[NASZ WYWIAD] Kikkan Randall: „Te wszystkie lata to była fantastyczna podróż”

fot: firsttracksonline.com

Kikkan Randall przez wiele lat stanowiła o sile kobiecych biegów narciarskich w USA. Znana z promiennego uśmiechu i różowych włosów Amerykanka zgodziła się porozmawiać z nami i opowiedzieć o najlepszych momentach w karierze, a także podzielić się planami odnośnie swojej przyszłości na sportowej emeryturze.

Daniel Topczewski: Jak się czujesz na sportowej emeryturze? Czy oswoiłaś się już z myślą o tym, że nie będziesz walczyła o medale i zwycięstwa w Pucharze Świata?

Kikkan Randall: Pierwszy miesiąc sportowej emerytury wydawał mi się całkiem normalny, bo w kwietniu zawsze odpoczywam od biegów narciarskich. Jednak w maju, gdy moi koledzy i koleżanki z kadry zaczęli przygotowania do nowego sezonu, zaczęłam czuć się dziwnie bez treningów. Jestem podekscytowana tym, że mam więcej czasu i energii, aby zaangażować się w życie rodzinne, inne projekty i pasje, ale jednocześnie tęsknię za codzienną rutyną treningową i spotykaniem się z kolegami z drużyny na obozach treningowych. Jest to również dla mnie dziwne, kiedy wychodzę ćwiczyć, a nie mam konkretnego celu, do którego należy dążyć. Mam po prostu zbyt wiele możliwości wyboru, co mogę zrobić! Każda zmiana potrzebuje czasu i wydaje mi się, że trochę go upłynie zanim przyzwyczaję się do tego, że nie walczę już o medale.

D.T: W Pucharze Świata startowałaś przez czternaście lat. To był na pewno czas pełen wyrzeczeń, ale także sukcesów, których w Twojej karierze nie brakowało.

K.R: Miałam wspaniałą karierę, która tak naprawdę zaczęła się w 1998 roku, kiedy zdecydowałam się skoncentrować w pełni na biegach narciarskich. Moje marzenie, że pewnego dnia zdobędę złoty medal olimpijski, zaczęło się w tych wczesnych dniach i te wszystkie lata to była fantastyczna podróż. Jestem naprawdę wdzięczna wszystkim, że mogłam podążać tą ścieżką, za wszystkie miejsca i ludzi, których spotkałam. Dużo czasu zajęło mi osiągnięcie swojego głównego celu, ale jestem również wdzięczna losowi za wszystkie wzloty i upadki po drodze. Sukcesy motywowały mnie do działania, a porażki nauczyły mnie więcej o sobie i wzmocniły mnie.

D.T: Jakie są Twoje plany na „biegową emeryturę”? Chcesz zostać w drużynie i zająć się treningiem młodych adeptów biegów narciarskich czy masz inną wizję życia po zakończeniu kariery?

K.R: Wciąż zastanawiam się nad moimi planami na karierę po nartach. Chciałabym pozostać w kontakcie z zespołem i pomóc młodszym narciarzom, dzieląc się moim doświadczeniem i pasją do sportu. Ale chcę też spędzać więcej czasu z moją rodziną i rozwijać swoje pozostałe pasje. Uwielbiam pracować z Fast and Female, aby wzmocnić pozycję dziewcząt w sporcie i bardzo chciałabym rozwinąć tę organizację w USA. Niedawno zostałam wybrany do Komisji Sportowców IOC, więc mogę się zaangażować w ruch olimpijski. Bardzo lubię mówić motywująco, dzielić się moją historią i zachęcać innych do odnajdywania własnej siły i pewności siebie. Prawdziwym wyzwaniem będzie dopasowanie wszystkiego, co chcę zrobić w ciągu dnia!

D.T: Twoja decyzja o zakończeniu kariery pokryła się w czasie z odejściem Marit Bjoergen, Justyny Kowalczyk czy Aino-Kaisy Saarinen. To spory cios dla atrakcyjności biegów narciarskich. Kto, Twoim zdaniem, będzie teraz walczył o uwagę widzów?

K.R: To prawda. Wiele gwiazd naszego sportu odeszło z biegów po zeszłym sezonie! To prawdziwy zaszczyt, że rywalizowałam z tymi wszystkimi kobietami i mam nadzieję, że będę je nadal widywała w niektórych punktach w przyszłości. Według mnie jest mnóstwo młodych gwiazd, które już pokazały swoją siłę! Heidi Weng, Stina Nillson, Jessie Diggins – to tylko niektóre z nich. Myślę, że dobrze dla naszego sportu byłoby, gdyby pojawiły się także nowe nazwiska.

D.T: Podczas igrzysk olimpijskich w Pjongczangu wspólnie z Jessicą Diggins wywalczyłaś złoty medal w sprincie drużynowym. Jakie odczucia towarzyszyły Ci po zakończeniu tego biegu?

K.R: To było poczucie niesamowitej satysfakcji. W końcu udało się udowodnić naszemu krajowi i światu, że nasz zespół może odnieść sukces na największej scenie świata! Wspaniale było móc otrzymać nagrodę za całą ciężką pracę, którą tak wielu ludzi włożyło w pomoc nam w osiągnięciu sukcesu. Już jesteśmy świadkami motywującej mocy, jaką to zwycięstwo przynosi następnemu pokoleniu. Wspaniale było osiągnąć ten cel z koleżanką z drużyny i móc świętować sukces razem ze wszystkimi naszymi kolegami z drużyny, trenerami i pracownikami To było takie bajkowe zakończenie niesamowitej dla mnie kariery!

D.T: Jak w USA przyjęto Wasz sukces olimpijski?

K.R: To było tak ekscytujące, że biegi narciarskie były w centrum zainteresowania w kraju. Nasz bieg uznano za jeden z najlepszych momentów całych igrzysk olimpijskich dla USA i wielu ludzi przekonało się, jak ekscytujące może być narciarstwo biegowe. Sukces olimpijski jest naprawdę jedynym osiągnięciem, które ma znaczenie dla większości Amerykanów, więc fajnie było zdobyć uznanie dla naszego sportu! Ponadto musieliśmy udać się do Nowego Jorku i zrobić naprawdę fajne rzeczy.

D.T: Nie kusiło Cię nawet przez moment, żeby spróbować startów przez jeszcze jeden sezon i powalczyć o kolejny medal mistrzostw świata?

K.R: To zawsze jest trochę kuszące, ale ja jestem bardzo szczęśliwa z powodu mojej decyzji o zakończeniu startów. Zawsze na horyzoncie będzie pojawiał się inny ekscytujący wyścig, aby znaleźć motywację i kontynuować trening, ale w życiu jest także wiele innych ekscytujących rzeczy. Mam pełne zaufanie do moich kolegów z drużyny z USA, którzy dobrze nas reprezentują.

D.T: Kiedy w Twojej głowie pojawiła się myśl, że to już definitywny koniec kariery?

K.R: Zawsze chciałam zakończyć swoją karierę po igrzyskach olimpijskich. Po Soczi naprawdę musiałam mocno zastanowić się, czy nadal mam w sobie tyle motywacji, aby przejść jeszcze cztery lata, czy też powinnam przestać konkurować i założyć rodzinę. Mój mąż i ja omawialiśmy pomysły i byliśmy szczęśliwi mogąc spróbować eksperymentu, aby założyć rodzinę przed igrzyskami w Pjongczang i sprawdzić, czy uda mi się wrócić na najwyższy poziom. Byłam podekscytowana, gdy spróbowałam jeszcze raz zdobyć medal olimpijski i pomóc koleżankom z drużyny, ale wiedziałam, że po igrzyskach olimpijskich nie będę się już ścigała.

D.T: Wróćmy na moment do kadry USA. Czy Twoim zdaniem Jessicę Diggins stać na to, aby w przyszłym sezonie triumfować w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata? W tym roku była bardzo mocna.

K.R: Jessie jest niesamowicie silną, utalentowaną i oddaną zawodniczką i dlatego jestem pewna, że ​​ma wszystko, czego potrzeba, aby zdobyć Puchar Świata. Wciąż jest wiele rywalek, zwłaszcza po powrocie Therese Johaug, więc nie będzie to łatwe. Ale ona jest dobrze przygotowana i może to osiągnąć.

D.T: Wspomniałaś o Therese Johaug. W nowym sezonie na trasach nie zabraknie Norweżki, która wróci po 18-miesięcznej dyskwalifikacji. Myślisz, że Norweżka będzie w stanie zdominować rywalizację w biegach narciarskich?

K.R: Norwegowie stworzyli tak udany system, aby wspierać swoich narciarzy, że nie wątpię, że pozostaną jedną z najsilniejszych nacji. Therese jest bardzo wymagającą rywalką i jestem pewna, że ​​ma dużo motywacji, by wrócić i zmiażdżyć konkurencję. Ale myślę, że w ubiegłym roku zaczęliśmy również dostrzegać pewne oznaki nowej „warty” w norweskiej kobiecej drużynie. Ciekawe, czy uda im się zachować siłę, jaką wykazali w ostatnich kilku sezonach.

D.T: Startowałaś na igrzyskach w Salt Lake City, Turynie, Vancouver, Soczi i Pjongcznagu. Które z nich wspominasz najlepiej i z jakiego powodu?

K.R: Wszystkie igrzyska były pamiętne i wyjątkowe na swój sposób i trudno jest wybrać ulubione. Myślę, że moje pierwsze Igrzyska Olimpijskie w Salt Lake City były wyjątkowe, ponieważ rywalizowałam w moim rodzinnym kraju, byłam młoda i podekscytowana. Zrealizowałam swoje pierwsze wielkie marzenie, aby rywalizować na igrzyskach olimpijskich.

D.T: Masz w swoim dorobku małe kryształowe kule za sprint, złote medale mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich. Odchodzisz jako spełniona biegaczka?

K.R: Gdybyś powiedział mi na początku mojej kariery, że wygram 3 małe kule, 3 medale mistrzostw świata i złoto olimpijskie, pomyślałabym, że zwariowałeś. W głębi duszy miałam przekonanie, że mogę odnosić sukcesy na arenie międzynarodowej, ale moja kariera przekroczyła oczekiwania i była bardziej niewiarygodną podróżą niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić!

D.T: Czego mogę Ci życzyć?

K.R: Zdrowia, znajdowania nowych pasji, które mogą mnie zmotywować i zainspirować , a także kontaktu ze wszystkimi dobrymi przyjaciółmi, których poznałam podczas mojej kariery narciarskiej!

Rozmawiał Daniel Topczewski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.