Znani alpejczycy kończą kariery

fot. Andrea Miola ©

fot. Andrea Miola ©

Jak co roku, wraz z końcem sezonu zimowego, na sportową emeryturę przechodzi cała rzesza zawodników. Po sezonie 2019/2020 z zawodową karierą żegnają się m.in. Andre Myhrer, Matts Olsson, Fritz Dopfer czy Christina Ackermann.

Z pewnością w nieco inny sposób z alpejskim Pucharem Świata chciał pożegnać się Andre Myhrer. Złoty medalista olimpijski w slalomie z Pjongczang, tak jak i pozostali z wyżej wymienionych alpejczyków, koniec kariery miał nieco przyspieszony z powodu odwołania kilku ostatnich zawodów Pucharu Świata. Nie mógł więc wykonać swojego pożegnalnego przejazdu. W swoim ostatnim sezonie 37-letni Andre Myhrer stał na podium tylko raz, w Val d’Isere gdzie zajął w slalomie drugie miejsce. Poza złotem olimpijskim ma także brązowy medal przywieziony z igrzysk, z Vancouver. Wszystkie największe sukcesy odnosił w slalomie i zdobył także małą kryształową kulę za zwycięstwo w klasyfikacji tej konkurencji w Pucharze Świata 2011/2012. W sumie wystartował w 250 wyścigach tego cyklu, na podium stanął 30 razy a triumfował osiem razy.

Brak głodu ścigania i motywacji do dalszych treningów skłonił także innego Szweda, Mattsa Olssona do podjęcia decyzji o zakończeniu kariery. Specjalizujący się w slalomie gigancie Olsson ma na swoim koncie nieco mniej sukcesów niż Myhrer, ale także jemu udało się wygrać zawody Pucharu Świata, a było to w sezonie 2017/2018 w slalomie gigancie równoległym w Alta Badia. Jego bilans w Pucharze Świata to 114 startów, 4 podia i jedna wygrana. Na mistrzostwach świata czy igrzyskach olimpijskich niestety mu się nie powiodło, choć w Beaver Creek i Sankt Moritz zmagania gigantowe kończył w czołowej szóstce.

Urodzony w Austrii, ale reprezentujący Niemcy Fritz Dopfer po złamaniu nogi w listopadzie 2016 roku nie wrócił już do czołówki alpejczyków i tylko dwa razy plasował się w najlepszej dziesiątce Pucharu Świata. Wcześniej zdarzało mu się to o wiele częściej, a w sumie 9 razy był w czołowej trójce, jednak nigdy nie sięgnął po zwycięstwo. Jednym z jego największych sukcesów był srebrny medal Mistrzostw Świata w Beaver Creek w 2015 roku, za slalom. Dwa lata wcześniej w Schladming wywalczył brąz w zawodach drużynowych. Był przez wiele lat mocnym punktem niemieckiej reprezentacji zarówno w slalomie jak i w slalomie gigancie.

Christina Ackermann (z domu Geiger) być może byłaby w stanie jeździć na dobrym poziomie jeszcze przez kilka lat, ale 30-letnia niemiecka alpejka powiedziała “dość”. – Moje ciało i moja głowa nie są już gotowe aby dawać 100% –  powiedziała Ackermann. Chociaż w sezonie 2019/2020 nie stanęła ani razu na podiumc (najwyżej była na czwartym miejscu w Killington), to biorąc pod uwagę miejsce zajęte w klasyfikacji slalomowej (dziewiąte), można powiedzieć, że był to drugi najlepszy sezon w karierze Niemki. Wyżej była tylko w sezonie 2018/2019, na miejscu ósmym. Po raz pierwszy na podium Pucharu Świata stanęła w 2010 roku w Semmering zajmując trzecie miejsce w slalomie, po raz drugi (i ostatni) w Sztokholmie w City Event ponad 8 lat później (była druga).  Łącznie w Pucharze Świata wystartowała 103 razy, wyłącznie w slalomach i slalomach równoległych.

Źródło: własne, fantaski.it

 

%d bloggers like this: