Cmentarz pod Bergisel bez tajemnic. Poznajcie Wilten Friedhof

(fot. Jagoda Brzozowska/sportsinwinter.pl)

„Co myślicie, gdy widzicie ten cmentarz na dole skoczni?” – takie pytanie dostawali zawodnicy przy niemalże każdej wizycie na wzgórzu Berigsel podczas Turnieju Czterech Skoczni. Odpowiedzi rzadko bywają konkretne, skoczkowie mówią o skupieniu na wykonaniu skoku. To zrozumiałe, ale chyba każdy, znając okolice skoczni w Innsbrucku, zastanawiał się kiedyś: co to za cmentarz? Dziś postaramy się opowiedzieć historię Wilten Friedhof, bo tak nazywa się go w stolicy Tyrolu.

Skocznia z widokiem na cmentarz, cmentarz z widokiem na skocznię

Kibiców od wielu lat zastanawia pewien plac nieopodal wzgórza i skoczni Bergisel. Widać go na prawie każdym zdjęciu ze szczytu wieży startowej obiektu. To cmentarz. Położony w ten sposób, że gdy skoczek kładzie się na nartach w powietrzu, wygląda to przez chwilę tak, jakby zamierzał tam właśnie wylądować. Choć w samej panoramie Innsbrucka rozpościerającej się z legendarnej skoczni są przecież piękniejsze elementy, to właśnie ten pozostaje najbardziej tajemniczy, ale i najciekawszy.

Mijają kolejne sezony, a dziennikarzom temat cmentarza nadal nie znudził się w rozmowach z zawodnikami, którzy chwilę wcześniej patrzyli na ten widok, na ten plac. Zazwyczaj jednak wzrokiem chłodnym, skupionym na swoim zadaniu i nie zastanawiając się nad tym, czymże tak naprawdę jest tak bliskie oczom miejsce pamięci zmarłych Tyrolczyków. W odpowiedziach pada zatem „widziałem, nie myślę o tym”. My postanowiliśmy jednak pomyśleć.

Wilten

Stara zajezdnia i muzeum tramwajów po jednej, a piękna bazylika i cmentarz po drugiej stronie ulicy. To fragment dzielnicy Wilten w Innsbrucku. Do 1904 roku była to oddzielna wioska, malutkie miasteczko. Jej początki sięgają aż 1000 r.p.n.e., na kiedy datuje się leżący na zboczu Bergisel… cmentarz. Oczywiście zupełnie inny niż ten, o którym traktuje ten artykuł – pochodził z krągu kultur pół popielnicowych. Bergisel było wówczas pełne urn. Historia zatoczyła koło nieco niżej i kilkanaście wieków później.

By zacząć mówić o dziejach tego właściwego, musimy cofnąć się do XVII wieku. Wtedy powstał Stift Wilten – kompleks wcześniej stojącego już tam kościoła i bazyliki, z którą cmentarz będzie bardzo związany. Zbudowano ją w stylu barokowym, mimo że do dziś można w niej odnaleźć elementy innych stylów, bo to miejsce służyło za budowlę chrześcijańską już dużo wcześniej. Jak datują historycy, był to V w. p.n.e. Powstała nawet legenda, która opowiada o żyjącym na tych terenach niemieckim imigrancie Haymonie, który miał zabić tutejszego Tyrsusa i w ramach pokuty zbudować klasztor. Opowieści poświęcono jedną ze stojących dzisiaj w bazylice rzeźb.

Po tym, jak istniały tu klasztor i kościół, w 1665 roku powstała bazylika. Ta przechodziła trudne momenty – w XIX wieku była niszczona i przemieniana, następnie podczas II wojny światowej ucierpiała w wyniku bombardowania, jakie dotknęło wiele obiektów w Innsbrucku. Zniszczenia sprawiły, że nie mogła być otwarta do 1952 roku. Później była dwukrotnie remontowana, w tym za drugim razem na swoje 850-lecie. Ostatecznie jest dziś wspaniałym dziełem architektonicznym, zachwycającym zarówno Tyrolczyków, jak i turystów.

Friedhof

Obok bazyliki Wilten mieści się niewielki cmentarz. Na nim leżą tylko osoby ściśle związane z bazyliką. Jest jednak drugi – ten, o którym chcemy wiedzieć, jak najwięcej – Wilten Friedhof. Oddzielony od bazyliki ulicą i murem ma obecnie około 7,6 tysiąca grobów. Jak mówi nam Alexander Legniti z magistratu w Innsbrucku – Wilten Friedhof to jeden z aż 18 tamtejszych cmentarzy, a leżą tu głównie osoby mieszkające na terenie dzielnicy. Naszą uwagę przykuwa wizja łączenia osób, które tam spoczywają ze skocznią Bergisel. Na pytanie o takie, dostajemy konkretną odpowiedź. Jest jedna taka osoba.

Gründerväter

F-18-18. Numer grobu jednej z niewielu osób, która nie jest na Wilten Friedhof związana z bazyliką. To nagrobek Emmericha Pepeuniga. Wspominamy o nim, bo jak mówił Annie Skibie z bloga „Polka w Tyrolu” Peter Kerber z zarządu cmentarzy dzielnicy Wilten, jest prawdopodobnie jedyną osobą powiązaną ze skocznią Bergisel, która tu leży. I to w znacznym stopniu.

Pepeunig to niezwykły człowiek. Najbardziej rozpoznaje się go dzięki roli jednego z ojców-założycieli Turnieju Czterech Skoczni. Oprócz niego w Innsbrucku uznaje się za takiego Toniego Glosa, w Ga-Pa są to Beppi Hartlv oraz Franz Rappenglück, w Bischofshofen Andi Mischitz i Fred Triebner, a w Oberstdorfie Alfons Huber i Xaver Kaiser. Jednak to nie jedyna sytuacja, w której przyczynił się do pomocy na Bergisel.

Z artykułów w austriackiej prasie wynika, że po zakończeniu kariery skoczka „Putzi”, jak nazywany jest w Innsbrucku Pepeunig, stał się delegatem technicznym. Pojawiał się na wielu skoczniach świata, co dokumentują jego zdjęcia. Co więcej, był nim także podczas igrzysk olimpijskich w Innsbrucku w 1964 roku, gdy poza tą rolą koordynował także całe zarządzanie obiektem. Był dla Bergisel kimś w rodzaju Ojca, co tłumaczy, dlaczego został pochowany u jej podnóża. To prawdopodobnie jedna z najbardziej wyjątkowych historii w austriackim narciarstwie, jeśli nie światowym.

Na Wilten Friedhof kibice przychodzą popatrzeć na skocznię właśnie z perspektywy cmentarza. Nie organizuje się tu specjalnych nabożeństw w bazylice na czas Turnieju Czterech Skoczni, nie ma historii o odwiedzających to miejsce zawodnikach. Pozostało jednak symbolem, przede wszystkim dla samych kibiców. Odrębną historią w świecie skoków, czymś, co dzięki Pepeunigowi wykracza już poza sport. Choć zawsze można do niego wrócić. Tramwaj 6 spod bazyliki, 10 minut drogi na obiekt, wjazd na górę, przejście do restauracji na wieży startowej i znów mamy przed sobą ten widok. Cmentarza pod skocznią Bergisel.

Informacje o cmentarzu Wilten Friedhof zostały pozyskane dzięki uprzejmości Alexandra Legnitiego oraz Petera Kerbera.

Ten artykuł powstał w ramach cyklu tworzonego we współpracy z blogiem „Polka w Tyrolu”, w ramach którego ukaże się wiele materiałów zaglądających za kulisy i pogłębiających informacje o mistrzostwach świata w Seefeld. Zapraszamy na profile na Instagramie oraz Facebooku prowadzone przez Anię, na których znajdziecie wiele ciekawostek o Tyrolu, jak i miastach-organizatorach MŚ.

Źródło: Wikipedia/innsbruck.com/jungwelt.de/stift-wilten.at/informacja własna

Jakub Balcerski

Szef działu skoki narciarskie, dziennikarz Polskiego Radia

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: