Zmotywowana Bjoergen przygotowuje się do kolejnego sezonu

fot. Irek Trawka

fot. Irek Trawka

Mimo iż trwa pandemia koronawirusa, biegacze i biegaczki narciarskie intensywnie trenują przed rozpoczęciem kolejnej zimy i towarzyszącymi jej imprezami biegowymi. Wraz ze swoim zespołem przygotowania kontynuuje także Marit Bjoergen, która na początku tego lata zdradziła, że wystartuje w najbliższym Biegu Wazów (Vasaloppet), który – jeśli nic nie stanie a przeszkodzie – odbędzie się 7 marca 2021 roku.

Marit Bjoergen jest osobą, której nie trzeba przedstawiać sympatykom narciarstwa biegowego. Swymi sukcesami Norweżka mogłaby obdzielić co najmniej kilka zawodniczek. Kiedy po zakończeniu sezonu 2017/2018 zdecydowała się odwiesić narty na kołek, wydawało się, że tym razem rozbrat z profesjonalnym sportem jest definitywny. 40-letnia sportsmenka zatęskniła jednak za swą ukochaną dyscypliną i postanowiła wrócić.

Urodzona w Trondheim biegaczka przyznała jednak w rozmowie z norweskim dziennikiem, Verdens Gang, iż po tak długiej przerwie ciężko było jej na nowo rozpocząć treningi. – Po tym, jak kilka lat temu rzuciłam biegi narciarskie, trudno było mi teraz wyjść i trenować. (…) To już nie jest to samo, co było kiedyś. Ale chcę zobaczyć, co mogę osiągnąć, trenując intensywnie przez dziesięć godzin w tygodniu. Czasami na treningi mogę poświęcać więcej niż dziesięć godzin, czasami mogę poświęcać też mniej. Moim priorytetem jest teraz moja rodzina, moi chłopcy – powiedziała Norweżka.

Do tej pory najdłuższym dystansem, z jakim przyszło się mierzyć Bjoergen, jest słynny 54-kilometrowy Birkebeinerrennet. Co ciekawe, w ostatnich trzech odsłonach bohaterką tejże imprezy była… Justyna Kowalczyk. Wracając jednak do Marit, tym razem planuje ona wystartować w biegu „nieco” dłuższym, a mianowicie słynnym, 90-kilometrowym Biegu Wazów.

Ośmiokrotna mistrzyni olimpijska przygotowuje się do kolejnego sezonu wraz z zespołem Team Ragde Eiendom. – Bardzo dobrze jest wejść do środka drużyny i zobaczyć, co robią jej członkowie. To pouczające. W biegach dystansowych, szczególnie wśród mężczyzn, stosuje się dużo różnych taktyk – stwierdziła Bjoergen. Przyznała też, że po trzech dniach zgrupowania czuła się bardzo zmęczona i tęskniła za dziećmi. – To było brutalne! Nie miały (dzieci Marit – przyp. red.) przy sobie matki. Ale dobrze mi znów poczuć się naprawdę zmęczoną. Trzy dni wystarczyły. Potem musiałam wrócić do domu i odpocząć – kontynuowała Norweżka.

Jedna z najwybitniejszych sportsmenek zimowych przyznała, że po przejściu na sportową emeryturę większość czasu spędzała w domu, siedząc na kanapie. Stwierdziła także, że obecnie ma przed sobą cel, który chce zrealizować i który dodaje jej siły i motywacji do kolejnych treningów. – Kiedy zakończyłam karierę, spędzałam dużo czasu na kanapie. Przez pierwszy rok (od zakończenia kariery – przyp. red.) zmagałam się z brakiem motywacji, a potem byłam w ciąży. Wówczas trenowałam znacznie mniej niż sobie założyłam. Ale kiedy postawiłam sobie za cel Vasaloppet, wszystko się zmieniło. Teraz wiem, że muszę trenować – powiedziała Bjoergen. Jeśli pandemia koronwirusa nie pokrzyżuje planów Norweżki, już 7 marca 2021 roku stanie ona na starcie Biegu Wazów.

Źródło: vg.no