Zdobywca Kryształowej Kuli żali się, że nie dostał gratulacji od Norwegów

fot. M. Rudzińska

fot. M. Rudzińska

Nie jest tajemnicą, że relacje pomiędzy norweskimi i rosyjskimi biegaczami nie należą do najlepszych, a w poprzednich sezonach wiele razy byliśmy świadkami zachowań, które jeszcze bardziej nadszarpnęły i tak już niezbyt dobre stosunki między tymi nacjami. Potwierdzeniem tych słów jest niedawna wypowiedź Aleksandra Bolszunowa, który w rozmowie z rosyjskimi miedami przyznał, że tylko jeden z Norwegów pogratulował mu zdobycia Kryształowej Kuli.

Rywalizacja pomiędzy Rosjanami i Norwegami toczy się od wielu sezonów. Kilka lat temu liderem kadry Sbornej był Siergiej Ustiugow, ale tej zimy dwukrotny mistrz świata z Lahti nieco spuścił z tonu i za wyjątkiem Tour de Ski nie był w stanie włączyć się do walki o czołowe lokaty. Schedę po 27-latku przejął jego młodszy kolega Aleksander Bolszunow, który w minionym sezonie odniósł aż osiem zwycięstw i triumfował w prestiżowym cyklu TdS. Rosjanin w trakcie zimy dość często ścierał się z Norwegami, a jego rywalizacja z biegaczami z “Kraju Fiordów” toczyła się nie tylko na trasach, ale także w mediach.

Sytuacji, które padały cieniem na stosunki norwesko-rosyjskie było kilka. Jednym z takich wydarzeń był półfinał sprintu pod górę stoku slalomowego w Are, podczas którego Aleksander Bolszunow zderzył się z Simenem Hegstadem Kruegerem i stracił szanse na awans do półfinału. Po zawodach Rosjanin twierdził, że Norweg celowo upadł mu pod nogi, aby wyeliminować go z walki o podium. – On [Krüger] upadł pod moje narty chociaż było wystarczająco dużo miejsca. Jeśli chcą wygrać w ten sposób to w porządku, ale nie jest to sprawiedliwe – mówił wówczas 23-latek. Dwa dni później swoje trzy grosze dorzucili Norwegowie, którzy uznali, że Rosjanie… przekupili kierowcę skutera podczas biegu na 34 kilometry w Meraker.

Po zakończeniu sezonu jest jednak szansa, że relacje – jeśli nie na linii Norwegia-Rosja, to przynajmniej Bolszunow-Norwegowie – mogą ulec lekkiemu ociepleniu. 23-latek w rozmowie z rosyjskim TASS przyznał bowiem, że jeden z Norwegów pogratulował mu triumfu w Pucharze Świata. – Tylko Sjur Roethe pogratulował mi zwycięstwa poprzez SMS-a. Co do Klaebo, to ostatni raz widziałem się z nim po biegu na 50 kilometrów. Po Kanadzie mieliśmy zorganizować wspólny wyjazd, by razem trenować, ale wydaje mi się, że w tym roku z powodu koronawirusa nie będzie to możliwe – tłumaczył Rosjanin.

Zdobywca Kryształowej Kuli zdradził także, jak wygląda jego nauka języka angielskiego – Języka uczę się głównie podczas komunikacji z kimś. Raczej nie mam specjalnych lekcji, chociaż wydaje mi się, że jest to konieczne, żeby móc rozmawiać się z rywalami – dodał Bolszunow.

Źródło: TASS / sports.ru

%d bloggers like this: