LGP w Wiśle: Przygotowania zgodnie z planem, ale nie bez problemów. „Istnieje ryzyko niezamontowania siatek”

Skocznia imienia Adama Małysza w Wiśle-Malince już w dniach 19-21 lipca będzie gościła inauguracyjne zawody cyklu Letniego Grand Prix. Zgodnie z poprzednimi wypowiedziami Andrzeja Wąsowicza większość organizacyjnych planów jest realizowanych. Jest jednak jedno „ale”, które stanowią podobnie jak w zeszłym roku siatki, które ochraniają skocznię przed większymi podmuchami wiatru. 

Odbyło się organizacyjne spotkanie, podczas którego sztab przygotował pierwszy raport na temat przygotowań inauguracji LGP. Według niego wszystko idzie zgodnie z planem, a do zmiany pozostały już jedynie kosmetyczne szczegóły. Podczas następnych dni organizatorzy będą się jednak przyglądać obiektowi i doglądać, czy coś trzeba jeszcze poprawić.

We wcześniejszych medialnych wypowiedziach Wąsowicz mówił o przygotowaniu na 85%. Zapytaliśmy zatem, co oznacza brak pozostałych 15%. – Zostawiam to głównie pogodzie. Po niej nigdy nie wiemy, czego się spodziewać, ale będziemy gotowi by radzić sobie z ewentualnymi problemami – zapewnił.

Na skoczni pojawił się jednak inny problem, o którym dotąd nie wspominano. Siatki, które latem i zimą zeszłego roku chroniły zawodników przed silniejszymi podmuchami wiatru nadal są wypożyczane. COS Szczyrk dwa dni temu znalazł wykonawcę procesu zainstalowania ich na skoczni. Teraz przystąpi do rozmów i podpisania umowy na takie rozwiązanie.

– Nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy dokładnie to będzie zrobione, choć leży to po naszej stronie. Oczywiście jest pewne ryzyko, że te nowe siatki nie zostaną zamontowane na zawody, jak przy wielu większych zakupach. Poinformowałam o tym ryzyku władze związku – mówiła nam Aleksandra Woźniak, dyrektor COS Szczyrk. Andrzej Wąsowicz potwierdził te informacje, nie chcąc jednocześnie komentować całej sprawy.

Ryzyko to jedna sprawa, ale w Wiśle ostatecznym rozwiązaniem byłby zakup siatek. Każde założenie ich na stojące wciąż przy obiekcie maszty to koszt ponad miliona złotych. O przejęciu sprzętu na stałe, podobnie jak i wielu innych inwestycjach potrzebnych w Beskidach według naszych informacji na razie cisza.

Wiemy natomiast, że na skoczni zaczyna się powoli sezon na letnie treningi. Polacy wejdą na obiekt za 10 dni, spędzą tu także dłuższe zgrupowanie, skupiając się na doskonaleniu skoków na dużej skoczni pod kątem zawodów. Treningi będą połączone ze specjalistycznymi badaniami. Poza naszymi kadrowiczami mają się pojawić także m.in. Norwegowie, którzy zapytali już o dostępność obiektu. Według Andrzeja Wąsowicza każda taka sesja pomagać będzie także organizatorom, którzy będą dopytywać o stan skoczni i odczucia trenujących ekip.

Źródło: informacja własna

Jakub Balcerski

Szef działu skoki narciarskie, dziennikarz Polskiego Radia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.