Zdobył medal MŚ, a potem dowiedział się o rodzinnej tragedii

fot. M. Rudzińska

Pod względem sportowym Rosjanin Artiom Malcew miał bardzo udany sezon. Niestety podczas mistrzostw świata w Oberstdorfie, na których zdobył pierwszy w karierze medal jego rodzinę dotknęła olbrzymia tragedia, którą dopiero teraz podzielił się z mediami.

fot. M. Rudzińska

Kiedy koledzy z drużyny Malcewa cieszyli się ze srebrnego medalu w sztafecie, on nie świętował długo. To dlatego, że chwilę później dowiedział się, iż zmarła jego babcia oraz przyjaciel rodziny. Ich śmierć nastąpiła na dzień przed biegiem na 15 km, ale bliscy Artioma ukryli przed nim tragedię. Malcew nie miał od nich informacji przez parę dni. – Po wyścigu zdziwiłem się, że nikt z rodziny nie kontaktował się ze mną, ale myślałem że to przez brak zasięgu w hotelu – skomentował sytuację przybity nieszczęściem medalista.

Nie da się ukryć, iż radość z sukcesu została zmącona. Sam Rosjanin opowiedział o tym. – Rodzice zadzwonili do mnie dopiero po sztafecie opowiedzieć o tym co się stało. To było emocjonalnie ciężkie do zniesienia. Cieszyłem się z medalu, a tu taki cios – powiedział mediom zawodnik. Artiom Malcew to 27-letni zawodnik, który nie odnosił do tej pory sukcesów seniorskich. Wszystko to zmieniło się w sezonie 2020/21. Bohater niniejszego tekstu zajął piąte miejsce w Pucharze Świata, stawał dwa razy na podium – w tym na drugim miejscu w Val Müstair podczas Tour de Ski. Na mistrzostwach świata poza wspomnianym sukcesem w sztafecie był blisko podium (na piątej pozycji) w biegu indywidualnym.

źródło: dagbladet.no