Kevin Maltsev: „Skoki w Estonii są na wyginięciu”

O plusach i minusach trenowania skoków w kraju, w którym odchodzą one w zapomnienie, groźnych wspomnieniach ze skoczni oraz sympatii do Kamila Stocha opowiedział nam reprezentant Estonii, Kevin Maltsev.

Kevin Maltsev, 19-letni skoczek narciarski z Elvy, należy do czołówki zawodników z Estonii – ma na swoim koncie m. in. 2 złote medale mistrzostw kraju z 2018 i 2019 roku. Mimo młodego wieku zdążył już zdobyć pierwsze doświadczenia w najwyższych rangą zawodach FIS, wziąć udział w Mistrzostwach Świata oraz dostać powołanie na Igrzyska Olimpijskie w Pjongczangu. Na co dzień skacze regularnie w zawodach Pucharu Kontynentalnego. Wszystko to dzięki – jak stwierdził sam zawodnik – szczęściu w nieszczęściu wynikającym z faktu, że skoki w Estonii są uprawiane coraz rzadziej i przez coraz węższe grono osób. – Jeżeli grupa jest nieliczna, to trudniej znaleźć sponsora czy inne źródła finansowania. Dlatego często nie mamy pieniędzy, żeby wyjeżdżać na obozy sportowe zagranicę. Są też dobre strony tego stanu rzeczy – mogę jeździć na niemal każdy konkurs, ponieważ wybór zawodników jest ograniczony. Oczywiście, czasami jest smutno, że nie mamy dużego zespołu, w którym moglibyśmy ze sobą współrywalizować i walczyć o prawo udziału w konkursach, co stanowiłby dodatkową motywację – powiedział Maltsev.

Sportowiec pochylił się również nad powodami, dla których uprawiana przez niego dyscyplina traci na popularności. – Skoki narciarskie w Estonii są na wyginięciu. Nie mamy miejsc, w których można trenować, coraz mniej jest też trenerów, którzy chcą pracować z dziećmi. Obecnie mamy łącznie około 10 zawodników w skokach i kombinacji norweskiej na światowym poziomie. Nasza zaplecze to około 50 regularnie trenujących dzieci. Te wielkości dotyczą całego kraju – zdradził Kevin. Dodajmy, że jedynym obiektem w Estonii, na którym mogą trenować seniorzy to skocznia normalna Tehvandi (HS100).

Reprezentant klubu z Elvy nawiązał także do swoich wczesnych doświadczeń ze skokami. – Na skoczni „zadebiutowałem” 16. lutego 2008 roku, pamiętam to dokładnie. Zaczęło się w mojej rodzinnej miejscowości, Elvie. Mój tata i jego brat trenowali w młodości kombinację norweską. Wtedy zarówno skoki jak i biegi narciarskie wydawały mi się interesujące. Poprosiłem tatę, aby zadzwonił do miejscowego trenera, który był zarazem jego byłym kolegą z drużyny. Wtedy, 16. lutego 2008, roku tata posadził mnie obok siebie w samochodzie, zawiózł mnie na skocznię, pomógł mi założyć narty i tak się to wszystko zaczęło. W ciągu pierwszych dwóch miesięcy ani razu nie wylądowałem poprawnie, zawsze się przewracałem – wyznał 19-latek. Początkowe lata treningów na skoczni obfitowały w zabawne, choć i nieco groźne przygody. Sportowiec podzielił się jedną, która najbardziej zapadła mu w pamięć. – Miałem 12 lat i trenowałem na obiekcie K25 w mojej rodzinnej miejscowości. Była zima, jednak na dworze było jakieś 10 stopni Celsjusza. Moje skoki były niezbyt udane, a lądowania mało stabilne. Wykonałem 10 skoków treningowych i przy ostatnim doznałem spektakularnego upadku. Wychyliłem się za mocno do przodu i przy lądowaniu moje narty dotknęły zeskoku na 11. metrze obiektu, a moja głowa uderzyła o niego na 25. metrze. Nie podpierałem się rękami. W tym samum miejscu na zeskoku znajdowała się dziura idealnie pasująca rozmiarami do mojej głowy. Podczas upadku wiązania nart nie odpięły się, natomiast z nóg pospadały mi oba buty. Szczęśliwie, nic sobie nie zrobiłem, ale nigdy nie zapomnę reakcji zebranych osób. Koledzy z drużyny i trener byli zszokowani, ja nie mogłem powstrzymać się od śmiechu – ze śmiechem opowiedział  skoczek z Estonii.

Wracając myślami do teraźniejszości, zawodnik opowiedział również o swoim sportowym autorytecie oraz najlepszych wspomnieniach w dotychczasowej karierze. – Obecnie moim wzorem do naśladowania w sporcie jest Kamil Stoch – wyznał. Co ciekawe, ulubiona skocznia Maltseva to Wielka Krokiew w Zakopanem, czyli miejsce licznych triumfów oraz rodzimy obiekt „Rakiety z Zębu”. – Z konkursów najlepiej wspominam tegoroczne Mistrzostwa Świata w Seefeld – dodał. Przypomnijmy, że podczas zawodów na skoczni normalnej uzyskał 30. lokatę, natomiast na skoczni dużej – 44.

Estończyk nie ustaje w drodze do osiągania coraz lepszych wyników i godnego reprezentowania swojej ojczyzny na arenie międzynarodowej. Z tego powodu tegoroczne lato również upłynęło skoczkowi pracowicie. Aby zminimalizować czas poświęcony na wakacyjne podróże, na miejsce wakacyjnego wypoczynku wybrał położone nieopodal miejsca zamieszkania tereny. – Moim ulubionym miejscem wakacyjnych wypadów jest położona 200 kilometrów od Elvy miejscowość, do której udajemy przyczepą kempingowa z moimi przyjaciółmi. Ładujemy akumulatory na łonie natury nad jeziorami – zakończył Maltsev.

Magdalena Janeczko

Źródło: informacja własna

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: