Jak Polak z „Polką w Tyrolu” – 100 dni do MŚ w Seefeld

(fot. xc-ski.de)

Dziś liczba 100 nie odnosi się jedynie do 100-lecia odzyskania przez nasz kraj niepodległości. Dokładnie za 100 dni będziemy się cieszyć pierwszym dniem narciarskiego czempionatu w austriackim Seefeld. Już dziś zdradzamy szczegóły oprawy tej imprezy na naszym portalu. Nawiązaliśmy współpracę z Anną Skibą z bloga „Polka w Tyrolu”, która opowiada nam w rozmowie o pisaniu na temat regionu MŚ, jej życiu w Austrii oraz opisuje, jak wyglądają przygotowania do najważniejszego wydarzenia nadchodzącego sezonu skoków, biegów i kombinacji norweskiej.

Jakub Balcerski: Jak długo już mieszkasz w Tyrolu i jak z czasem zmieniło się Twoje postrzeganie tego miejsca?

Anna Skiba (blog „Polka w Tyrolu”): W Tyrolu mieszkam od 3 lat i od tego czasu oczywiście znacznie zmieniło się moje postrzeganie tego regionu. Zacznę od tego, że dla Polaków Austria – mimo iż nie leży tak daleko od Polski – kojarzy się głównie z Wiedniem i ośrodkami narciarskimi. Poza tym niewiele wiemy o tym kraju, czy mentalności mieszkańców. Podam prosty przykład : czy my Polacy umiemy wymienić choć jeden stereotyp o Austriakach…? Ja sama w przeszłości często spędzałam w Alpach urlop zimowy i Tyrol jawił mi się wyłącznie jako „winterwonderland”. W grudniu 2015 roku przyjechałam tutaj „na próbę”, stąd czułam się na początku, jakbym przyjechała właśnie na urlop. Jednak punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, i jako „nie-turysta” szybko zauważyłam to, czego turystom się nie pokazuje. Zaskoczyło mnie na przykład to, że Tyrolczycy ekstremalnie dużo pracują, i że są bardzo dumni ze swojego regionu i jego dziedzictwa. Zaskoczyło mnie, jak tak naprawdę wygląda zaplecze turystyczne i że jego siłą napędową są emigranci zarobkowi z krajów byłego bloku wschodniego. Zaskoczyło mnie również to, jak piękny i ciekawy tak naprawdę jest Tyrol, bo jako narciarz często poza trasami zjazdowymi niewiele się widzi.

Jaki czynnik mógłby przyciągać ludzi właśnie w ten region?

Jeżeli chodzi o turystów, to jest wiele takich czynników. Ja sama odkryłam walory Tyrolu dopiero, kiedy spędziłam tu wszystkie cztery pory roku, a nie tylko zimę. Dla mnie największym atutem jest to, że nie wdarła się tu komercja. Wprawdzie turystyka jest tu wiodącą dziedziną gospodarki, ale przestrzeń jest tu zagospodarowana rozsądnie, z poszanowaniem natury. Jej wszechobecność sprawia, że prawdziwy raj odnajdą tutaj osoby wrażliwe na piękno, jak na przykład pasjonaci fotografii. Natomiast jeżeli chodzi o Tyrol jako miejsce do życia, to czynnikiem, który zdecydowanie najbardziej przyciąga, jest wysoka jakość życia, głównie czyste powietrze i woda, wysoki poziom bezpieczeństwa, dobrej jakości infrastruktura drogowa, usługi komunikacji publicznej na wysokim poziomie, niskie bezrobocie i przyzwoite zarobki.

To miejsce na resztę życia czy są elementy, które się nudzą lub czasem przeszkadzają w codziennym życiu?

Pod względem jakości życia byłabym skłonna wybrać Tyrol jako miejsce na resztę życia – główne atuty wymieniłam powyżej. Jedyną rzeczą, która osobiście mi utrudnia osiedlenie się, są wysokie ceny mieszkań.

Co mogłoby być siłą w przypadku kandydatury Tyrolu i Seefeld na mistrzostwa świata? Jak wygląda tam komunikacja, baza noclegowa, na jak wiele można by wycenić standard życia?

Seefeld ma bardzo silną pozycję jako ośrodek sportów zimowych – miasto oprócz organizacji mistrzostw jest na co dzień miejscem treningów reprezentacji narodowych i klubów sportowych. Tę pozycję zapewnia infrastruktura sportowa: kompleks skoczni narciarskich, trasy biegowe, asfaltowe trasy do nartorolek oraz infrastruktura do biathlonu.

Zaplecze noclegowe stoi tutaj na bardzo wysokim poziomie, jednak patrząc z punktu widzenia zwykłego turysty, należy mieć na uwadze, że Seefeld jest popularne zwłaszcza wśród osób zamożniejszych, co znajduje odzwierciedlenie w cenach noclegów i innych usług turystycznych. Mówiąc wprost, nie znajdziemy w Seefeld czegoś takiego jak tanie noclegi. Komunikacja jest bardzo dobra w całym Tyrolu, stosunek cen przejazdów do jakości jest zadowalający.

Skąd pojawił się u Ciebie pomysł na bloga?

Pomysł na bloga pojawił się spontanicznie. Po przyjeździe do Tyrolu tak wiele rzeczy wywarło na mnie wrażenie, że doszłam do wniosku, iż szkoda byłoby tego w żaden sposób nie dokumentować. Z początku blog miał formę pamiętnikową, ale szybko zauważyłam, że w internecie brakuje pogłębionych informacji o Tyrolu w języku polskim, więc zmieniłam content na stricte turystyczno – lifestylowy. Od zawsze lubiłam dzielić się wiedzą i wspierać, stąd bardzo motywujący jest dla mnie feedback czytelników, którzy choćby w trakcie urlopu korzystali z moich wskazówek i byli zadowoleni.

Jakie korzyści poza samym przekazywaniem pasji daje Ci blog – poznałaś innych Polaków mieszkających w Tyrolu?

Blogowanie daje mi jedną ogromną korzyść: rozwój osobisty. Przed wyjazdem do Austrii nie miałam konta na Facebooku ani smartfona, wykorzystywałam wprawdzie social media i marketing internetowy w różnych projektach, ale żaden z nich nie był tak bliski mojemu sercu, jak „Polka w Tyrolu”. Aktualnie moja wiedza i umiejętności „techniczne” pozwalają mi na całkowicie swobodne i całościowe zarządzanie tym projektem. Fajne jest to, że ta dziedzina wymaga ciągłego śledzenia nowinek i doskonalenia swoich umiejętności. Ja sama systematycznie się doszkalam, głównie u ekspertów z branży, którzy prowadzą szkolenia online i webinary.

Druga ogromna korzyść to właśnie poznanie ludzi, ale wbrew pozorom, nie Polaków mieszkających w Tyrolu, a… innych twórców internetowych, których „kręcą” te same lub podobne tematy co mnie. Poznałam m.in. blogerów z Austrii, Szwajcarii, blogujące Polki rozsiane po świecie, lokalnych influencerów, ekspertów z różnych dziedzin prowadzących swoją działalność częściowo lub całkowicie online („cyfrowi nomadzi”). Część osób miałam okazję spotkać osobiście na różnych eventach i konferencjach tematycznych.

Ponadto dzięki blogowaniu doszło do powstania grupy facebookowej „Polacy w Tyrolu”, dedykowanej rodakom mieszkającym/pracującym w Tyrolu i sympatykom tego miejsca. Jest to typowa grupa wsparcia, a założyłam ją dlatego, że… po prostu w Tyrolu takiej grupy nie było.

Czy czuć już w Seefeld i Innsbrucku powiew zbliżającego się czempionatu? Przygotowania widać na pierwszy rzut oka?

W Seefeld, jak i w całym regionie czuć jak najbardziej zbliżające się mistrzostwa. I faktycznie widać je gołym okiem. Samo Seefeld już od kilkunastu miesięcy jest modernizowane, nawet jeszcze teraz na 100 dni przed imprezą nie ustają prace budowlane. Druga rzecz to promocja mistrzostw. Jest ona prowadzona w taki sposób, że nawet osobie średnio interesującej się sportem nie umknie, iż MŚ zbliżają się wielkimi krokami. Oprócz rozmieszczenia klasycznych elementów wizualizacyjnych, jak banery czy flagi z logotypem turnieju, bardzo zadbano o promocję w internecie i mediach społecznościowych. Powstała dedykowana strona internetowa oraz dedykowane oficjalne kanały społecznościowe, a nawet oficjalne hashtagi np. #seefeld2019, #roadtoseefeld2019. Do wzmocnienia wizerunku mistrzostw angażuje się znanych sportowców, nawet naszych skoczków. Sama w Polsce zajmowałam się m.in. promocją miasta, więc jako osoba zaznajomiona z tą branżą mogę stwierdzić, że promocja jest prowadzona naprawdę kompleksowo i profesjonalnie. Aha, i jeszcze jedno: w centrum Seefeld stoi charakterystyczny zegar odliczający dni do MŚ… Naprawdę ciężko nie zauważyć, że zbliżają się mistrzostwa świata.

Jak mieszkańcy reagują na to wydarzenie – są już podekscytowani czy nie wzbudza to jeszcze większego zainteresowania?

Rozmawiając z mieszkańcami, odnoszę wrażenie, że MŚ są tutaj bardzo wyczekiwaną imprezą, do której wszyscy się tutaj rzetelnie przygotowują. Wynika to z faktu, iż Seefeld to typowo turystyczny kurort, gdzie część mieszkańców prowadzi turystyczne i okołoturystyczne biznesy. I to jest właśnie ta grupa, która najbardziej skorzysta na mistrzostwach. Jeżeli powiem, że ceny noclegów w Seefeld w okresie wydarzenia są tak wysokie, jak w szczycie sezonu, to chyba już nic nie muszę dodawać. A podobno już teraz trudno znaleźć nocleg w Seefeld tym przedziale czasowym. Część hotelarzy już dawno włączyła się w „działania w tle” i zgłosiła swój akces jako oficjalna baza noclegowa dla teamów startujących w MŚ (sama pracuję w jednym z takich hoteli).

Myślę ponadto, że zwykli mieszkańcy również wyczekują mistrzostw i pośrednio sporo na nich skorzystają. Oddana zostanie bowiem do dyspozycji nowa, bądź odnowiona infrastruktura, która podniesie znacząco atrakcyjność regionu. Przykładem może być zmodernizowany dworzec kolejowy w Seefeld, hala sportowa („WM-Halle”) albo nowe ścieżki do biegów na nartach, które zostały oddane do użytku już w zimie 2017 roku.

Innsbruck i Bergisel, czy Seefeld i Casino Arena?

Zdecydowanie Innsbruck i Bergisel. Innsbruck jest jednym z moich ulubionych miejsc w Tyrolu, które często odwiedzam. To miasto chyba nigdy mi się nie znudzi, dla mnie jest mieszanką splendoru, sportu i natury, którą mam na wyciągnięcie ręki stojąc w ścisłym centrum. Z kolei skocznia Bergisel (architektoniczny majstersztyk), jak i całe wzgórze Bergisel to jedno z moich ulubionych miejsc spacerowych w Innsbrucku, idealne na spokojną popołudniową wycieczkę. Zawsze zabieram tam znajomych, kiedy mnie odwiedzają. Mój obowiązkowy punkt to panoramiczna restauracja „Sky”, w której nie potrafiłabym odmówić sobie kieliszka Spritzera, a widok Innsbrucku z góry zapiera dech w piersiach. Jestem na skoczni tak często, że opłaca mi się kupić karnet roczny – tu pozwolę sobie przemycić „tip” dla fanów Bergisel: wejście jednorazowe kosztuje 9,50 euro, bilet roczny 16,50 euro, warto się zastanowić. W bliskim sąsiedztwie skoczni znajduje się rozległy park imienia tyrolskiego bohatera Andreasa Hofera, oraz kilka innych atrakcji, jest tam więc co podziwiać, i nie trzeba koniecznie wjeżdżać na górę skoczni, aby wycieczka była udana.

Jak Ty podchodzisz do tematu mistrzostw świata w Seefeld – jesteś zaciekawiona i czym bardziej : jak pokaże się region czy stroną sportową?

Oczywiście jestem bardzo zaciekawiona Mistrzostwami, chyba jednak bardziej strona sportową i wszystkimi aspektami organizacyjnymi. Będę również mieć okazję dołożyć swoją małą cegiełkę do organizacji tego wydarzenia. Nigdy jeszcze nie miałam okazji uczestniczyć „od kuchni” w imprezie tak wysokiej rangi, jestem zadowolona, że mam możliwość włączenia się w działania – wychodzę z założenia, że mieszkając w Tyrolu, szkoda byłoby takiej okazji nie wykorzystać.

Ten artykuł otwiera cykl tworzony we współpracy z blogiem „Polka w Tyrolu”, w ramach którego ukaże się wiele materiałów zaglądających za kulisy i pogłębiających informacje o mistrzostwach świata w Seefeld. Zapraszamy na profile na Instagramie oraz Facebooku prowadzone przez Anię, na których znajdziecie wiele ciekawostek o Tyrolu, jak i miastach-organizatorach MŚ.

2 thoughts on “Jak Polak z „Polką w Tyrolu” – 100 dni do MŚ w Seefeld

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.