Złe miłego początki? [Felieton]

konfa-0961

Justynie Kowalczyk nie udało się awansować do najlepszej dwunastki sobotniego sprintu w Kuusamo, ale Polka pozostawiła po sobie dobre wrażenie. Nasza biegaczka już w eliminacjach udowodniła, że jej dyspozycja jest coraz lepsza, a brak miejsca w półfinale był po prostu efektem kilku błędów i niesprzyjających okoliczności.

Długo przyszło mi czekać na inauguracyjne zawody Pucharu Świata w sezonie 2016/2017 i muszę przyznać, że oczekiwanie zostało wynagrodzone. W porannych eliminacjach byliśmy świadkami naprawdę dobrego biegu Justyny Kowalczyk, która zajęła piąte miejsce. Na podbiegu przed stadionem Polka wyglądała naprawdę imponująco i z wigorem pokonywała kolejne metry tego wymagającego wzniesienia pokazując wszystkim, że trasy w Kuusamo bardzo jej sprzyjają. Na pewno pozytywnie nastrajał także fakt, że nasza biegaczka wyprzedziła wszystkie Norweżki, a przegrała jedynie z Finką Parmakoski i trzema dobrze przygotowanymi Szwedkami.

Gdy pierwsze emocje już opadły, mogłem ze spokojem przyglądać się ćwierćfinałom. Justyna trafiła do niezwykle wymagającego biegu ze Stiną Nilsson, Kristą Parmakoski czy Laurą Mononen. Można było się spodziewać trudnej przeprawy i tak też było. Polka już na początku rywalizacji została z tyłu, jak się potem okazało za sprawą słabo słyszalnego sygnału startowego, i ciężko jej było nadrobić straty do rywalek. W końcówce biegu naszej zawodniczce zabrakło już sił na podjęcie walki z będącymi z przodu zawodniczkami. Kowalczyk szukała swojego toru i przez to straciła sporo cennego czasu, który mógłby jej pozwolić na awans do półfinału jako szczęśliwa przegrana. Właściwie kibice Polki i sama zainteresowana mieli na to nadzieję do ostatniego biegu. Tam wystartowała Marit Bjoergen i przyczyniła się do wyeliminowania polskiej biegaczek. Do szczęścia zabrakło niewiele ponad półtorej sekundy.

Szybkie pożegnanie ze sprintami może być jednak w pewnym sensie pozytywnym akcentem tego weekendu. Polka walczyła, starła się z czołowymi sprinterkami ostatnich miesięcy i dostała trochę więcej odpoczynku przed biegiem na 10 kilometrów stylem klasycznym. To właśnie ten start ma być swego rodzaju testem dyspozycji Justyny Kowalczyk. Nasza biegaczka zapowiadała, że sukcesem będzie miejsce w najlepszej ósemce i trudno się z tym nie zgodzić. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem możemy się spodziewać dobrego rezultatu. Trasy w Ruce pasują reprezentantce Polski, a dystans 10 kilometrów klasykiem to ulubiona konkurencja czterokrotnej triumfatorki Pucharu Świata. Dość powiedzieć, że w ostatnich latach klasyczne dziesiątki Justyna Kowalczyk kończyła zawsze w ścisłej czołówce i biła się o zwycięstwa.

Ja po cichu liczę na bardzo dobry występ. Widać, że Polkę na to stać. Dzisiejsze wywiady z naszą biegaczką były pełne optymizmu, a przynajmniej ja odniosłem takie wrażenie. Biegi znowu zaczęły cieszyć narciarkę z Kasiny Wielkiej, a potencjalny sukces dodałby jeszcze większej wiary w to, że znowu można zacząć wygrywać. Czy się uda? Poczekajmy do zakończenia rywalizacji i trzymajmy kciuki za polską królową nart.

Daniel Topczewski

 

Latest posts by Daniel Topczewski (see all)

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.