Polskie bobsleje na zakręcie? Trener tłumaczy nagłą rezygnację: „Zabrakło pieniędzy na stabilne wsparcie chłopaków” [wywiad]

fot. PZBiS

Po trzech latach współpracy Janis Minins zrezygnował z pełnienia funkcji trenera polskiej kadry w bobslejach. Były znany łotewski bobsleista podsumował swoją pracę z polską reprezentacją i wyjaśnił nam, dlaczego nie będzie już trenował reprezentacji Polski. Polacy na dwa miesiące przed rozpoczęciem nowego sezonu pozostali bez szkoleniowca.

Kamil Karczmarek: Jak podsumuje Pan trzy lata pracy jako trener reprezentacji Polski w bobslejach?

Janis Minins: To były świetne trzy lata, podczas których zrobiliśmy duży postęp. Działaliśmy razem jako zespół (sportowcy, sztab szkoleniowy, działacze). W pierwszym roku mojej pracy przedstawiłem, jak ma wszystko wyglądać. Wiedziałem, jak i co trzeba zrobić, żeby polskie bobsleje zaczęły się rozwijać. Rozpoczęliśmy program szkolenia juniorów z nowym pilotem. Podczas drugiego sezonu pokazaliśmy, że nowy system działa dobrze. Rozwijał się także program dla juniorów. Dołączyło do niego dwóch nowych pilotów. Przyszły także dobre wyniki kadry seniorów, szczególnie w czwórkach na Igrzyskach Olimpijskich w Pjongczangu. Już w trzecim sezonie dziesięć najlepszych reprezentacji na świecie szanowało nasz zespół. Po raz pierwszy w historii polskich bobslei stanęliśmy na podium mistrzostw Europy. Tak samo 9. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata było nowym wydarzeniem dla naszej ekipy.

Jaki moment z czasu pracy z polską reprezentacją zapamięta Pan najlepiej?

To moment, w którym zajęliśmy 13. miejsce na igrzyskach olimpijskich. Byliśmy lepsi od ekip z trzykrotnie większym budżetem od naszego. Oni mieli bobsleje 5-10 lata młodsze od naszych. Innym wydarzeniem było rozegranie mistrzostw Polski w październiku w 2017 roku, po raz pierwszy po prawie 50 latach. Wystartowało w nich aż pięć polskich dwójek. Dla mnie jako trenera, był to duży postęp w rozwoju i dobry prognostyk do budowania świetnego zespołu.

Jakie są powody tego, że nie jest Pan już trenerem polskiej kadry?

Wyjaśnienie tego jest bardzo długie. Celami dla mnie jako trenera w kontrakcie były: rozwój zespołu, poprawa wyników i walka o medal na igrzyskach w 2022 roku. Trzy lata temu, kiedy rozpocząłem pracę, w kadrze byli tylko pilot Mateusz Luty i czterech rozpychających. W sezonie 2017/18 mieliśmy już trzech pilotów (Mateusz, Jakub Stano i Jakub Zakrzewski) oraz aż dziewięciu rozpychających. Po igrzyskach olimpijskich byłem szczęśliwy, widząc tak duży zespół i to, że mamy możliwości na jeszcze lepsze wyniki w przyszłości, ale… Latem 2018 roku zaczęliśmy tracić rozpychających. Większość zawodników ma od 22 do 34 lat i w sezonie zimowym są pięć miesięcy poza domem. Nie mogą zarobić pieniędzy i w tej sytuacji muszą coś zmienić. Mogą latem pracować 10-12 godzin dziennie, żeby zarobić na sezon zimowy i do tego jeszcze trenować. Mogą też zakończyć karierę bobslejową i rozpocząć normalne życie. Wybór nie był dla nich łatwy. Respektowałem każdą ich decyzję, kiedy chcieli skończyć.

Związek próbował znaleźć środki finansowe, żeby utrzymać zespół. Przez krótki czas to działało, ale przestało. Ostatecznie zabrakło pieniędzy na stabilne wsparcie chłopaków. Tak samo musimy zrozumieć to, że jest to sport, gdzie dużą rolę odgrywa sprzęt. Jeśli nie masz środków finansowych na zakup nowego bobsleja i wymianę go przynajmniej raz na dwa lata, to robisz krok w tył w porównaniu do innych. Taka sytuacja rodzi stres i jest demobilizująca dla zespołu. Powoduje także, że sportowcy rezygnują. Ostatecznie z zespołu, który był w sezonie 2017/18, pozostali tylko: Mateusz i czterech rozpychających. Jestem w tym samym miejscu, w którym zaczynałem. Z tego powodu nie mogę kontrolować pracy w kadrze i kontynuować programu rozwoju. Dlatego zdecydowałem się na zakończenie pracy z zespołem.

Jak widzi Pan swoją przyszłość? Będzie Pan chciał dalej pracować jako trener?

Po igrzyskach olimpijskich w 2018 roku odrzuciłem wiele ofert pracy z innych reprezentacji. Zdecydowałem się na pozostanie z polską kadrą. Teraz kiedy zakończyłem pracę z tym zespołem, może zaakceptuję jakąś inną ofertę. Może zrobię sobie rok przerwy od bobslei.

Co myśli Pan o perspektywach i przyszłości polskich bobsleistów? Mają szansę na dobre wyniki w przyszłości?

Wielu bobsleistów na świecie wywodzi się z lekkoatletyki. Prezentują w niej średni poziom, ale w bobslejach są świetnymi rozpychającymi po kilku sezonach treningów. Macie w swoim kraju bardzo wysoki poziom w lekkoatletyce. Jest wielu świetnych sprinterów, którzy mogą przejść do bobslei i możecie stworzyć mocny zespół. To wielki potencjał. Wiem, że nie jest to łatwe. Osiągnięcie dobrych wyników jest możliwe ze wsparciem sponsorów i ministerstwa.

Dziękuję za wywiad.

Dziękuję. Chciałbym bardzo podziękować osobom związanym z bobslejami w Polsce za zaufanie i ciężką pracę!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: