Zwyciężczyni alpejskiego Pucharu Świata skarży się na brak motywacji. Czy zakończy karierę?

fot. Andrea Miola

Najlepsza zawodniczka w Pucharze Świata w narciarstwie alpejskim w sezonie 2019/2020 nie miała tej zimy wielu wspaniałych momentów. Federica Brignone, bo o niej mowa, zakończyła ten sezon z jednym pucharowym zwycięstwem i czterema innymi miejscami na podium, ale to co dla wielu byłoby spełnieniem marzeń, dla ambitnej zawodniczki z Doliny Aosty było rozczarowaniem. Po ostatnich zawodach w Lenzerheide przyznała, że nie jest pewne czy zobaczymy ją w przyszłym sezonie w Pucharze Świata. 

fot. Andrea Miola

W przedwcześnie zakończonym z powodu wybuchu epidemii koronawirusa Pucharze Świata 2019/2020 Federica Brignone zdobyła dużą Kryształową Kulę za klasyfikację generalną. Włoszka prezentowała się wówczas znakomicie, choć wiele osób mogłoby uznać, że jej triumf jest niepełny, gdyż nie rozegrano kilku ostatnich zawodów. Mimo wszystko do sezonu 2020/2021 Brignone przystępowała jako jedna z głównych faworytek z szansami na obronę tytułu najlepszej narciarki. Początek był całkiem niezły, gdyż udało jej się zająć drugie miejsce na inaugurację w Sölden. Później jeździła już w kratkę, a zwyciężyć udało jej się tylko raz w supergigancie w Val di Fassa.

W porównaniu do sezonu 2019/2021, w którym wygrywała pięciokrotnie, a w sumie jedenaście razy stała na podium, nie był to już tak dobry wynik. Federica musiała przełknąć gorzką pigułkę także na mistrzostwach świata odbywających się w jej ojczyźnie w Cortinie d’Ampezzo. Wyjechała stamtąd bez żadnego medalu, a jej najlepszym rezultatem było szóste miejsce w paralelu.

Jeśli chodzi o klasyfikacje poszczególnych konkurencji to Fede najwyżej uplasowała się w supergigancie, na drugim miejscu. W tej konkurencji nie musiała już konkurować w Lenzerheide, gdyż zawody został odwołane. W związku z tym w finałowych zawodach Pucharu Świata w Lenzerheide Federica Brignone właściwie miała już o co walczyć, gdyż uciekły jej już wszystkie kryształowe kule. W jej zasięgu było wprawdzie jeszcze podium klasyfikacji gigantowej, ale mimo niezłego, czwartego miejsca na zakończenie, zabrakło jej 19 punktów do tego, aby zrównać się punktowo z Tessą Worley, która była trzecią gigancistką tego sezonu.

– Mam nadzieję, że nie przytrafi mi się już sezon taki jak ten. Jestem zadowolona z tego jak go zakończyłam, ponieważ walczyłam ze zmęczeniem, brakiem motywacji i dziś już naprawdę nic mnie nie obchodziło – powiedziała Brignone po zakończeniu giganta w Lenzerheide w rozmowie z telewizją RaiSport.

– Potrzebuję teraz odciąć się i mam nadzieję, że znajdę wkrótce motywację do treningu, ponieważ jeżdżenie wyścigów w ten sposób nie ma za wiele sensu. Musi się coś zmienić w mojej głowie, w przeciwnym razie nie zobaczycie mnie w przyszłym roku. Nie jest powiedziane, że pojawię się w bramce startowej, choć jestem przekonana, że uda mi się odbudować – dodała włoska zawodniczka.

Źródło: RaiSport