Czas na rozwój bobslei i skeletonu. „Najbliższe lata przyniosą Polsce wiele sukcesów” [wywiad]

fot. PZBiS

Przemysław Piesiewicz został wiceprezydentem do spraw komunikacji w Międzynarodowej Federacji Bobslei i Skeletonu. Ma 41 lat. Pochodzi z Gdańska. Jest doświadczonym managerem z branży energetycznej – ekspertem ds. energetyki, ochrony klimatu i nowych technologii. Dziś opowiada o przyszłości bobslei i skeletonu w kraju i na świecie. – Sięgniemy po najwyższe trofea – twierdzi.

Krzysztof M. Załuski: Polak wiceprezesem ds. komunikacji Międzynarodowej Federacji Bobslei i Skeletonu… Co to oznacza dla polskiego sportu?

Przemysław Piesiewicz: Dla mnie to przede wszystkim ogromne wyróżnienie. To również sukces dyplomatyczny całego polskiego sportu, który niestety nie posiada wielu ludzi w zarządach światowych federacji sportowych. Dla Polskiego Związku Bobslei i Skeletonu, który notabene ma swoją siedzibę ma w Gdańsku, niewątpliwy dowód zaufania. Ten wybór jest dla polskiego sportu szczególnie istotny, bo dotąd żaden nasz rodak nie zajmował w Międzynarodowej Federacji Bobslei i Skeletonu tak prestiżowego stanowiska. Należy przy tym podkreślić, że IBSF jest jedną z najbardziej wpływowych federacji międzynarodowego sportu, która zrzesza obecnie 70 federacji narodowych z całego świata. Prezydent Ivo Ferriani jest członkiem Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, a wkrótce będzie członkiem egzekutywy MKOl, odpowiadającym za całokształt olimpijskich sportów zimowych. Myślę więc, że wybór Polaka na stanowisko wiceprezydenta IBSF będzie nie tylko ogromną szansą na sukces w bobslejach i skeletonie, lecz również może pomóc innym dyscyplinom sportu.

Jaki ma Pan pomysł na usprawnienie działań IBSF w dziedzinie komunikacji?

Bobsleje i skeleton są dyscyplinami szczególnie popularnymi w tych krajach, których sportowcy od lat zdobywają medale. Mam na myśli USA, Kanadę, Niemcy, Szwajcarię i Łotwę. Okazuje się jednak, że obie te dyscypliny podbijają serca sportowców i kibiców w miejscach, które zupełnie nie kojarzą się ze sportami zimowymi. Wystarczy wspomnieć udział Jamajczyków, Koreańczyków i Australijczyków w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Pjongczangu. Sukcesy tak wydawałoby się egzotycznych drużyn w bobslejach i skeletonie świadczą o tym, że przy odpowiedniej promocji, obie te dyscypliny można z uprawiać pod każdą szerokością geograficzną. Dlatego do swoich priorytetów zaliczyłbym działania mające na celu zmianę postrzegania naszej Federacji poprzez poprawę i rozwój kanałów informacji. W tym celu przygotowuję już nową strategię komunikacji. Jednym z jej priorytetów będą działania w zakresie rozwoju globalnego naszych dyscyplin. Oczywiście z uwzględnieniem największego i dotąd niewykorzystanego obszaru, jakim jest Azja, gdzie po igrzyskach w Korei wkrótce powróci ogień olimpijski. Praca nad rozwojem tamtejszego rynku, zwłaszcza w kontekście zaplanowanych na rok 2022 Zimowych Igrzysk Olimpijskie w Pekinie, jest bardzo ważnym elementem w naszej nowej strategii komunikacyjnej.

Na czym konkretnie polegać będą te innowacje?

Myślę przede wszystkim o zastosowaniu całego wachlarza mediów internetowych – interaktywnego portalu do komunikacji wewnętrznej i zewnętrznej, który zapewni skuteczną dystrybucję informacji pomiędzy zawodnikami, managerami sportu, dziennikarzami i kibicami na całym świecie. Przewiduję stworzenie sekcji dla fanów bobslei i skeletonu, która zaangażuje kibiców we współpracę – proszę mi wierzyć, że nie ma lepszego źródła nowych pomysłów niż kibice. Chcę zaproponować precyzyjne działania marketingowe skierowane do konkretnej grupy osób, na przykład sponsorów, decydentów i trenerów. Musimy także zintensyfikować działania komunikacyjne przy użyciu internetu, zwłaszcza w zakresie internetowych seminariów, czatów i dyskusji. Będę optował za stworzeniem gier/symulatorów dla fanów. Ogromne znaczenie ma dla mnie pogłębienie współpracy z krajowymi federacjami sportowymi, które wprawdzie już mi zaufały, ale z pewnością będą przyglądać się moim poczynaniom.

Marek Wiśniowski, Prezes Polskiego Związku Bobslei i Skeletonu nie ukrywa nadziei związanej z Pańskim wyborem. Mam na myśli rozwój i popularyzację tej dyscypliny sportu nie tylko w Polsce, lecz także na świecie. Co Panowie macie zamiar zrobić, aby te plany stały się rzeczywistością?

Pan Marek Wiśniowski jest postacią bardzo znaną w świecie bobslei i skeletonu. Jest też członkiem komisji rozwoju IBSF. Jego pomysły są więc dla mnie bardzo cenne. Jednym z nich jest unifikacja sprzętu sportowego. Bobsleje są sprzętem niezwykle kosztownym, na który nie stać biedniejszych federacji. Bogate kraje uzyskują dzięki temu ogromną przewagę technologiczną. Standaryzacja bobslejów pozwoliłaby zrównać szanse startujących zawodników, a co za tym idzie, wpłynęłaby na popularyzację sportu bobslejowego na całym świecie. Chcielibyśmy także przeforsować zmianę przepisów, która umożliwiałaby używanie przez wszystkich tego samego sprzętu. Na unifikacji bardzo zależy nie tylko nam, lecz także innym krajom, które nie należą jeszcze do światowej czołówki i mają mniejszy budżet niż Kanada, USA, czy Niemcy. Liczymy również, że – niejako przy okazji zmian w IBSF – uda się nam podnieść poziom wyszkolenia polskich zawodników. Planujemy na przykład budowę na gdańskim AWFiS tzw. ścieżki startowej. To będzie kolejny duży krok w rozwoju bobslei w Polsce. Myślę, że ten obiekt da impuls rozwojowy nie tylko naszej olimpijskiej czwórce bobslejowej, która w Pjongczangu zajęła 13. miejsce, lecz także przyciągnie sportowców z innych krajów.

Czy Pańskim zdaniem, Polska ma szansę na światowy sukces w bobslejach i skeletonie?

Niewątpliwie mamy wielu dobrze zapowiadających się bobsleistów. Stawiamy jednak na konkurencję i wciąż prowadzimy nabór do naszej reprezentacji – potrzebujemy zarówno utalentowanych skeletonistów, jak i bobsleistów. Zwłaszcza, że na forum Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego rozpoczęła się już batalia o wprowadzenie na igrzyska nowych konkurencji, takich jak sztafeta damsko-męska w skeletonie, monoboby lub czwórki kobiet. Myślę więc, że najbliższe lata przyniosą Polsce wiele sukcesów sportowych. Bobsleje to naprawdę fantastyczny sport, porównywalny z rywalizacją w Formule 1. Do pełni sukcesu potrzebny jest jednak budżet rzędu dwóch milionów euro rocznie. Dopiero taka suma daje szansę na olimpijski medal. Wierzę jednak, że dobre zmiany, jakie zaszły ostatnio w strukturze IBSF, umożliwią nam sięgnięcie po najwyższe sportowe trofea.

Czyli, że możemy liczyć na sukces porównywalne z tymi, jakie osiągnęli polscy skoczkowie narciarscy?

Zdecydowanie należy równać do najlepszych. Polscy skoczkowie, to nie tylko świetni sportowcy, lecz również powszechnie rozpoznawalne twarze. U nas bohaterem jest Kamil Stoch, a na Łotwie bracia Dukurs, wygrywający zawody pucharu świata w skeletonie. W Niemczech bohaterkami są Mariama Jamanka i Lisa Buckwitz, mistrzynie olimpijskie w bobslejach. Generowana przez nich wartość ekwiwalentu reklamowego, to dziesiątki milionów euro. Polskie bobsleje i skeletony stać się więc mogą wkrótce nie tylko powodem do dumy z naszych sportowców, lecz także znakomitym nośnikiem reklamy dla polskich eksporterów. Musimy iść tą drogą, bo cel jest szczytny i niezwykle dla Polski intratny.

Źródło: Grzegorz Ćwiklik / Polski Związek Bobslei i Skeletonu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.