Zbigniew Bródka w szoku. Nie spodziewał się takiego sukcesu

fot. Piotr Wojtaszczyk / Sportsinwinter.pl

Zbigniew Bródka wraca do Pucharu Świata i od razu staje na podium. Polakowi udało się zająć trzecie miejsce w biegu masowym i czwarte w rywalizacji na 1500 metrów dywizji B. Mistrz olimpijski nie kryje entuzjazmu i mówi o kolejnych celach na ten sezon.

fot. Piotr Wojtaszczyk / Sportsinwinter.pl

Polak nie kryje zaskoczenia i jest bardzo zadowolony ze swojej obecnej formy. – Nie przypuszczałem, że stać mnie na rywalizację z najlepszymi, a jak widać wszystko jest możliwe. Nawet ten wynik w rywalizacji na 1500 metrów w grupie B dałby dobry rezultat w grupie A – powiedział zawodnik.

Zbigniew mówi też o charakterystyce samej konkurencji. – W tej bezpośredniej rywalizacji wszystko się może zdarzyć. Tutaj główną rolę odgrywa taktyka biegu. Potrzebna jest siła, doświadczenie i wytrzymałość, którą poprawiłem przez ostatnie lata – podkreślił.

Niespodzianka!

To pierwsze podium jakiegokolwiek Polaka od 2017 roku. Podium sensacyjne, którego nie spodziewał się prawie nikt. Sam zawodnik celował znacznie niżej, a dokładniej w pierwszą “ósemkę”. – Ta pozycja (ósma – przyp. red.) daje realną szansę kwalifikacji na igrzyska olimpijskie. To było dla mnie najważniejsze zadanie na ten start, także zrealizowałem ten cel z nawiązką. Teraz będę się przygotowywał do kolejnych biegów – mówił Bródka po swoim sukcesie.

– Nie spodziewałem się, że będzie taka ucieczka, taki typ biegu. Wiedziałem, że muszę “skoczyć” po jakieś punkty, żeby się przesunąć w klasyfikacji. Wszystko się zaczęło klarować, gdy zacząłem dochodzić peleton i jak widziałem, że brakuje mi tylko 100 metrów, i że za mną jest tylko kilku zawodników, to wiedziałem, że uda mi się to dojechać. Nikt nie kwapił się do tego, by uciekać w pojedynkę. Z racji tego, że prawie nikt mnie nie gonił, dowiozłem to trzecie miejsce – komentuje przebieg wyścigu Zbigniew Bródka.

Kwestia igrzysk

Nie da się ukryć, że po złotym medalu mistrzostw Polski i podium w zawodach Pucharu Świata to właśnie bieg masowy wydaje się być koronną konkurencją Zbigniewa Bródki. Daje to nadzieje na medal podczas Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. – Każdy zawodnik, który zakwalifikuje się na igrzyska olimpijskie może zdobyć medal – zauważa zawodnik. Ten rodzaj rywalizacji jest bardzo nieprzewidywalny i ciężko teraz myśleć o tym, co wtedy się wydarzy. – Ci zawodnicy są bardzo mocni. Wszystko zależy od tego jak taktycznie rozegram taki bieg. Dużo łatwiej jest zdobyć tu medal, niż w rywalizacji indywidualnej, ale nic nie jest podane na tacy – dodaje mistrz olimpijski z Soczi.

Strażak z Domaniewic zauważa, że bieg masowy jest niesamowicie ważny w kwestii samej kwalifikacji olimpijskiej. – To jest moja szansa na dobry wynik – uznał. Zawodnik mówi także jak nastawia się na same igrzyska. –  Mam zamysł wystartowania w Pekinie na przynajmniej dwóch dystansach. Nie wiem czego się spodziewać po tamtejszym lodzie, bo jeszcze nigdy tam nie jeździłem – dodaje ze spokojem Polak.

Wspaniałe widowisko w tomaszowskim obiekcie

Zbigniew nie kryje entuzjazmu z powrotu do zawodów najwyższej rangi. – Tęskniłem za rywalizacją i za tym, żeby wystartować tutaj po raz kolejny. Dla mnie to wielkie wydarzenie. Szkoda, że widowisko jest troszkę okrojone przez pandemię. Cieszę się bardzo, że Puchar Świata odbył się w Tomaszowie Mazowieckim i mam nadzieję, że nie po raz ostatni. – mówi. Polak w żartach neguje też organizatorów za zbyt dobre przygotowanie toru. – Organizatorzy w Tomaszowie skupiają się na tym, aby lód był coraz lepszy. To mało komfortowe ze względu na to, że startujemy najwięcej ze wszystkich zawodników na tym lodzie, a zaskakuje nas to, że jest on po prostu o wiele szybszy niż na naszych treningach. Organizatorzy stanęli na wysokości zadania – dodawał z uśmiechem.

Bródka zaznacza, że powrót na lód był możliwy tylko dzięki zgodzie komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej. – Jestem mu bardzo wdzięczny za możliwość łączenia pracy zawodowej ze sportem. Tak naprawdę gdyby nie ta decyzja, to nie byłoby mnie w tym miejscu. Obecnie pracuję w biurze szkolenia PSP, część zadań wykonuję zdalnie. Jak widać, można łączyć ze sobą te dwie rzeczy – nadmienia Strażak.

Zapytany czy jego podium pozytywnie wpłynie na innych zawodników z reprezentacji, Bródka nie kryje swojego optymizmu. – Ja trzymam za nich kciuki i bardzo im kibicuję. Szczególnie sprinterzy wykonali ogromny krok do przodu i myślę, że kwestią czasu jest podium sprintera lub sprinterki w zawodach Pucharu Świata – kończy zawodnik.

Z Tomaszowa Mazowieckiego dla Sportsinwinter.pl,

Piotr Wojtaszczyk

Piotr Wojtaszczyk