Żyła – marszałek skoków polskich (felieton)

piotrekKiedy myślę o Piotrze Żyle w minionym sezonie, to na myśl przychodzi mi porównanie jego sytuacji z marszałkiem sejmu. Obaj przecież przejmują rolę lidera w sytuacjach wyjątkowych.

Los postawił Piotrka w bardzo trudnej sytuacji. Jeśli ktokolwiek może mówić, że w trakcie nieobecności Kamila Stocha, spadła na niego odpowiedzialność, to własnie Żyła. Można wieszać na nim psy i krzyczeć, że stać go na więcej, bo stać! Nie da się jednak ukryć, że to właśnie on ciągnął to wszystko w górę. Zdarzały się przecież takie konkursy, w których punkty wywalczał tylko Piotr. Owszem, w swojej karierze meldował się już na podium, ale nigdy jako postać pierwszoplanowa. Żyła został wystawiony na próbę. I nie myli się ten, który napisze, że zdał ją na trzy – średnio.

W moim przypadku, opinia o Piotrku w ciągu sezonu wahała się, podobnie jak jego forma. To żadna nowość, że skoczek z Wisły raz na kilka startów musi zaliczyć jakąś wtopę. Warto jednak podkreślić, że w tej swojej niestabilności, jest bardzo ustatkowany. Można to zauważyć, po jego miejscach w klasyfikacji końcowej PŚ w ostatnich latach.

2011/2012 19.
2012/2013 15.
2013/2014 20.
2014/2015 19.

Te miejsca pozwalają nam śmiało określić, że miniony sezon w wykonaniu Piotra Żyły był lepszy od poprzedniego. Nasz zawodnik nie gościł ani razu na podium, ale 7 razy wskakiwał do czołowej dziesiątki. W tym roku osiągnął swój najlepszy indywidualny rezultat podczas mistrzostw świata. Na dużej skoczni w Falun zajął 9. miejsce, będąc najlepszym naszym reprezentantem.

Wielu dzisiaj krzyczy, że powinien skakać już wiele lepiej. Trzeba się z nimi zgodzić. Mimo mojej wielkiej sympatii do tego sportowca, zauważam dość małe parcie na sukces. Mam takie wrażenie, że Piotrkowi jest obojętne czy wygra konkurs, czy będzie 31. Częściej coś “chlapnie” niż świetnie skoczy. Te wszystkie jego sukcesy wyglądają z daleka jak przypadek. Nie piszę tego, aby krytykować, a bardziej z troski. Jako człowiek uwielbiam się pośmiać i sam z nim rozmawiając, czekam aż powie coś zabawnego. Nie chcę jednak, aby w ten sposób był postrzegany. Kiedyś może się obudzić z ręką w nocniku, że było go stać na wielkie sukcesy, a nie zdobył ich wcale. Zbyt duży potencjał, aby został zmarnowany…

Mateusz Król
Obserwuj

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.