Alpejski PŚ w Sölden: Pinturault z pewnym zwycięstwem

fot. Méribel Tourisme / CC BY NC ND
fot. Méribel Tourisme / CC BY NC ND

Pierwszy gigant w Sölden to na ogół taki sondaż, kto będzie się w gigantach liczył, kto ewentualnie ze slalomistów/szybkościowców jest w formie tak dobrej, by nawet nie w swojej dyscyplinie się liczyć i – przede wszystkim – jak poradzą sobie faworyci.

Faworytów było dwóch – i oni właśnie najlepiej wypadli w pierwszym przejeździe. Wygrał Alexis Pinturault z czasem 1:04.38 i wyprzedził o 0,17 s obrońcę zarówno dużej, jak i małej (za gigant) kryształowej kuli – Marcel Hirscher i – to spora niespodzianka – o 0.20 sekundy Szwajcara Justina Murisier. Za nim uplasował się przede wszystkim dobry w slalomie Andre Myhrer (Szwecja) – 1:04.89 oraz Niemcy – Stefan Luitz (1:04.98) i Felix Neureuther (1:05.12).

Dawny supermistrz giganta Ted Ligety spisał się dość słabo – był raptem czternasty ze stratą 1.49 s do lidera, zaś mocno zawiedli zawodnicy z pierwszej grupy – Francuz Victor Muffat Jeandet (24. miejsce i strata 1.89 s), Włoch Roberto Nani i Norweg Leif Christian Haugen – obaj ledwo zmieścili się w trzydziestce z czasem o 2.06 s gorszym od lidera. Zupełnie beznadziejnie wypadł Austriak Manuel Feller, który nie wszedł do drugiego przejazdu. Można to w pewnym stopniu usprawiedliwiać urazem jaki mu ostatnio dokuczał. Na drugim biegunie znaleźli się Słoweniec Zan Kranjec, który ze stratą 1.16 s. do Pinturault niespodziewanie wszedł do dziesiątki, zaś dwunasty był niemal debiutujący w PŚ Szwajcar Marc Odermatt (+1.48 s) startujący z odległym 55 numerem. Blisko 7 sekund straty miał reprezentant Polski Piotr Habdas i nie awansował do drugiego przejazdu -miejsce 75.

Pełne wyniki 1. przejazdu

Drugi przejazd przyniósł pewne przetasowania – Benedikt Staubitzer z Niemiec awansował gigantycznie – z 29. pozycji na ostatecznie dwunastą. Wyprzedził go Luca de Aliprandini z Włoch, który z dwudziestego drugiego miejsca wszedł ostatecznie na koniec pierwszej dziesiątki. Włocha zaś wyprzedził wielki Ted Ligety – czas 2:15.66 to już był naprawdę świetny wynik. Prowadził aż do momentu, gdy przyszedł czas na najlepszą dziesiątkę. Jedenasty po pierwszym przejeździe Mathieu Faivre (z Austrii) przejechał dwa przejazdy w czasie 2:15.94 (uprzedzając już dalszą część artykułu – i tak awansował dzięki temu o dwa miejsca).

Jak pisałem powyżej – dziesiąty po pierwszym przejeździe był Słoweniec Kranjec i on dzięki wspaniałej jeździe pokonał Amerykanina – czas 2:15.45 dawał nadzieję dalszych przesunięć. Dziewiąty po pierwszym przejeździe najlepszy slalomista sezonu 2015/16 – Henrik Kristoffersen – nie wyprzedził rewelacyjnego Słoweńca, ani wielkiego ciągle Amerykanina osiągając czas o 0.01 s lepszy od Mathieu Faivre. Ósmy po pierwszym przejeździe Thomas Fanara również zjechał na trzecią pozycję, choć do Ligety’ego stracił już tylko 0,02 s. Zupełnie zawiódł kolejny zawodnik Fin Markus Sandell. On uchodzi za jednego z szaleńców i to niestety sprawiło, iż popełnił mnóstwo szkolnych błędów – ostatecznie był 25.

Została już tylko szóstka – Felix Neureuther – świetny slalomista miał zdecydowanie swój dzień i minimalnie, bo o jednak 0.07 s wyprzedził Kranjeca – rewelacyjny Słoweniec znalazł swojego pogromcę. Jego rodak Stefan Luitz o drugim przejeździe wolałby zapomnieć – skończył na dziewiętnastym miejscu, czyli o siedem miejsc gorzej od innego swego rodaka Staubitzera, którego wyprzedzał po pierwszym przejeździe o… 24 miejsca. Andre Myhrer jechał dobrze, ale popełnił błąd na końcu stromego odcinka i wcisnął się pomiędzy de Aliprandiniego, a Staubitzera z czasem 2:16.14 ukończył zawody na jedenastym miejscu. Justin Murisier pojechał nieco nerwowo, ale bez zbędnego ryzyka – wynik 2:15.79 pozwolił mu skończyć na siódmym miejscu. I tak dobrze. Na górze zostało już tylko dwóch największych.

Hirscher, jak to Hirscher – jechał na 100%, w olbrzymim gazie i mimo, iż niemal zaliczył upadek wyprzedził Neureuthera (który i tak wyglądał na niezwykle zadowolonego i ciężko się dziwić) o 0,67 sy. Zaś Pinturault… Ten również jechał na 100% i nie popełnił praktycznie żadnego błędu. Wynik 2:14.01 był imponujący. Francuz wygrał obydwa przejazdy i pokazał tak samo wielką klasę, jak dzień wcześniej Lara Gut.

Zawody więc skończyły się zwycięstwem Pinturaulta przed Hirscherem (+0.70 s) i Neureutherem (+1.37 s). Na kolejnych miejscach uplasowali się Kranjec (+1.44 s), Ligety (+1.65 s), Fanara (+1.67 s), Murisier (+1.78 s), Kristoffersen (+1.92 s), Faivre (+1.93 s) i de Aliprandini (+2.12 s). Cieszy postawa Teda Ligety’ego, która daje nadzieje na powrót do najwyższej formy „Mr. Gianta”.

Pełne wyniki końcowe

Autor: Jarosław Gracka

3 thoughts on “Alpejski PŚ w Sölden: Pinturault z pewnym zwycięstwem

  • 23 października 2016 at 23:31
    Permalink

    Łaaał! Co to było za rozpoczęcie sezonu. Walka, niespodzianki coś niesamowitego. Całkiem inny, bardziej zacięty gigant niż kobiet dzień wcześniej. 30 zmieściła się w 2 sec straty w czołówce bardzo niewielkie przynajmniej po I przejeździe. Niektórzy naprawdę zaskoczyli. Kranjec, de Aliprandini, Staubitzer czy też Myhrer, Sandell po I przejeździe pozytywnie zaskoczyli. Już nie mogę się doczekać kolejnych zawodów. A właśnie nie wie ktoś jaka pogoda i co ze śniegiem w Levi. Jest jakieś zagrożenie dla tamtejszego pucharu świata

    Reply
    • 23 października 2016 at 23:50
      Permalink

      Podobno wygląda to nieźle. Widziałem zdjęcia z Levi i trwają prace związane z naśnieżaniem. Temperatury na minusie i nie zapowiadają ocieplenia. W tym roku musi się udać. Teraz po Sölden będziemy się już bliżej przyglądać przygotowaniom w Levi.

      Reply
  • 24 października 2016 at 08:24
    Permalink

    Dobrze by było. Zawody w Levi mają swój klimat. Można już wtedy poczuć uroki zimy i swiąt. Bardzo lubię te zawody.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *