Maciej Kot: „Chciałem skakać idealnie” [WYWIAD]

Maciej Kot – do poprzedniego sezonu bezsprzecznie jeden z najlepszych polskich skoczków w kadrze. Dziś musi radzić sobie z nawarstwiającymi się w jego skokach błędami. Jak sam przyznaje często za dużo myśli, a aktualnie brak mu naturalności. W strefie Bridgestone podczas Pikniku Olimpijskiego w Warszawie opowiadał nam także w jaki sposób chciałby wrócić do formy i odbudować technicznie swoje próby. Nie zabrakło tematu wolnego czasu i jego ulubionej Formuły 1, której kierowcy rywalizowali w ten weekend w legendarnym Monako.

Jakub Balcerski: Zaczynając rozmowę widziałem, że robiłeś ostatnie zmiany w swoim F1 Fantasy League, czyli to oznacza, że musisz mocno śledzić zmagania kierowców w obecnym sezonie. Jak go oceniasz?

Maciej Kot: Śledzę sezon od początku, już od pierwszych testów przed jego startem, a wiadomo, że emocje dodatkowo poszły w górę, gdy wiadomo było już, że do startów wrócił Robert Kubica, bo to była dla mnie najważniejsza informacja. Cały czas trzymałem kciuki za powrót naszego kierowcy do królowej motorsportu i może ten sezon nie jest tak ciekawy, jakbym się po nim spodziewał, bo dominacja Mercedesa trwa i ma się dobrze, a tym samym nie ma zespołu, który mógłby z nimi nawiązać równorzędną walkę. Niestety z drugiej strony tabeli jest podobnie – Williams odstaje mocno od reszty stawki. Na szczęście ciekawiej jest w połowie stawki, gdzie toczy się największa walka. Przed nami wyścig o Grand Prix Monako na bardzo historycznym torze, ale nie gwarantuje on wielu emocji przez niewiele miejsc do wyprzedzania w nitce. Lepiej powinno być w kwalifikacjach, które już niedługo (rozmowę przeprowadzaliśmy w sobotę tuż przed sesją – przyp. red.) i dlatego musiałem dokonać paru zmian w swoim zespole w lidze fantasy. Muszę nadrabiać punkty z początku sezonu, kiedy za bardzo zaufałem zespołowi Ferrari, który rozczarowywał formą. To też kolejna forma rywalizacji z kolegami z kadry, bo też interesują się F1, przez co zawsze nie mogę się doczekać kolejnego wyścigu, tak jak tego w Monako.

JB: To kto jest najlepszy w waszej lidze?

MK: Na razie prowadzi Stefan Hula, a grają z nami jeszcze Kuba Wolny, Andrzej Stękała i paru innych znajomych. Zaczynam właśnie odrabiać tę wspomnianą różnicę punktową, więc końcówka rywalizacji z chłopakami może być bardzo ciekawa.

JB: A masz swój ulubiony obiekt w kalendarzu? Ja zdradzę swój: Spa w Belgii.

MK: Tor Spa faktycznie jest legendarny i w pewnym sensie jedyny w swoim rodzaju, bo długi i z zakrętem Eau Rouge, który jest miejscem wymagającym od zawodnika wiele odwagi i precyzji prowadzenia bolidu – jest z pewnością taką wizytówką tego miejsca. Spa jest też moim faworytem. Jest gdzie wyprzedzać, a wyścigi gwarantują dość nieprzewidywalne warunki. Takie historyczne miejsca są ozdobą F1, bo te nowsze są chyba bardziej wielkimi planami polityków. Buduje się też niektóre tory uliczne, które nie zawsze przypominają wyścigowe. Jednak jest też parę fajnych, które niedawno zagościły w kalendarzu i zawsze miło obserwuje się, jak poszczególni zawodnicy muszą się adaptować do poszczególnych nitek. Monako należy do tych historycznych, choć tam często ciekawsze jest to, co dzieje się poza torem – ta cała wyjątkowa otoczka. Nie było mi dane jej jeszcze doświadczyć na żywo, ale z pewnością chciałbym tam kiedyś pojechać właśnie na wyścig.

JB: Rozmawiamy o Formule 1 – w końcu możemy, bo w trakcie sezonu skupiacie się jednak praktycznie tylko na skokach. Dla ciebie poprzedni sezon był takim przejściowym. Nieco w górę, nieco w dół. Teraz pojawił się czas, żeby trochę zwolnić i nabrać dystansu?

MK: To był bardzo trudny sezon dla mnie, właśnie choćby pod kątem tego myślenia o skokach, bo często jest go po prostu za dużo. Analizuję, a powinienem odpuścić i się zrelaksować, ze świeżą głową podchodząc do kolejnego treningu. Tutaj na pewno jest spora rezerwa. Odpoczynku nie było zbyt wiele, bo 3 dni po zawodach w Planicy wróciliśmy do treningów w Zakopanem. Chcieliśmy się zorganizować pod wodzą nowego trenera i zacząć te ciężkie treningi, bo właśnie w okresie maja-czerwca mamy najwięcej do wykonania na siłowni, żeby w kolejnych miesiącach i zimie mieć odpowiednią energię. To są trudne i monotonne sesje, jednak na wakacje przyjdzie czas dopiero w sierpniu. Do tego momentu musimy wykonać dużo pracy, by później móc na tydzień gdzieś wyjechać. Nie narzekam jednak na to, lubię swoją pracę i sam sobie obrałem taką drogę, więc jestem każdego dnia do niej zmotywowany i ćwiczę na sto procent. Teraz przed nami już treningi na skoczni, co będzie ciekawsze, choć i tak będziemy musieli to jakoś połączyć. Mamy już jednak plan, a także wiemy nad jakimi elementami technicznymi będziemy zaczynali pracę.

JB: Rozmawiałeś już ze sztabem na temat swoich konkretnych planów na te letnie przygotowania? Nie tylko pod kątem treningów, bo wiemy, że zaraz wystartuje cykl Letniego Grand Prix i trzeba będzie je jakoś dzielić z występami w zawodach, choć pewnie nie wszystkich.

MK: Cykl obecnie jest dość długi, więc na pewno nie wszyscy pojedziemy na zawody choćby do Japonii, czy Rosji, bo takie wyjazdy nie służą treningowi. Trzeba to wszystko umiejętnie rozłożyć, by przede wszystkim trening nie stracił na jakości. On będzie na pierwszym miejscu, ale trzeba też pamiętać, że start w konkursie często bywa jedyną możliwością treningu mentalnego, który jest dla nas równie ważny. To dobra symulacja tego, co czeka nas w zimie. Musimy zważać na każdy jeden skok, bo wchodzi się tu już na najwyższy poziom, dlatego też nie możemy odpuścić i nie odpuścimy całego lata. Z Michałem Doleżalem mamy już mniej więcej omówione, jak to wygląda z konkretnymi zawodami i obozami, więc znamy swój harmonogram, ale też obraliśmy kierunek, jeśli chodzi o zmiany pod kątem techniki. Wyciągnęliśmy wnioski z poprzednich sezonów i wiemy, co szwankowało i jakie zmiany wprowadzić, żeby wszystko funkcjonowało lepiej.

JB: Twoje błędy z poprzednich sezonów w zasadzie się powtarzały i ciekawi mnie jak wygląda praca nad nimi w tym momencie, a także nad mentalnością w takim przypadku, bo chyba u zawodnika, który zamyka się w takich problemach to stwarza podwójne trudności?

MK: Tak. Myślę, że najważniejszy teraz w moim skakaniu będzie powrót, a właściwie odnalezienie w nich naturalności. Dokładniej naturalnej techniki skoków, którą każdy zawodnik w sobie ma i w tym poprzednim sezonie było za dużo zmian, które chciałem wprowadzić wbrew tej naturalnej technice. Chciałem skakać – nazwijmy to wprost „idealnie”. Wedle jakiegoś schematu, a jednak trzeba się częściej trzymać tej naturalności, a wtedy ona pomaga w osiągnięciu automatyzmu i swobody na skoczni, co jest ważne, biorąc pod uwagę, że wszystko tam dzieje się bardzo szybko. Przez to kluczowe stają się nawyki ruchowe i w momencie, kiedy za dużo pozmieniałem, sam sobie skomplikowałem życie. Później trudno było wyeliminować pewne błędy, których wyuczyłem się w sezonie przygotowawczym. Było tak, że skok w analizie wideo wcale nie wyglądał źle, ale był tak mocno kontrolowany, że nie przynosił żadnych rezultatów. Dlatego trzeba wrócić do tej własnej techniki, bardziej indywidualnie do tego podejść i wykorzystać swoje mocne strony.

JB: To jaki cel stawiasz sobie w takim razie na ten sezon, który dla większości zawodników będzie takim przejściowym w kierunku igrzysk?

MK: Myślę, że w tym przypadku cały sezon i dyspozycja w trakcie niego będzie bardzo ważna. Skupimy się na cyklu Pucharu Świata, a w trakcie niego Turnieju Czterech Skoczni, mistrzostwach świata w lotach, które jak wiadomo są traktowane nieco inaczej niż te zwyczajne mistrzostwa świata, ale jest to też dla nas ważna impreza. W końcu rozdają na niej medale, więc trzeba się do niej bardzo dobrze przygotować (śmiech). O celach wynikowych będzie jeszcze czas porozmawiać, bo jest jeszcze trochę za wcześnie. Skupiam się na tej swojej naturalności, a pierwszym celem na liście jest ustawienie pozycji najazdowej i dobry start z belki, czyli to przejście do pozycji. Potem przyjdzie czas na kolejne elementy, co gwarantuje nam dobrze ułożony plan. Teraz wystarczy ciężko pracować.

Za umożliwienie przeprowadzenia rozmowy dziękujemy firmie Bridgestone. 

Z Warszawy dla Sportsinwinter.pl, Jakub Balcerski

Jakub Balcerski

Szef działu skoki narciarskie, dziennikarz Polskiego Radia

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: