych zawodniczek porozmawialiśmy z trenerem kadry Sławomirem Hankusem. Rozmawiała Anna Felska. 

Anna Felska: Zacznę może od przygotowań do sezonu i zmian. Od tego roku kadra kobiet liczy 5 zawodniczek, które podzielone są na dwie grupy: beskidzką i tatrzańską. Pan występuje w roli trenera głównego ale pomagają panu odpowiedzialni za te grupy Wojciech Tajner oraz Krystian Długopolski. Jak wygląda ta współpraca, treningi w grupach i na zgrupowaniach?

Sławomir Hankus: W gestii wyjaśnienia: owszem, grupa została powiększona do 5 zawodniczek, oraz jak pani mówi na grupę tatrzańską, za którą odpowiada trener Długopolski, oraz beskidzką, za którą odpowiadam ja. Wojciech Tajner jest trenerem, który wspomaga nas w wyjazdach na zawody, czy w zastępstwach na zgrupowaniach, gdy któryś z nas nie może być, bądź występuje konieczność pomocy.

AF: W związku z powiększeniem grupy trenujących zawodniczek, jak wyglądały wasze przygotowania w sezonie letnim? Czy były jakieś zmiany w treningu i czy udało się w pełni zrealizować plan?

SH: Przygotowania w 90% zrealizowaliśmy w oparciu o obiekty w Szczyrku. Powiększenie grupy spowodowało, że budżet, który był na nieznacznie zwiększonym poziomie musieliśmy racjonalnie rozdysponować, nie na cztery-pięć osób, lecz na siedem- osiem, co spowodowało, że najtaniej było przygotowywać się w kraju. A tutaj jedynym obiektem jest ośrodek COS w Szczyrku. Plany treningowe oraz zgrupowania realizowaliśmy wspólnie.

AF: Objawieniem tego lata była Kamila Karpiel, która zwyciężyła w cyklu Letniego Pucharu Kontynentalnego. Dotąd najwięcej mówiło się o talencie Kingi Rajdy. Jak porównałby pan te dwie zawodniczki? Czy to właśnie one mogą być naszymi nadziejami na dobre wyniki w najbliższych latach?

SH: Kamila miała bardzo fajny okres skakania, który objawił, że posiada ogromne możliwości, lecz na tym się nie kończy, a właściwie zaczyna cała droga do mistrzostwa. Porównywać zawodniczek się nie da, bo są całkiem inne: motorycznie, fizjologicznie, technicznie. To tak jakby porównywać Kamila Stocha do Petera Prevca. Niby osiągnięcia podobne, a jak różni zawodnicy i ich technika. Obie mają niewątpliwie smykałkę do skakania na nartach. Ale nie tylko one, bo wszystkie nasze juniorki są w stanie dobrze walczyć w zawodach międzynarodowych. Pora w to uwierzyć. Inaczej też wygląda sprawa, gdy robi się coś jako ta „pierwsza”, niż jakby się było juniorką, gdzie można podpatrzeć kadrę seniorek i uczyć się od nich. Tak jak ma to miejsce w naszych męskich kadrach. Oczekiwania są wielkie, droga daleka, a ambicje ogromne. Szesnasto, siedemnastolatki mogą tego po prostu nie wytrzymać.  Spokojna, cierpliwa i pokorna praca przyniesie efekty. Proszę spojrzeć ile czasu i lat treningu potrzebowali Kamil, Maciek, Dawid, czy Piotrek do tego, aby w Pucharze Świata osiągać świetne rezultaty.

AF: W minionym sezonie przy okazji Mistrzostw Świata w Lahti pojawił się temat wagi naszych zawodniczek. Czy w tej kwestii dziewczyny poczyniły jakieś postępy? Współpracujecie z dietetykiem?  

SH: To pytanie do zawodniczek. Jako trener powiem tyle, że zawodniczki muszą się edukować, być świadome, że wybrały sport, w którym waga może nie jest kluczowa, ale znacząca. Bez tego nawet najlepszy trener i dietetyk nie zrobi z nich szczypiorków. Jeśli jest pewien program do zrealizowania lub dieta, to trzeba konsekwentnie to realizować. Tylko wtedy przychodzą zamierzone efekty.

AF: Wiemy, że nie zawsze Polski Związek Narciarski dostatecznie dbał o rozwój kobiecych skoków. Czy w tej kwestii coś się zmieniło i macie lepsze warunki do treningów, czy może jednak dalej są jakieś braki, np. w sprzęcie?

SH: Jak wspominałem, pozornie powiększenie kadry pozwoliło na szkolenie większej liczby  zawodniczek, natomiast również koszty rozłożyły się na więcej zawodniczek, co poskutkowało organizacją konsultacji tylko w Polsce.

AF: W poprzednich sezonach nasze zawodniczki rzadko otrzymywały szanse w zawodach najwyżej rangi, a PZN tłumaczył, że nie są jeszcze gotowe. Nie powinny jednak zbierać cennego doświadczenia? Czy w tym sezonie dziewczyny dostaną więcej szans w Pucharze Świata?

SH: Jeśli chodzi o szanse startów, jak na razie zrealizowaliśmy wszystkie plany startowe w sezonie letnim. Teraz jesteśmy w Lillehammer i na pewno udamy się zarówno do Hinterzarten, jak i do Rasnova. Japonia zależała będzie od dyspozycji. Natomiast jeśli nie udamy się do Azji, to mamy Puchar Kontynentalny w Planicy i zawody Alpen Cup w Schonach. Startów jest sporo i okazji będzie na pewno więcej. Dziewczyny muszą pokazać na co je stać, a nie zrobimy tego jeśli będą startowały tylko w zawodach Lotos Cup i będą chciały być najlepsze w Polsce, bo to do niczego nie prowadzi.

AF: Na pierwsze zawody Pucharu Świata udały się dwie zawodniczki: Kinga Rajda i Kamila Karpiel. W jaki sposób wybrał pan skład na te zawody, był jakiś sprawdzian formy?

SH: Skład wybrany został na podstawie końca sezonu igelitowego oraz pierwszych treningów na śniegu. Wspólnie z trenerem Krystianem Długopolskim uznaliśmy, że szanse startu otrzymają Kinga Rajda, za wykonaną pracę w okresie przygotowawczym, solidność w treningu oraz wygranie sprawdzianu na pierwszym śniegu w Ramsau, a także bardzo dobre skoki poprzedzające wyjazd na PŚ do Lillehammer. Szanse otrzymała także Karpiel Kamila, za skoki na koniec igielitu, oraz aby pokazać jej jak daleka przed nią droga do Pucharu Świata i że wygranie Letniego Pucharu Kontynentalnego nie uprawnia jej jeszcze do myślenia, że jest najlepszą.

AF: Co będzie głównym celem dla zawodniczek w tym sezonie? Mistrzostwa Świata Juniorów?

SH: Dla czwórki Rajda, Karpiel, Kil i Twardosz będą to Mistrzostwa Świata Juniorów, natomiast Magda Pałasz ma za zadanie wrócić do skakania w PŚ.

AF: Pojawiły się także głosy o starcie Kamili Karpiel na igrzyskach w Pjongczang. Jednak samo wywalczenie kwalifikacji wydaje się być bardzo trudnym zadaniem. Czy bierzecie w ogóle to pod uwagę?

SH: Nikomu szansy nie odbieramy. Zwodniczki zostały zgłoszone, natomiast będzie trzeba zdobyć myślę w granicach 100 pkt Pucharu Świata, aby myśleć o kwalifikacji. Nie jest to nierealne,  ale bardzo trudne.

AF: Jak oceniłby pan formę swoich zawodniczek przed startem sezonu? Gdzie trenowaliście w ostatnich tygodniach? Mieliście jakieś treningi na torach lodowych?

SH: Zawodniczki przebywały w dniach 22-26.11 w Ramsau, tam oddawaliśmy skoki już na śniegu. Dyspozycja z treningów mówi, że sporo pracy przed nami, natomiast faktyczny i aktualny jej stan zweryfikują zawody.

AF: Czego życzyć panu i dziewczynom przed nowym sezonem?

SH: Dziewczynom odwagi do walki z zagranicznymi zawodniczkami, oraz wiatru pod narty. A nam szczęścia i cierpliwości do tych młodych zawodniczek.

Dziękuję za rozmowę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *